Arda Güler, ku rozpaczy piłki, znów może wrócić do punktu wyjścia, stwierdza Alfredo Matilla z Asa. Powszechna zgoda co do jego znakomitej formy i klasy zapewniła mu miejsce w wyjściowej jedenastce na Metropolitano. Nawet kosztem Yana Diomandé, najdroższego transferu w historii Królewskich. Jednak po raz kolejny wypadł z jedenastki już na pierwszym zakręcie. Czerwona kartka Deana Huijsena nie tylko usunęła z boiska Viníciusa, lecz także skazała na zejście Turka, gdy Mourinho postanowił skorygować ustawienie. Ta decyzja pozostawiła zespół Królewskich bez reżysera gry, a jednocześnie przypomniała, że turecka perła wciąż znaczy więcej w sercach kibiców niż w statystykach czy oczach trenerów.
Jego postać bardzo przypomina innego z tych tak często niezrozumianych geniuszy, pisze dziennikarz. O Gutim nie sposób zapomnieć. Są niczym bliźnięta syjamskie pod względem sposobu operowania lewą nogą, spoglądania w dal, prowadzenia piłki, posyłania prostopadłych podań, unoszenia się w polu karnym i na końcu sprawiania, że warto zapłacić za bilet. Problem w tym, że to porównanie wykracza poza odczucia, a ich kariery zaczynają wyglądać zbyt podobnie. I choć dla ucznia jest to powód do dumy ze względu na dokonania gracza z numerem 14, nie powinno to wystarczać zaledwie 21-letniemu talentowi, w którym pokłada się tak wielkie nadzieje, stwierdza redaktor prowadzący dziennika.
Gra Gutiego (77 goli i 97 asyst w Realu Madryt) była ucztą dla oczu i wszyscy byli co do niego zgodni, gdy potrzeba było, jak teraz, inteligencji i artyzmu. Trenerzy widzieli w nim jednak tylko luksusową alternatywę. Kapitan, który tyle razy podrywał publiczność Bernabéu z miejsc, nie rozegrał ani minuty w żadnym z 3 wygranych przez siebie finałów Ligi Mistrzów. Wciąż też tkwi w nim zadra z powodu tego, że nie wystąpił na żadnym mundialu ani na żadnym EURO. Ponadto 2 z 3 meczów o Puchar Interkontynentalny obejrzał z ławki (a ten, w którym zagrał, przegrał z Boca), podobnie jak spotkania o Superpuchar Europy. Przegrany finał Pucharu Króla oglądał zza linii bocznej i nie zagrał w 6 z 10 spotkań finałów Superpucharu Hiszpanii, gdy rozgrywano je w formule dwumeczu.
Güler, ku własnemu rozczarowaniu, niebezpiecznie zmierza tą samą drogą, analizuje Matilla. Dane są przytłaczające. To prawda, że awansował w hierarchii, odkąd Xabi Alonso postawił na jego jakość jako alternatywę dla zabetonowanego środka pola. Niewiele się jednak zmienia w kontekście wielkich meczów, nawet jeśli Mou nie przeszkadzało odejście Gutiego z jego domu (wraz z Raúlem) akurat w momencie, gdy sam do niego przybył w 2010 roku, a Gülerem wydaje się zachwycony. Turek od przyjścia do Madrytu ma na koncie 19 goli i 28 asyst w 119 występach.
Jednak jego zmiana w meczu z Atlético przywołała dawne demony. W razie wątpliwości zawsze pada na Gülera. Był już rezerwowym we wszystkich 7 finałach, w których mógł wystąpić, a w 3 z nich w ogóle nie wszedł na boisko. I choć uzbierał wiele występów w podstawowym składzie w meczach jakich wiele, znikał z niego w tych naprawdę wielkiej wagi. Od przybycia w 2023 roku wyszedł w pierwszej jedenastce zaledwie w 2 z 8 Klasyków i w 3 z 9 derbów. Nawet ogromny postęp pod względem fizycznym nie pozwolił mu odwrócić innej zaskakującej tendencji: w Realu Madryt rozegrał w pełnym wymiarze 10 ze 119 spotkań, w których wystąpił.
Matilla podpowiada, że sam Güler, Real Madryt oraz jego trener dobrze zrobiliby, czerpiąc motywację z przykładu Luki Modricia. Dlatego, że Chorwat też rozkręcał się z czasem, a niektórzy nawet kwestionowali jego transfer, czego nie zaczęto jeszcze robić z Turkiem. Nie ma tu lepszego wzoru do naśladowania. Chorwat (43 gole i 95 asyst) rozegrał od pierwszej do ostatniej minuty 5 finałów Ligi Mistrzów. Rezerwowym był tylko przeciwko Dortmundowi. A jeśli zdarzało mu się nie zagrać w którymś z 6 finałów Superpucharu Europy, 5 klubowych mistrzostw świata, Pucharu Interkontynentalnego, 4 Pucharu Króla czy 8 Superpucharu Hiszpanii, wynikało to z rotacji, dolegliwości albo nieprzepracowania całego okresu przygotowawczego. Modrić zresztą do dzisiaj rywalizuje na najwyższym poziomie.
Dziennikarz podsumowuje, że dlatego gdy Güler w ubiegłą niedzielę przeklinał swój los, Luka schodził przy oklaskach w końcówce spotkania z Lecce, by odpocząć po kolejnym 3:0 pod jego batutą. Güler miał przywilej dzielić boisko ze swoim mistrzem podczas 43 wieczorów, dokładnie przez 1479 minut. I ta mistrzowska szkoła powinna być jego paliwem do ugruntowania swojej pozycji, jeśli chce przejść do historii jako legenda Realu Madryt, a nie tylko wirtuoz piłki.
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.