REKLAMA
REKLAMA

„Sędziowska krucjata przeciwko Realowi”

Tomás Roncero, wicedyrektor Asa i znany fanatyk Realu Madryt, podzielił się swoimi przemyśleniami na temat postawy arbitrów w meczach Realu Madryt w tym sezonie. Przedstawiamy felieton hiszpańskiego dziennikarza.

REKLAMA
REKLAMA
„Sędziowska krucjata przeciwko Realowi”
Isidro Díaz de Mera pokazuje czerwoną kartę w meczu Realu Madryt z Villarrealem. (fot. Getty Images)

Gdybym był kosmitą, który właśnie przyleciał z Jowisza, i pokazano by mi statystyki sędziowskie, z jakimi mierzy się Real Madryt w ciągu ostatnich dwóch dekad, natychmiast wsiadłbym do swojego latającego spodka i zbulwersowany wrócił na swoją gazową planetę. Skandaliczne sędziowanie w meczu z Villarrealem było tylko kolejnym przykładem w sezonie, który rozpoczął się od tak wyraźnej niechęci arbitrów wobec drużyny Mourinho, że budzi ona niepokój nawet u neutralnych obserwatorów. Przejdźmy jednak do sedna, do liczb i statystycznych anomalii, od których można się zaczerwienić ze wstydu.

W starciu z Żółtą Łodzią Podwodną zespół Mou popełnił zaledwie osiem fauli, a mimo to obejrzał pięć żółtych i jedną czerwoną kartkę (tę dla Viniego). Villarreal faulował częściej (13 razy), ale został ukarany jedynie dwoma żółtymi kartkami i uniknął czerwonej. Kuriozum stanowiła żółta kartka dla Konaté, który nawet nie dotknął Gerarda, a ten książkowo zanurkował. VAR nie zainterweniował, by anulować tę decyzję.

Díaz de Mera przymknął oko na brutalne kopnięcie Gülera od tyłu i celowe opóźnianie gry przez Freemana, ale bez litości ukarał Tchouaméniego i Mbappé za grę na czas. W ciągu zaledwie ośmiu kolejek Real doczekał się czerwonych kartek dla Huijsena i Viníciusa, a równocześnie mógł tylko bezradnie przyglądać sie kopniakowi wymierzonemu Viniemu na Cornelli, brutalnemu uderzeniu łokciem w Huijsena w Elche, po którym sprawca, Osorio, jeszcze zdobył gola, oraz niewiarygodnie pobłażliwemu traktowaniu Cutiego Romero i Kang-Ina w derbach wstydu.

REKLAMA
REKLAMA

Wystarczy spojrzeć na bilans anulowanych goli od momentu wprowadzenia VAR-u. Po ostatniej sytuacji z Vinim Real jest liderem tego niechlubnego zestawienia z 42 anulowanymi bramkami. To niemal dwa razy więcej niż Atlético i Villarreal (po 22), Sevilla, Celta czy Real Sociedad (po 20). Tymczasem Barcelona ma ich zaledwie 19. Nawet się z tym nie kryją.

Brutalne pociągnięcie za włosy Marcelo przez Laguardię w meczu Realu z Alavés, które dodatkowo kwalifikowało się na rzut karny, nie zostało nawet przeanalizowane przez VAR. Tymczasem podczas sobotniego spotkania sędzia VAR Muñiz Ruiz bardzo chętnie wezwał arbitra do monitora, choć Saliba w ogóle nie protestował. Ten sam Muñiz Ruiz dwa sezony wcześniej uznał podobne, agresywne szarpnięcie za włosy Neyou przez Daniego Rodríguez za przewinienie zasługujące jedynie na żółtą kartkę.

Przestańmy więc udawać, że nic się nie dzieje. W ciągu ostatniej dekady Real Madryt zdobył 15 międzynarodowych trofeów, w tym 5 triumfów w Lidze Mistrzów, ale tylko 9 krajowych. Barcelona tymczasem od lat cierpi na posuchę w Europie, za to na krajowym podwórku sięgnęła po 16 tytułów pod opieką spadkobierców Negreiry. Milczenie jest oznaką tchórzostwa, a domaganie się sprawiedliwości wymaga odwagi. I tyle w tym temacie.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (27)

REKLAMA