– Zawsze chciałem bić rekordy i sprawić, by ludzie zapamiętali moje nazwisko. Ale muszę być szczery: nie spodziewałem się, że w wieku 27 lat będę najlepszym strzelcem w historii mistrzostw świata. To ogromna przyjemność dwukrotnie zostać królem strzelców mundialu, raz za razem. Nie wiem, czy kiedykolwiek zdarzyło się to w historii futbolu, to kompletne szaleństwo. Nie jest to coś, o czym myślę przed turniejem – jestem nastawiony wyłącznie na jego wygranie – ale później, oczywiście, kiedy wszyscy zatrzymują cię na ulicy, żeby o tym porozmawiać, zdajesz sobie sprawę, że zrobiłeś coś wielkiego. Mistrzostwa świata to turniej wielkich gwiazd, największych piłkarzy w historii futbolu. Kiedyś marzyłem o występie w tych rozgrywkach – nawet nie o ich wygraniu, tylko o samym udziale – więc to kompletne szaleństwo, że teraz to ja jestem tym człowiekiem. Szczególnie gdy przede mną był nim Lionel Messi… Tak, to historia.
– 66 goli w reprezentacji, a celem jest 100? Mój problem polega na tym, że jest dwóch gości [Ronaldo w Portugalii i Messi w Argentynie], którzy pokazali, że to możliwe. Gdybyście zapytali mnie wcześniej, powiedziałbym wam: «Nie». Ale teraz oni wskazali drogę. Więc dlaczego nie?.
– Złota Piłka to nie jest obsesja. Nie wstydzę się powiedzieć, że chcę ją wygrać. Nie boję się mówić tego, co myślę, nawet jeśli czasami ludzie mogą powiedzieć: „Co ten gość wygaduje?”. Szczerość nie jest powodem do wstydu. Nigdy nie powiedziałem: „Wygram to”. Ale uważam, że miałem dobry rok. Wiele osób mówiło, że miałem dobry rok i wymieniało mnie w kontekście tego trofeum. Zobaczmy więc, co się wydarzy.
– Czy myślałem o tym, że mogłem wygrać Ligę Mistrzów z PSG? Być może! Być może [uśmiech]. Ale nie. Dotarłem do końca pewnej epoki. Spędziłem [w PSG] siedem lat. Byliśmy w finale, półfinałach, ćwierćfinałach. Ale nadszedł czas, żeby odejść, a oni poszli w innym kierunku. Kupili sześciu czy siedmiu piłkarzy i wszystko zmienili. I wygrali. Gratulacje dla nich. Ale kiedy podjąłem decyzję o odejściu z PSG, mój czas tam dobiegł końca. Zrobiłem tam wszystko, co mogłem i myślę, że spisałem się świetnie. Chciałem jednak spełnić swoje marzenie, grać w Realu Madryt, a wiek 25 lat był na to najlepszym momentem. Dla mnie była to najlepsza decyzja.
– Zaangażowanie polityczne? Każdy ma swoje wartości i swoją mentalność. Ja… Jestem gościem, który nie boi się mówić. Kiedy uważam, że zmierzam we właściwym kierunku i że tak należy postąpić, wychodzę i zabieram głos. Oczywiście wcześniej zastanawiam się nad tym, jak to powiedzieć i jak zbudować swoją wypowiedź, ale chcę zabierać głos. Nie mam z tym problemu. Taka jest historia mojej kariery i mojego życia. Taki jestem. I nie będę próbował być kimś innym, bo to zbyt trudne. Nie mam czasu, żeby być kimś innym. Musisz zaakceptować, że kiedy coś mówisz, są ludzie, którzy się z tobą zgadzają i tacy, którzy się nie zgadzają. Jeśli chcesz, żeby wszyscy cię kochali, zostań w domu – twoja rodzina cię kocha. Jeśli nie zostaniesz, znajdą się ludzie, którzy powiedzą: „Nie lubię tego gościa”. I to jest w porządku. Kiedy wychodzę z domu, moim celem nie jest mówienie sobie: „Och, mam nadzieję, że dzisiaj wszyscy będą mnie kochać„. Bo tak nie będzie. Chcę żyć zgodnie ze swoimi wartościami, czerpać przyjemność z tego, co robię, i być człowiekiem, który szanuje innych. Potrafię przyjąć krytykę i opinie ludzi. W futbolu, podobnie jak w życiu, musisz rozumieć, gdzie jesteś i dlaczego. Kiedy rozumiesz to wszystko, łatwiej ci zrozumieć pewne postawy i reakcje. Jestem wyluzowany. Nie biorę wszystkiego zbyt osobiście, ani rzeczy pozytywnych, ani negatywnych. Dlatego dość łatwo radzę sobie z tym rytmem niemal nieustannej presji. Wracam do domu, zamykam drzwi, zamykam okno [śmiech]. I nic nie przedostaje się do środka. Mam wokół siebie ludzi, którzy kochają piłkę nożną i takich, których ona nie obchodzi. To dla mnie idealne połączenie, które pozwala mi być normalnym człowiekiem.
Część o Realu Madryt pozostawiamy w formie, w jakiej został spisany ten wywiad z Francuzem:
Czy może również dokonać czegoś wielkiego z Realem Madryt? Po dwóch latach bez znaczącego trofeum doskonale zdaje sobie sprawę, że „wszyscy czegoś od nas oczekują”. Jak mówi, on i jego koledzy z drużyny są „głodni sukcesów” i „nie mogą się doczekać walki o każde trofeum”. Pozostaje pełen nadziei [choć rozmawiamy przed niedzielną porażką 1:2 z Atlético Madryt], a jego pierwsze wrażenia ze współpracy z Mourinho są pozytywne.
„Na długo przed jego przyjściem tutaj byłem go bardzo ciekawy, ponieważ przez ostatnich 20–25 lat był jedną z głównych postaci światowego futbolu. Kiedy ktoś taki przychodzi do twojego klubu, nie możesz się doczekać, żeby zobaczyć z bliska, co oznacza wielkość. Myślę, że wy [jako Anglicy] macie dobre wspomnienia z tego, jak pisał tam historię. A dla nas jego powrót to ogromny przywilej”.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.