[Sky] Jak przepracowaliście wewnętrznie porażkę 1:6 z Bayernem? Czy jako kapitan zabrałeś głos w szatni? Jakie masz odczucia przed jutrzejszym meczem na tym stadionie, który już przecież znasz?
Jak łatwo się domyślić, po porażce 1:6 nastroje były fatalne. Podczas podróży powrotnej było bardzo cicho. Każdy analizował wszystko w swojej głowie. Następnego dnia oczywiście rozmawialiśmy między sobą. Odbyło się wiele rozmów. Później mieliśmy dzień na odpoczynek i regenerację. Następnie analizowaliśmy sytuację z trenerami, rozmawialiśmy o tym, co poszło źle i co ja sam muszę poprawić. Myślę jednak, że wszyscy jesteśmy na takim poziomie, że doskonale wiemy, co zawiodło. Potrafimy również obiektywnie ocenić własne występy, dlatego nie ma sensu wzajemnie się dobijać i obwiniać. Trener bardzo słusznie powiedział, że trzy dni później czeka nas mecz z jedną z najlepszych drużyn świata. To może być coś pozytywnego albo negatywnego, zależnie od naszego podejścia, ale jutro mamy szansę pokazać zupełnie inną twarz. Przegrać z wielką drużyną, jaką jest Bayern, można. Problemem był sposób, w jaki przegraliśmy. Doskonale o tym wiemy. Dlatego jutro musimy zaprezentować się zupełnie inaczej.
[Süddeutsche Zeitung] Mówiłeś, że wiecie już, co poszło źle w meczu z Bayernem. Mógłbyś powiedzieć bardziej konkretnie, co RB Leipzig musi poprawić?
Było kilka problemów. Przede wszystkim zabrakło intensywności, która zwykle jest naszym znakiem rozpoznawczym. Jeśli zostawia się Bayernowi czas na zagrywanie piłek za linię obrony, robi się bardzo trudno. Generalnie byliśmy zbyt pasywni. Mam też poczucie, że nie broniliśmy się wystarczająco zaciekle. Gdybym miał wskazać jedną najważniejszą rzecz, byłaby to właśnie intensywność. To ona definiuje nasz sposób gry i od niej w dużym stopniu zależy nasza tożsamość boiskowa. Jeśli jej brakuje, dochodzi do takich wyników jak ten w Monachium. Wyciągnęliśmy wnioski i jutro musimy pokazać zupełnie inne oblicze.
[LVZ] W ostatnich tygodniach spadło na ciebie sporo krytyki. Jak oceniasz swoje występy? A także jak wygląda dziś twoja forma fizyczna po problemach, o których mówiłeś latem?
Jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne, zdążyłem być gotowy na start sezonu. Zrobiłem wszystko, by mój organizm był przygotowany do grania co trzy dni. Nadal bardzo ciężko pracuję nad drobnymi problemami, które trzeba eliminować między kolejnymi spotkaniami. Za mną bardzo intensywny okres. W ostatnich dziesięciu dniach rozegrałem trzy mecze, więc trzeba dbać o regenerację. Po mundialu miałem jeszcze kilka przeciągających się problemów zdrowotnych, ale na szczęście udało się je rozwiązać. Jestem bardzo szczęśliwy, że fizycznie znajduję się dziś w stanie, który mnie satysfakcjonuje. Jeśli chodzi o krytykę sportową, to przy całym szacunku, ale jeśli pochodzi ona z mediów, kompletnie się nią nie przejmuję. Jedyna krytyka, którą biorę sobie do serca, pochodzi od mojego trenera oraz ode mnie samego. To mój własny poziom wymagań ma dla mnie znaczenie. Wszystko inne jest mi naprawdę obojętne.
Czego nauczyłeś się od trenera Demichelisa w swojej roli kapitana?
Najpierw chciałbym sprawić trenerowi komplement. To zaszczyt pracować z osobą o takim doświadczeniu i takiej karierze. Można się od niego bardzo wiele nauczyć zarówno pod względem sportowym, jak i ludzkim. Mogę powiedzieć, że jego argentyńska mentalność i energia są bardzo zaraźliwe. Od pierwszego dnia dobrze się rozumieliśmy i przeprowadziliśmy wiele rozmów. Szczególnie po porażkach trener bardzo często znajduje właściwe słowa. Po zwycięstwach jest to łatwiejsze, ale właśnie po przegranych pokazuje swoją największą klasę. Dzięki swojej bogatej karierze sam przeżył wiele porażek i właśnie z nich można wyciągnąć najwięcej nauki. To są momenty, w których szczególnie cieszę się, że mogę z nim pracować.
Real ma światowej klasy ofensywę, ale także zdarzają mu się słabsze mecze. Czy znaleźliście jakieś słabe punkty tej drużyny?
Mówiąc szczerze, trudno wskazać słabości Realu Madryt. Wspomina się głównie o ich ofensywie, ale mają również światowej klasy defensywę. Wystarczy spojrzeć na kadrę i na piłkarzy siedzących na ławce. Jeżeli chce się osiągnąć tutaj dobry wynik, musi zgadzać się intensywność gry. Musi funkcjonować myślenie zespołowe. Taką drużynę można pokonać wyłącznie jako kolektyw. O indywidualnej jakości nie ma nawet sensu dyskutować. W pojedynkach jeden na jednego bardzo trudno im dorównać. Dlatego jutro musimy wystąpić jako prawdziwa drużyna i tylko w ten sposób będziemy mieli szansę na sukces.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.