REKLAMA
REKLAMA

Mourinho: Nie wykorzystałem zmian? Niektórzy zawodnicy, którzy zagrali dzisiaj, nie zagrają w środę

José Mourinho pojawił się na konferencji prasowej po meczu La Ligi z Racingiem. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami na El Sardinero.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho: Nie wykorzystałem zmian? Niektórzy zawodnicy, którzy zagrali dzisiaj, nie zagrają w środę
José Mourinho na El Sardinero. (fot. Getty Images)

[OkDiario] Chcę zapytać o mecz, o nadchodzące spotkania i czy sposób gry, szybkie rozstrzygnięcie meczu z 3:0 w pierwszej połowie, było waszym zamysłem na ten mecz?
Nie, nie rozstrzygnięcie. El Sardinero ma dużą siłę. Drużyna jest bardzo waleczna. Nawet gdy przegrywają 0:3, mają wsparcie trybun i zagrożenie nadal istnieje. Nawet przy 0:3 to zagrożenie istnieje. To mecz, który można wygrać 4:0 czy 5:0, biorąc pod uwagę okazje, jakie mieliśmy w drugiej połowie, ale też taki, który może się skomplikować. W pierwszych sześciu minutach drugiej połowy mieli kilka sytuacji z Zabirem i dośrodkowaniami na bliższy słupek. Gdyby strzelili jednego gola, dostaliby wiatru w żagle. Dlatego ja nni przez chwilę nie uważałem, że mecz jest rozstrzygnięty. Prawda jest jednak taka, że w pierwszej połowie byliśmy bardzo mocni. Za każdym razem staraliśmy się dobrze wyprowadzać piłkę na odpowiednim poziomie, nawet przy wysokim pressingu Racingu, którym atakuje tutaj wszystkich rywali. Na końcu to dobre i ważne zwycięstwo w tym niezwykle trudnym dla nas tygodniu.

REKLAMA
REKLAMA

[SER] Chciałbym zapytać o Bellinghama i Diomandé, ale nie o ich gole, tylko o dwie interwencje w defensywie pod koniec pierwszej połowy. Jeden popracował po prawej stronie, drugi po lewej, pokazując, że również przy prowadzeniu 3:0 w Santander można biegać i walczyć o zwycięstwo. Czy to także przesłanie dla pozostałych kolegów?
Ale w tej chwili taką postawę prezentują wszyscy. Oczywiście są zawodnicy, którzy mają większe predyspozycje fizyczne i taktyczne do pracy w obronie. Widziałem jednak również pressing Kyliana na rywala już w pierwszej fazie rozgrywania piłki. Widziałem bardzo zaangażowanych piłkarzy. Zespół rośnie, zespół gra dobrze. Moim zdaniem powinniśmy strzelać więcej goli przy okazjach, które stwarzamy, ale poprawiamy się. Potrafimy też łączyć się w niskim bloku. Naprawdę cieszy mnie ten rozwój. I masz rację, że kiedy bardziej ofensywni zawodnicy wykonują taką pracę i się poświęcają, jest to również pozytywne przesłanie dla drużyny. To trzy bardzo dobre punkty.

[Onda Cero] Często pytam o pańskie odczucia i o to, jak pan widzi sytuację. Teraz wszyscy widzimy, że jest dobrze. Czy uważa pan, że znalazł już klucz do tej drużyny, a zawodnicy w 100% rozumieją pana i pańskie oczekiwania?
Nie, nie w 100%. Ale się rozwijamy, rozumiesz? Niespełna cztery miesiące to niewiele, jednak stopniowo robiliśmy postępy. Ja zacząłem rozumieć rzeczy, których nie rozumiałem pierwszego dnia. Zawodnicy lepiej rozumieją mój charakter jako trenera, bo mój charakter jako człowieka ma drugorzędne znaczenie. Rozumieją, jakim jestem trenerem i jakie rzeczy nie podlegają u mnie negocjacjom. Poza dobrym porozumieniem na poziomie powiedzmy ludzkim istnieje też dobre porozumienie między zawodnikami a trenerem, między moimi pomysłami a ich umiejętnościami. Jest z nami dobrze, ale zobaczymy. Zobaczymy, bo w tym tygodniu czekają nas dwa trudne mecze i każdy z nich jest ważny.

REKLAMA
REKLAMA

[COPE] Były dwie sytuacje, które wywołały duże protesty Racingu i kibiców: rzut karny, po którym zdobyliście pierwszego gola, oraz karny dla Racingu, który ostatecznie został anulowany. Jaka jest pańska opinia o tych dwóch sytuacjach?
[uśmiech] Moim zdaniem oni protestują przeciwko wszystkiemu [śmiech]. Bardzo lubię ten stadion i tych kibiców. Mają taki charakter, w taki sposób rozgrywają swój mecz. Nie ograniczają się do przyjścia do kina i oglądania widowiska. Przychodzą, żeby uczestniczyć i żeby grać. Tworzą atmosferę, w której rywalom bardzo trudno się tutaj gra. Jest jednak również taki czynnik, że oczywiście kierują się sercem, ale przy tym wielu ludzi nie zna przepisów. Prawdę mówiąc, zmieniają się one tak często, zmieniają się drobne szczegóły, że ludzie nie wiedzą, iż po zagraniu Tchouaméniego nigdy nie ma karnego, ponieważ piłka odbiła się od jego ciała. To nigdy nie jest rzut karny. Kiedy sędzia podyktował karnego, to zachowałem spokój, bo z 60 metrów nie mogłem tego ocenić. Kiedy jednak zobaczyłem powtórkę na iPadzie, powiedziałem: „Jeśli VAR nie śpi, nie będzie karnego”. Moim zdaniem sędzia bardzo dobrze oceniał sytuacje boiskowe. Pod względem dyscyplinarnym pokazał kilka żółtych kartek i tyle, choć był to twardy, zacięty mecz. Dla mnie to oczywiste, że nie było karnego.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio Nacional] W pierwszej połowie widzieliśmy ogromną szybkość wszystkich zawodników, zarówno z piłką, jak i bez niej. Często o to pytamy, a pan mówi, że jeszcze czegoś brakuje. Można jednak odnieść wrażenie, że w drużynie coś zaskoczyło, że coś się zmieniło i w grze widać już wiele automatyzmów.
Tak jak mówiłem, zespół robi postępy. Zawodnicy mają też dużą pewność siebie. W piłkę grają mężczyźni i kobiety. To mężczyźni i kobiety grają w piłkę. Nie są tylko piłkarzami czy piłkarkami, a są mężczyznami i kobietami grającymi w piłkę. Aspekt emocjonalny również ma ogromne znaczenie. Kiedy wszystko się układa, wydaje się, że układa się wszystkim. Dokonujesz zmiany i wprowadzasz Trenta, który nie grał od kilku spotkań. Wiedziałem, że przeciwko rywalowi, który mocno pressuje, przy grze na małej przestrzeni, spośród niego i Dumfriesa bardziej przyda nam się jakość techniczna Trenta przy wyprowadzaniu piłki. Nie grał od pewnego czasu, a wchodzi i rozgrywa optymalny, bardzo zrównoważony mecz. Kiedy przeżywa się dobry okres, wszystko wydaje się lepsze niż jest w rzeczywistości [uśmiech]. Prawda jest jednak taka, że jestem zadowolony. Myślę też, że zawodnicy dają odczuć, iż są w dobrym momencie.

REKLAMA
REKLAMA

[MARCA] Chciałbym zapytać o pewien szczegół. Wczoraj mówił pan o niedoświadczeniu zespołu. Przy golu na 3:0 podszedł pan do zawodników, żeby nie świętowali na własnej połowie i przeszli na połowę rywala.
[ruch głową i uśmiech] Heh... Tak, przyszli na naszą połowę. Wyobraź sobie, że znajdzie się jakiś spryciarz i szybko wznowi grę [śmiech]. To malutkie rzeczy, ale czasami emocje sprawiają, że tracisz kontakt z rzeczywistością. Ja staram się tylko trochę pomóc swoim zawodnikom.

[Radio MARCA] Jestem ciekawy, dlaczego nie wykorzystał pan wszystkich pięciu zmian przy zwycięstwie, które, jak pan wcześniej powiedział, nie było jeszcze rozstrzygnięte, ale mecz przebiegał już dość spokojnie?
Ja widziałem w piłce już wszystko. Mecz jest rozstrzygnięty wtedy, kiedy sędzia go kończy. Poza tym niektórzy zawodnicy, którzy zagrali dzisiaj, nie zagrają w środę. W tym kontekście zdejmowanie piłkarzy, którzy w środę usiądą na ławce, nie miałoby większego sensu. Podam przykład, ok: Tchouaméni nie zagra w środę, więc jeśli w środę nie zagra, to niech dzisiaj rozegra 90 minut. To trochę inny sposób zarządzania. W twoim przypadku myślisz: „Mecz pod kontrolą, więc rób zmiany”. Ja pomyślałem odwrotnie: zostawić na boisku tych, którzy w środę będą na ławce. Prezent, jaki zrobiła nam La Liga, wyznaczając nam mecz na dzisiaj, a następny na sobotę, zmusza nas do tego. To jej działanie przeciwko hiszpańskiej piłce, bo jej powinno zależeć na tym, żeby jej drużyny w Europie wygrywały, wygrywały, wygrywały i zdobywały punkty, punkty, punkty. Zobaczymy jednak, czy mimo dokonania trzech lub czterech zmian uda nam się zdobyć punkty tam w Atenach.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (18)

REKLAMA