– Na początku przed rozpoczęciem konferencji chciałbym przesłać kondolencje rodzinie Jesúsa de Miguela. To bardzo smutny dzień. Nasze myśli i modlitwy kierujemy do jego rodziny, drużyny, klubu. Łączymy się z nimi. Teraz możemy zacząć. – rozpoczął sam Camavinga.
[RMTV] Drużyna ma serię 6 zwycięstw z rzędu, a teraz wraca do Ligi Mistrzów i zmierzy się z AEK-iem. Jak czujecie się przed tym spotkaniem?
Jak zawsze. Każdy mecz swoją historię, ale naszym zadaniem jest wygrywanie wszystkich meczów. Dobrze rozpoczęliśmy sezon i musimy to kontynuować. Dlatego jutrzejsze spotkanie jest ważne, jak każde inne. Musimy dalej wygrywać, żeby budować pewność siebie.
[ABC] Nie wiem, czy pamiętasz, ale mniej więcej na tym etapie poprzedniej edycji Ligi Mistrzów również pojawiłeś się na konferencji przed meczem. Zapytano cię wtedy, czy drużyna potrzebuje kreatywnego pomocnika o nieco innym profilu niż ty, Valverde czy Tchouaméni. Kogoś, kto bardziej stawia na współpracę i grę kombinacyjną, jak Kroos i Modrić. Odpowiedziałeś, że twoim zdaniem zespół nie potrzebuje takiego zawodnika. Czy uważasz, że po przyjściu Bernardo Silvy, który reprezentuje mniej więcej taki profil, drużyna gra lepiej, a środek pola zyskał na jakości?
Przede wszystkim, Bernardo jest świetnym piłkarzem. Daje nam duże utrzymywanie się przy piłce. Bardzo pomaga też przy jej wyprowadzaniu. Kiedy poprzednio o tym mówiłem, to uważałem, że w tamtym momencie nie potrzebowaliśmy zawodnika o takim profilu, jaki opisałeś. Prawdą jest jednak, że Bernardo bardzo nam pomaga, a wyniki to potwierdzają. Wygraliśmy sześć spotkań z rzędu, odnieśliśmy już wiele zwycięstw w tym sezonie. Dobrze go rozpoczęliśmy. A Bernardo jest świetnym zawodnikiem, a świetni zawodnicy zawsze nam pomagają.
[AS] Mourinho powiedział nam w październiku na konferencji, że zrozumiałby, gdyby Vinícius latem naciskał na odejście ze względu na wszystko, czego doświadczył. Prawdopodobnie jesteś jedną z najbliższych mu osób w szatni. Czy ty również zrozumiałbyś taką decyzję?
Prawdę mówiąc, nie, ponieważ Vini jest madridistą od dziecka. Ma białe serce i uwielbia ten klub. Jestem z nim bardzo blisko i nie myślałem, żeby chciał odejść.
[El País] Chciałbym zapytać o ciebie. Jak przeżyłeś ostatnie miesiące? Latem pojawiły się pewne wątpliwości dotyczące twojej przyszłości w klubie. Jak to odbierałeś? Czy w ostatnich tygodniach lub miesiącach rozmawiałeś z Mourinho i czy te rozmowy pomogły ci lepiej zrozumieć twoją sytuację oraz perspektywy na ten sezon?
Prawdę mówiąc, był to dla mnie trudny i ciężki moment. Myślę, że wcześniej w karierze nie przeżywałem czegoś takiego. Była ta czerwona kartka, było też to, co wydarzyło się z mundialem. Uważam jednak, że w każdej negatywnej sytuacji można znaleźć coś dobrego i wyciągnąć z niej naukę. Dużo o tym myślałem i teraz jestem nowym człowiekiem. Tego lata bardzo dużo pracowałem, mam więcej dyscypliny niż wcześniej. Teraz robię wszystko, żeby odpłacić za zaufanie, którym obdarzył mnie klub. Ale bardzo się zmieniłem, ponieważ dużo myślałem o tym, co muszę poprawić. Nie wszystko robiłem dobrze. I tak, jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobiłem po spotkaniu z trenerem, była rozmowa z nim. Zapewnił mnie, że w pełni mi ufa w kontekście tego sezonu. Powiedział, że mnie chce i że jestem ważny. To bardzo pomogło mi pracować jeszcze więcej, tak jak robię to teraz.
[Radio MARCA] Mówisz, że dużo pracowałeś, ale w świecie piłki nie zawsze docenia się tę niewidoczną pracę. Czy przy golu Mbappé na Camp Nou, po twojej akcji i wypuszczeniu sobie piłki obok Cubarsíego, poczułeś pewnego rodzaju osobistą odpowiedź i czułeś, że to rewanż za to, co wydarzyło się w Monachium? Czy był to dla ciebie sposób, żeby udowodnić swoją wartość?
Chodzi o to, że nie zamierzam już zbyt wiele myśleć o tamtym epizodzie. Miałem na to czas przez całe lato. Prawda jest taka, że to bardzo mnie to zabolało, moją rodzinę również. Ale ta akcja w meczu z Barceloną nie była jednak żadnym rewanżem. Po prostu codziennie pracuję, wykonuję tę niewidoczną pracę, której nikt nie ogląda, żeby później robić takie rzeczy na boisku. I muszę to kontynuować. Ludzie zaraz zapomną o tym, co zrobiłem w Barcelonie i w kolejnych spotkaniach będę musiał pokazać więcej.
[El Mundo] Powiedziałeś, że tego lata wprowadziłeś pewne zmiany. To twój piąty sezon w Realu Madryt [szósty - dop. red.], a przychodziłeś tutaj jako nastolatek. Czego się nauczyłeś i co zmieniłeś tego lata? Możesz opowiedzieć trochę o tym procesie?
Przede wszystkim, poszedłem do szkoły, wróciłem do nauki. To było zupełnie inne doświadczenie wśród wielu innych osób. Dużo się od nich nauczyłem, ponieważ ćwiczyłem umysł w sposób, w jaki zazwyczaj tego nie robię. Mam też więcej dyscypliny. Kiedy o niej mówię, mam na myśli to, że wykonuję znacznie więcej tej niewidocznej pracy. Przyjeżdżam 2-3 godziny wcześniej, żeby zrobić swoje rzeczy na siłowni. Zawsze trenowałem dwa razy dziennie, ale teraz robię jeszcze więcej. Zmieniło się też moje nastawienie. Powiedziałbym, że jestem trochę dojrzalszy. Nie wiem, czy to widać. I tyle.
[Defensa Central] Jesteś młody, masz 23 lata, a pracowałeś już z takimi trenerami jak Ancelotti, teraz Zidane w reprezentacji Francji i Mourinho. Co najbardziej zaskoczyło cię u tego ostatniego, u José Mourinho, którego jako dziecko oglądałeś w telewizji?
[uśmiech] Jest dużo, dużo sympatyczniejszy niż ludzie myślą. To świetny trener z wielką historią. Codziennie bardzo wiele nas uczy, najwięcej pod względem mentalności boiskowej. Pomaga nam być jeszcze bardziej zjednoczonymi w rzeczach, o których nie będę tu mówił [uśmiech]. I tyle.
[Intereconomía] Chciałbym zapytać o szatnię. Macie za sobą dwa trudne sezony, podczas których mówiło się nawet o problemach między zawodnikami. Jak wygląda to teraz? Jak układa się współpraca z Mourinho w momencie, gdy Real Madryt znów zdaje się rozbudzać nadzieje kibiców?
Prawda jest taka, że zawsze mieliśmy dobre relacje. Zawsze jesteśmy zjednoczoną drużyną. Po prostu waszym zdaniem, kiedy wyniki są złe, to w szatni dzieje się coś niedobrego. Tymczasem zawsze byliśmy zjednoczeni. Teraz tylko wyniki są dobre, więc według was wszystko jest w porządku [uśmiech]. To wyłącznie wasz punkt widzenia.
[Le Journal du Real] W poprzednim sezonie spotkała cię duża krytyka, szczególnie po meczu z Bayernem. Później przyszło trudne lato, które mogło odbić się na tobie również osobiście, na twojej dumie i piłkarskim ego. Jak sobie z tym poradziłeś i co zmieniłeś w swoim nastawieniu, żeby przystąpić do tego sezonu i stać się ważnym zawodnikiem zespołu?
Przede wszystkim, czego się nauczyłem? Nie słuchać wszystkiego, co mówicie [uśmiech]. To pierwsza rzecz. Druga jest taka, że wiesz, od dawna funkcjonuję w świecie piłki. Możecie mówić o mnie wiele złych rzeczy, ale szczerze mówiąc, jest mi to obojętne. Może to dla was nowość. Inaczej jest wtedy, gdy dotyka to twojej rodziny. To coś innego, to właśnie może cię zaboleć. Jeśli mówicie coś o mnie, naprawdę jest mi to obojętne. Bardziej dotyka mnie to, co dotyczy bliskich. Takie jest jednak życie. Myślę, że piłkarz zawsze musi skupiać się na sobie. Właśnie to zrobiłem. Nie możesz zwątpić w siebie z powodu krytyki innych ludzi. Musisz po prostu dalej pracować, a później wrócić do swojej najlepszej formy.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.