Nie wiem, czy czytałeś wypowiedzi swojego rodaka, Teda McMinna.
Nie, nie czytałem. Wiem, że ludzie wiele ode mnie oczekują, zwłaszcza że Sevilla to wielki klub, przyzwyczajony do zdobywania trofeów. McMinn może mieć rację, ale presja na mnie nie wpływa. Jeśli jesteś piłkarzem i nie potrafisz sobie z nią radzić... A jeśli chodzi o gazety, to tutaj ich nie czytam. Domyślam się jednak, że piszą podobne rzeczy jak w Szkocji. I wcale mnie to nie przeraża.
W Szwecji strzelałeś gola za golem, a w Sevilli potrzebowałeś kilku meczów, żeby zdobyć pierwszą bramkę. Przeszkadzało ci to, że nie trafiałeś do siatki?
Nie za bardzo. Nie spodziewałem się, że przyjdę do Sevilli i strzelę 15 goli w 15 meczach, tak jak w Szwecji. Wiedziałem, że może być trudniej, bo La Liga to zupełnie inny poziom niż Allsvenskan. To krok naprzód w mojej karierze. W końcu jednak zdobyłem pierwszą bramkę i mam apetyt na kolejne. Najważniejsze, że moje gole pomagają drużynie. To daje mi radość. Chcę pomagać zespołowi jeszcze bardziej. Oczywiście przede wszystkim strzelając gole.
Dużo mówiło się o twojej adaptacji, zwłaszcza do tutejszego klimatu. Przyjechałeś z chłodnego kraju, a w Sewilli nawet w październiku panują wysokie temperatury. Czy upały rzeczywiście dały ci się we znaki?
Przez pierwsze tygodnie upał zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie będę temu zaprzeczał. Ale z każdym dniem czuję się tutaj coraz lepiej, a teraz podobno ma się już trochę ochłodzić... (śmiech). Na adaptację wpływa jednak znacznie więcej rzeczy. Trzeba nauczyć się rozumieć z kolegami, zarówno poza boiskiem, jak i przede wszystkim na nim. Z każdym dniem poznaję ich coraz lepiej. W takim klubie jak Sevilla, który jest wielkim zespołem, łatwo się zaaklimatyzować. Ludzie w klubie (wskazuje na Juana Baezę, szefa biura prasowego) bardzo mi we wszystkim pomagają.
Liga szwedzka jest jednak rozgrywkami ze znacznie niższej półki. Zaskoczyły cię infrastruktura, zainteresowanie mediów i wszystko, co wiąże się z grą w Sevilli?
Tak naprawdę byłem wcześniej w Rangersach, więc wiem, jak funkcjonuje klub tej wielkości. Klimat jest zupełnie inny, ale pod wieloma względami Sevilla przypomina mi mój klub z Glasgow. Nawet oba miasta żyją futbolem w podobny sposób, z rywalizacją Rangersów z Celtikiem i Sevilli z Betisem. Zauważyłem to na ulicach. Właśnie taki futbol lubię.
Grałeś już przeciwko Barcelonie, a teraz czeka cię występ na Bernabéu. Jak do tego podchodzisz?
Wiem, że to ogromny krok. Przyszedłem do Sevilli, ponieważ czułem się gotowy, żeby go wykonać. Chciałem grać w wielkich meczach, takich jak ten. Występ na stadionie takim jak Bernabéu to marzenie każdego dzieciaka, który zaczyna swoją przygodę z piłką. Nie mogę się już doczekać tego spotkania.
Co sądzisz o Realu Madryt Mourinho? Uważasz, że ten zespół nadal jest w kryzysie?
Kryzysie? Real Madryt to niesamowita drużyna, z piłkarzami o niewiarygodnych umiejętnościach. Mbappé, Bellingham... Mogą cię pokonać na tysiąc różnych sposobów. To będzie dla nas niezwykle trudny mecz, ale uważam, że bardzo dobrze rywalizowaliśmy z Barceloną i chcemy pokazać na Bernabéu taką samą odwagę i charakter.
Masz jakiegoś piłkarskiego idola?
Zawsze lubiłem oglądać klasyczne dziewiątki. Uwielbiam Harry'ego Kane'a. To jeden z najlepszych piłkarzy na świecie i można się od niego wiele nauczyć, po prostu obserwując jego grę. Czy dałbym Kane'owi Złotą Piłkę? Zasługuje na nią, ale nie chcę się w to zagłębiać. O tym decydują inni.
Skoro mowa o wielkich dziewiątkach, w Szwecji porównywano cię nawet do samego Erlinga Haalanda. Co o tym myślisz?
Kiedy to przeczytałem, aż mnie to rozbawiło. Szczerze mówiąc, uważam takie porównania za absurdalne. Haaland jest na zupełnie innym poziomie. On jest z innej planety!
W Sevilli ostatnio nie brakuje kontrowersji związanych z sędziowaniem. Przyjechałeś ze Szwecji, gdzie funkcjonuje jedyna profesjonalna liga w Europie bez VAR-u. Jak oceniasz hiszpańskich arbitrów?
Uważam, że sędziom trzeba pomagać, jak tylko się da. Mają bardzo trudną pracę, zarówno w Szwecji, jak i w Hiszpanii. A jeśli chodzi o VAR, to prawda jest taka, że w Szwecji, kiedy strzelasz gola, wiesz, że zostanie uznany i nikt nie będzie go sprawdzał. Myślę, że szwedzcy kibice bardziej cieszą się z bramek. Zresztą to właśnie oni zagłosowali przeciwko wprowadzeniu VAR-u.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.