„Za słabą pierwszą połowę odpowiada trener, a za dobrą drugą połowę odpowiadają zawodnicy”, stwierdził José Mourinho na konferencji prasowej na Stadio Olimpico. Real Madryt właśnie odrobił straty ze stanu 1:3 i wygrał z Romą Gian Piero Gasperiniego, a większość pochwał zbierali rezerwowi, którzy w końcówce zupełnie zmienili oblicze Królewskich. Portugalczyk nie ukrywał jednak, że również jego decyzje miały wpływ na przebieg spotkania.
Zdaniem El Mundo rzymski wieczór jak mało który mecz w ostatnim czasie obnażył zarówno zalety, jak i wady Realu. Wszystko było wyjątkowo czytelne. Przez pierwszą godzinę drużyna nie miała pomysłu, środka pola ani połączenia między największymi gwiazdami, a Thibaut Courtois momentami odgrywał rolę najlepszego rozgrywającego zespołu. Później obraz spotkania zmienił się całkowicie. Pojawiły się piłka, jakość i impet.
Po 25 minutach Courtois miał na koncie najwięcej podań spośród wszystkich zawodników Realu. Królewscy raz za razem posyłali długie piłki, o które Mbappé, Diomandé, Bellingham i Vinícius nie byli nawet w stanie skutecznie powalczyć.
Gol na 3:1 był podsumowaniem wszystkich problemów zespołu. Kolejny raz pod znakiem zapytania znalazł się duet Tchouaméni i Valverde, który bez kreatywnego pomocnika obok nie potrafił kreować gry. Bardzo słabo wyglądał również Vinícius. Brazylijczyk ponownie był wolny, pozbawiony błysku i nie pomagał Cucurelli w defensywie, gdy Roma regularnie tworzyła przewagę dwóch na jednego na jego stronie. Do tego doszła strata przy bramce na 2:1, która rozwścieczyła Mourinho i ostatecznie doprowadziła do pierwszych zmian. Z boiska zeszli Vinícius i Dumfries, a pojawili się Endrick oraz Arda Güler.
Obaj młodzi zawodnicy pokazali, że poza podstawową jedenastką również są piłkarze zdolni odmienić spotkanie. Endrick został wybrany MVP, wykorzystał problemy fizyczne Mario Hermoso w drugiej połowie, zdobył bramkę i nieustannie stwarzał zagrożenie na prawym skrzydle. Güler po raz kolejny dał natomiast do zrozumienia, że powinien mieć bardzo mocną pozycję w zespole. Turek jest obecnie jedynym pomocnikiem Realu, który potrafi przytrzymać piłkę, uspokoić grę i nadać jej odpowiednie tempo.
Endrick przed spotkaniem w Rzymie rozegrał w tym sezonie zaledwie cztery minuty, przeciwko Elche. Brazylijczyk przyznał po meczu, że siedział na ławce i rozmawiał z Bogiem, gdy nagle został wezwany przez sztab. Nie spodziewał się, że pojawi się na murawie tak wcześnie.
Mourinho tłumaczył później, że nie zamierza przedstawiać się jako geniusz, który zaplanował remontadę z 1:3 na 4:3. Podkreślał jednak, że spodziewał się spadku intensywności Romy i wiedział, że w ostatnich 20 minutach będzie mógł wykorzystać zawodników o innej charakterystyce. Zwracał między innymi uwagę na ogromny wysiłek, jaki Hermoso musiał wkładać w pojedynki z Diomandé. Gdy Hiszpan zaczął mieć coraz większe problemy fizyczne, na boisku pojawił się Endrick. „Więc mnie też trochę doceńcie. Dobrze to zrobiłem”, podsumował Portugalczyk.
Real kończył spotkanie z Valverde na prawej obronie, Gülerem i Bernardo Silvą w środku pola, Endrickiem na prawym skrzydle oraz Espí jako środkowym napastnikiem. Był to układ znacznie różniący się od tego, czego Mourinho próbował w pierwszych tygodniach sezonu, gdy mocno trzymał się bardziej defensywnego środka pola i duetu Tchouaméni i Valverde.
Jeszcze przed spotkaniem Francuz został zapytany o brak kreatywnego pomocnika. „Mam swoje zdanie na temat tego, czy potrzebujemy kreatywnego środkowego pomocnika, ale zapytajcie trenera albo prezesa”, odpowiedział.
Valverde na prawej stronie
Końcówka meczu i asysty Gülera tylko utwierdziły El Mundo w przekonaniu, że gra Realu powinna znacznie częściej przechodzić przez Turka. Jednocześnie Valverde zdecydowanie lepiej wykorzystuje swoje największe atuty, gdy może grać bliżej prawej strony boiska.
Urugwajczyk po spotkaniu zapewniał, że cieszy się z każdych minut, niezależnie od pozycji. Podkreślił, że na prawej stronie miał dużo przestrzeni do biegania i zamierza dawać z siebie maksimum wszędzie tam, gdzie ustawi go trener. El Mundo przypomina przy tym, że w poprzednim sezonie, jeszcze za kadencji Xabiego Alonso, Valverde otwarcie mówił, że „nie urodził się po to, żeby być prawym obrońcą”.
W ataku ważny sygnał wysłał z kolei Espí. Mbappé strzela mnóstwo goli i należy do najlepszych piłkarzy świata, ale nie jest klasyczną „dziewiątką”. Nie atakuje pola karnego w taki sposób jak typowy środkowy napastnik. Espí robi to znacznie naturalniej. Hiszpan ponownie trafił do siatki i w pierwszym zespole Realu zdobywa obecnie gola średnio co 14 minut. Według El Mundo jest to wynik, który powinien sprawić, że będzie pojawiał się na murawie częściej.
Mourinho od razu próbował jednak studzić nastroje wokół młodego napastnika. Wyjaśnił, że Espí cały czas się rozwija i za każdym razem dobrze odpowiada na otrzymywane szanse, dlatego naturalnie będzie grał coraz więcej. Jednocześnie zaznaczył, że niezwykle trudno jest rotować Mbappé ze względu na jego jakość. Portugalczyk już teraz zapowiedział, że przeciwko Sevilli Francuz ponownie wyjdzie w podstawowym składzie.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.