José Mourinho bardzo poważnie potraktował dzisiejsze spotkanie na El Sardinero. Racing zajmował niskie miejsce w tabeli, ale na własnym terenie był bardzo groźny, więc takie nastawienie trenera nie powinno szczególnie dziwić. Względem Klasyku doszło tylko do dwóch zmian: Courtois wrócił między słupki, zastępując Łunina, a za mającego problemy zdrowotne Fede Valverde do jedenastki wskoczył Trent Alexander-Arnold.
Real nie badał rywala, a rywal nie mógł badać Realu. Królewscy szybko ruszyli do ataku i tuż przed pierwszym golem, który padł przecież całiem szybko, bo już w 11. minucie, stworzyli świetne okazje. Najpierw pomylił się Arda (po dograniu Trenta), a strzał Bellinghama obronił bramkarz gospodarzy (po dograniu Ardy). Wreszcie błysnął jednak także Kylian Mbappé, który wpadł w pole karne, został zahaczony ręką przez obrońcę, a arbiter wskazał na jedenasty metr. Chwilę później sam poszkodowany otworzył wynik meczu.
Kolejne gole przy takiej grze Racingu i Realu były kwestią czasu. Bellingham niemal od połowy był w sytuacji sam na sam, a Diomandé sprawił, że na El Sardinero można było powiedzieć „stadiony świata”. A w gruncie rzeczy goli mogło być jeszcze więcej. Gospodarze mieli w pierwszej połowie jedną niezłą okazję, ale Iker Luque po błędzie Bernardo Silvy uderzył prosto w dobrze ustawionego Courtois.
Po kilku dniach odpoczynku po Klasyku być może powinniśmy oczekiwać nieco więcej w drugiej połowie. Real miał komfortowe prowadzenie, ale tempo meczu po przerwie było bardzo senne. Mourinho też nie pomógł, ponieważ zmiany też przeprowadzał bardzo powoli. Praktycznie wszystkie emocje w tym meczu dotyczyły wydarzeń z pierwszej połowy, może poza golem na 4:0 w doliczonym czasie gry. To jednak zasługa bardzo dobrej gry i wykorzystania słabości rywala, dlatego ewentualnej krytyki za drugą połowę nie byłoby bez spełnionych oczekiwań w pierwszej.
To była przyjemna pierwsza połowa, która zamknęła mecz. Real znów zrobił swoje, a przy okazji pokazał dobry futbol. Potem przeszedł w tryb oszczędny, a i tak za parę dni trener pozwoli sobie na nieco odważniejszy przegląd kadr, gdy Madrytczycy wybiorą się do Grecji.
Racing Santander – Real Madryt 0:3 (0:3)
0:1 Mbappé 11' (rzut karny)
0:2 Bellingham 21' (asysta: Arda Güler)
0:3 Diomandé 36'
Racing: Agirrezabala; Mantilla (29' Pedro Felipe), Ramón (61' Sainz-Maza), Belocian, Aarón; Prati, Iván Martín (82' Almeida); Luque, Canales, Vicente (82' Guliaszwili); Zabiri (61' Pablo García)
Pozostali na ławce: Eriksson, Hernando, Facundo González, Gueye, Arana i Villalibre
Real Madryt: Courtois; Trent, Konaté, Huijsen, Cucurella; Tchouaméni, Bernardo (77' Camavinga); Arda Güler (67' Brahim), Bellingham, Diomandé (85' Endrick); Mbappé
Pozostali na ławce: Łunin, Mestre, Militão, Dumfries, Carreras, Rüdiger, Pitarch i Espí
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore
Komentarze (860)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.