– Nie wiem, co się wydarzy. Dla mnie wszystko pozostaje otwarte. Przed kolejnymi powołaniami musi zdecydować, co chce dalej robić. Jeśli będzie grał i będzie chciał występować w reprezentacji, może wrócić w każdej chwili. Dlaczego nie? Doszło do nieporozumienia, które moim zdaniem łatwo wyjaśnić. Z mojej strony wszystko jest w porządku. Kiedy uda się to rozwiązać? Nie wiem, zobaczymy. Dopiero skończył się mecz…
– Nie wiem, jaką decyzję podejmie Cris. Powiedziałem już to, co miałem do powiedzenia, ale dodam jeszcze jedno. Dla mnie od początku nie było problemu. Jako trener uważałem tę sytuację za coś normalnego. Mamy zawodnika, który tak wiele znaczy dla kraju i reprezentacji… Jako trener mam zasady, które nie podlegają negocjacjom, ale w tym przypadku nie wydarzyło się nic, co podważałoby mój autorytet. Dlatego Cris otrzyma ode mnie kolejne powołanie, jeśli będzie grał w Al-Nassr i będzie chciał wrócić do reprezentacji.
– Moim zdaniem rok przyjaźni nie daje podstaw, by oczekiwać takiego traktowania. Trudno mi to zrozumieć. Cała ta sprawa z tym, czy wejdzie, czy będzie się rozgrzewał, czy jednak nie wejdzie, urosła do takich rozmiarów tylko dlatego, że chodziło o niego. Być może słusznie, bo jest symbolem. Ilu zawodników rozgrzewało się dzisiaj i nie weszło na boisko? Czy będzie z tego problem? Nie. Z Crisem jest inaczej, bo jest symbolem. Ale czy dla mnie był to problem? Nie. Nie ma żadnego problemu. Jeśli Cris będzie chciał i będzie grał w Al-Nassr, znajdzie się wśród powołanych następnym razem. Rozmawialiśmy przed tymi powołaniami i możemy porozmawiać przed kolejnymi. To Cris decyduje. To nie zależy ode mnie. Żeby dwie osoby doszły do porozumienia, obie muszą porozmawiać i się dogadać. Nie mogę zdecydować o tym sam.
– W pełni zgadzam się z tym, co powiedział Bruno Fernandes. Sam myślałem tak samo. Powiedziałem Cristiano Ronaldo między innymi, że nie może kończyć swojej przygody z reprezentacją na mundialu, po porażce i ze łzami w oczach. Powinien pożegnać się, grając dobrze. Dlatego wystąpił w pierwszym meczu na stadionie Alvalade. Miał też zagrać tutaj dzisiaj. Ale przez to, co się wydarzyło, wszystko potoczyło się inaczej. Jestem selekcjonerem i to ja decyduję, kogo powołuję. Nie pytam nikogo, kogo mam powołać ani kto ma zagrać. Są pewne sytuacje i zasady, które nie podlegają negocjacjom. Nie mogę więc powiedzieć tego jaśniej. Nie wiem.
– Przez cały rok mówiłem też o tym, co Cristiano Ronaldo znaczy jako symbol i marka, szczególnie dla dzieci. Jest światową ikoną. Dlatego po meczu powiedziałem, że Cristiano nie wróci do reprezentacji tylko wtedy, jeśli sam nie będzie tego chciał. To nie zależy ode mnie. Zbyt szybko zaczęto mówić o problemie między mną a nim. Wiele osób się w to wmieszało i zrobiło problem z czegoś, co w ogóle nim nie było. Trener wysłał zawodnika na rozgrzewkę, a potem nie wpuścił go na boisko. Owszem, ten zawodnik ma wyjątkowy status, ale to właśnie z tego powstała cała sprawa.
– Czy uważacie, że to powód, żeby ktoś będący takim symbolem jak Cristiano kończył w ten sposób? Chcę, żeby został. On wie, że kiedyś nadejdzie koniec, że nie będzie to trwało wiecznie. Chciałbym jednak, żeby pożegnał się z reprezentacją na własnych warunkach. To on podejmie decyzję. Tak właśnie rozmawialiśmy. Przy pierwszych powołaniach powiedziałem mu: „Potrzebuję cię. Niezależnie od tego, czy będziesz grał, czy nie, potrzebuję cię”. I teraz jest tak samo.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.