Wracając do tego lata, dlaczego zdecydowałaś się na transfer do OL Lyonnes?
To była łatwa decyzja. Na tym etapie kariery chcę grać po to, by wygrywać na wszystkich frontach. Naprawdę chcę zdobywać trofea. To chyba właśnie tego trochę brakowało mi w ostatnich latach, trofeów. Uznałam, że to najlepsze miejsce, by spróbować to osiągnąć. Oczywiście nic nie jest gwarantowane, a zdobywanie trofeów jest trudne. Trudno odnieść sukces we wszystkich rozgrywkach. Ale uważałam, że to właśnie tutaj mam na to największe szanse.
Czy Jonatan Giráldez musiał długo Cię przekonywać?
Nie, nie musiał specjalnie mnie przekonywać (śmiech). Było tu już wszystko wokół zespołu: najlepsze piłkarki i odpowiednie warunki. Ale oczywiście trener również ma znaczenie. Dużo rozmawialiśmy o tym, jak widzi mnie w tej drużynie i dlaczego chciał mnie sprowadzić. Grałam też przeciwko Jonie, gdy prowadził Barcelonę, kilka lat temu. I ten zespół Barcelony sprawiał mi naprawdę wiele problemów (śmiech). Wiem, że pracował z najlepszymi zawodniczkami. Wygrał wszystko. Chciałam przekonać się, jak wygląda praca pod jego okiem.
Grałaś w Manchesterze City, Arsenalu i Realu Madryt, czyli wielkich klubach posiadających zarówno drużyny męskie, jak i kobiece. Czy zauważyłaś już jakieś różnice?
Każdy klub jest trochę inny. Miałam szczęście występować w wielkich klubach, co jest fantastyczne. Z każdego z nich wyniosłam coś wartościowego. Dla mnie pobyt tutaj jest bardzo interesujący. Ten klub ma niesamowitą historię w kobiecej piłce nożnej. To ogromnie ważny czynnik. Michele (Michele Kang - prezes OS Lyonnes) jest świetna. Myślę, że mówi wiele dobrych rzeczy, ale co ważniejsze, realizuje swoje działania. Widać to po tym, co robiła w ostatnich latach. Jako kobieta uważam, że to naprawdę wspaniałe mieć kogoś takiego w samym sercu klubu. Sądzę też, że jesteśmy tutaj bardzo mocno związane z drużyną mężczyzn. Korzystamy z tego samego ośrodka treningowego i gramy na tym samym stadionie. To ma ogromne znaczenie.
Porozmawiajmy o twoim życiu w Lyonie. Spędziłaś cztery lata w Madrycie, gdzie stworzyłaś sobie własny azyl. Czy trudno było zostawić to wszystko za sobą?
W pewnym sensie tak. Mieliśmy dom i byliśmy tam bardzo dobrze urządzeni. Madryt to niesamowite miejsce. Ludzie, styl życia... Pokochaliśmy te cztery lata spędzone tam. Mój mąż i ja byliśmy tam bardzo szczęśliwi. Jednocześnie czuliśmy, że nadszedł odpowiedni moment, by ruszyć dalej. Byliśmy gotowi na zmianę. Szczerze mówiąc, bardzo szybko odnaleźliśmy się w Lyonie. Uwielbiamy mieszkać w centrum miasta, mój pies jest bardzo szczęśliwy, bo zaprzyjaźnił się z psem Damaris (uśmiech). Ludzie są bardzo pomocni. Klub również bardzo nam pomógł. Nie oglądam się zbytnio za siebie, bardziej patrzę na to, co przede mną, a tam widzę wiele dobrego. Kiedy człowiek staje się starszy, piłka nożna nadal pozostaje priorytetem, ale zaczyna też bardziej zwracać uwagę na jakość życia. A to, co znaleźliśmy tutaj, jest naprawdę znakomite.
Caroline Weir trafiła do Realu Madryt w 2022 roku i rozegrała 125 meczów, w których zdobyła 63 gole, stając się zawodniczką, która zdobyła najwięcej bramek w historii kobiecej sekcji. W bieżącym sezonie wystąpiła w 3 meczach w barwach OL Lyonnes, w których zdobyła jedną bramkę i zanotowała jedną asystę.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.