– Zajmijmy się tematem, któremu, szczerze mówiąc, nie poświęcałem zbyt wiele uwagi, ponieważ wydawało mi się, że niewiele z niego wyniknie. Jednak gdy widzisz sprzeczności, to trzeba się tym zająć. Chodzi o tę spółkę zarządzającą prawami telewizyjnymi, zarejestrowaną na Tebasa czy taką, której administratorem jest Tebas i której Barcelona udzieliła pożyczki. Pożyczki, którą Barcelona teraz częściowo uważa za straconą. Udzieliła jej, ponieważ pojawiła się kontrola podatkowa i część klubów uczestniczących w tej spółce udzieliło jej pożyczki. Rzecz w tym, że wkład Barcelony był większy niż wynikałoby to zasadniczo z przypadającego jej udziału procentowego. Są też 2 miliony, które Barcelona uznaje za stracone albo zagrożone utratą. Oczywiście ta sytuacja może rodzić konflikt interesów, ponieważ Tebas jest prezesem La Ligi, wiceprezesem federacji, a spółka, którą zarządza lub nad którą sprawuje kontrolę i za którą odpowiada, otrzymywałaby od jednego z klubów pożyczkę, w praktyce bezzwrotną, w proporcji większej, niż przypadałoby to temu klubowi.
– Real Madryt nie udzielił żadnej pożyczki. Nie mamy danych dotyczących tego, jakiej pożyczki udzielił każdy z zespołów. W każdym razie, szczerze mówiąc, nie sądziłem, żeby wiele mogło z tego wyniknąć. Widziałem wcześniejsze wyjaśnienia Tebasa w tej sprawie. Początkowo uważałem, że wszystko jest mniej więcej jasne, ale po jego ostatniej reakcji zaczynam mieć wątpliwości.
– Przejdźmy po kolei przez tę sprawę. Zacznę od materiału Real Madrid TV, na który odpowiedział Tebas. I właśnie tutaj, moim zdaniem, wpakował się w kłopoty. Pomijając to, że nie przedstawił jasnych wyjaśnień i że pod jego wpisem na X pojawiła się uwaga społeczności, uważam, że otworzył możliwości, których wcześniej nie było, w tym nawet możliwość pozwu ze strony Realu Madryt. [ogląda wideo dostępne w tym artykule]
– Podkreślam, że wkład Barcelony był tutaj większy, niż teoretycznie wynikałoby to z przypadającego jej udziału procentowego. Real Madryt uznał tę sytuację za niedopuszczalną, za konflikt interesów i nie udzielił żadnej pożyczki. A dziś Barcelona, mimo swojej delikatnej sytuacji finansowej, przyznaje, że nie odzyska 2 z tych 4 milionów, które przekazała. Przyznaję, że nie poświęcałem tej sprawie zbyt wiele uwagi i najprawdopodobniej był to mój błąd. Tebas odpowiedział na ten materiał. Przyjrzyjmy się jego odpowiedzi, ponieważ uważam, że wpędza go ona w kłopoty. Szczerze, tak sądzę. Ta odpowiedź wpędza go w kłopoty. Już wcześniej przydarzyło mu się coś takiego z Barceloną. Tyle że Barcelona z jakiegoś powodu postanowiła nic nie robić, kiedy ujawnił szereg jej prywatnych danych finansowych, których nie mógł ujawniać. [odpowiedź dostępna w tym artykule]
– Nie wiem, czy Javier Tebas również mnie nazwie rzecznikiem Florentino od ciosów z powodu tego filmu. Myślę, że kiedy zgadzałem się ze stanowiskiem Tebasa, to o tym mówiłem. I być może Real Madryt nie zawsze się z nim zgadzał, ale ja mówiłem, co myślę. Kiedy się nie zgadzam, oczywiście też będę o tym mówił.
– Pokazanie przelewów Realu Madryt to problem. Właśnie tutaj się zaczyna problem. W 2011 i 2013 roku nie byłeś prezesem La Ligi, nie byłeś wiceprezesem federacji, a zatem nie istniał żaden konflikt interesów. Istniała spółka zajmująca się prawami telewizyjnymi i Real Madryt dokonywał na jej rzecz wpłat. Powtarzam: w 2011 i 2013 roku Tebas nie był prezesem La Ligi ani wiceprezesem federacji. Nie pełnił żadnej z tych funkcji. Poza tym ujawnia dane bankowe Realu Madryt. Nawiasem mówiąc, te dwa przelewy nie sumują się do 7,5 miliona euro. Rozumiem, że tutaj nie wyraził się precyzyjnie. Chciał powiedzieć, że było wiele przelewów i załącza dwa przykłady. Że te wszystkie przelewy sumują się do 7,5 miliona, ponieważ te dwa nie dają takiej kwoty. W każdym razie widać tu dane bankowe Realu Madryt. Nie wiem, na ile Tebas może robić coś takiego. Załącza dwa przykłady przelewów. Powtarzam: z okresu, w którym nie mogło być żadnego konfliktu interesów. Dlaczego więc na pytanie, zarzut czy podejrzenie ze strony Real Madrid TV i La Galerny, że Barcelona udzieliła nieproporcjonalnie dużej pożyczki na zapłatę podatków, odpowiadasz przelewami, które nie miały nic wspólnego z zadłużeniem podatkowym tej spółki i które dodatkowo zostały wykonane w czasie, gdy nie byłeś prezesem La Ligi?
– Właśnie tutaj widzę też, że poza kłopotami, w które może się wpakować przez ujawnienie danych bankowych – a wyobrażam sobie, że Real Madryt przeanalizuje możliwość złożenia pozwu – po prostu ucieka od tematu. Pisze: „Tak, tej samej spółki, na rzecz której wpłat dokonywała Barcelona. Co za niespodzianka! Zapytajcie JAS-a i Chitína del Valle dlaczego dokonano tych przelewów i jaki był ich cel. Niech Chitín wyjaśni również sprawę maila z 9 maja 2018 roku i kto wydał mu polecenie w jego sprawie. Przekaż im dokumenty, Adri, i niech zrobią kolejny film. Tym razem wyjaśniający to, co teraz ukrywają. Ciąg dalszy nastąpi… Dość kłamstw i manipulacji”. Rozumiem, że jeśli Tebas uważa, że wszystko jest w porządku, to się broni, ale nie poprzez uciekanie od tematu czy ujawnianie danych bankowych Realu Madryt. Zakładam, że po doświadczeniu z Barceloną i ze świadomością, że Real Madryt pozwie go przy najmniejszej okazji, skonsultował z prawnikami La Ligi, którzy niewątpliwie są dobrzy, czy mógł to zrobić. Ale mnie wydaje się to dziwne. To nie jest moja specjalizacja w prawie, ale wydaje mi się to dziwne. Po prostu.
– Nadal też nie wyjaśnia, dlaczego Barcelona przekazała pieniądze w znacznej części bezzwrotnie, a Real Madryt tego nie zrobił. Z pewnością może rodzić konflikt interesów sytuacja, w której ktoś wpłaca więcej niż na niego przypada. A do tego wygląda na to, że robi to bezzwrotnie. Nie wiem, na ile pozwala ci to zachować bezstronność przy podejmowaniu decyzji dotyczących tego klubu. To mniej więcej taka refleksja, która nasuwa mi się w związku z tą sprawą.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.