REKLAMA
REKLAMA

Lamine Yamal: Rywalizowałem z Mbappé bezpośrednio i wygrałem z nim we wszystkim

Jorge Valdano to były piłkarz, trener i dyrektor generalny Realu Madryt. Obecnie jest ekspertem w hiszpańskich mediach i posiada program Universo Valdano w Movistar+, gdzie przeprowadza wywiady z ludźmi futbolu. W najnowszym odcinku jego gościem był Lamine Yamal. Wywiad nagrano tydzień temu w szkółce La Masia. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi piłkarza Barcelony z tej rozmowy powiązane z Realem Madryt.

REKLAMA
REKLAMA
Lamine Yamal: Rywalizowałem z Mbappé bezpośrednio i wygrałem z nim we wszystkim
Lamine Yamal i Jorge Valdano w tej rozmowie. (fot. Movistar+)

Ostatnio Raphinha kiedy zszedł z boiska, zostawia ci opaskę kapitana. Pięć minut później strzelasz gola. Podczas transmisji zastanawiałem się, ile rzeczy przydarzyło się temu chłopakowi, a ma dopiero 19 lat. Nie wiem, czy można przyjmować to wszystko w naturalny sposób, czy jednak jest to coś, co ciąży i w pewnym momencie cię przerasta?
Myślę, że mam pewną dobrą cechę, która czasami może też być zła: bardzo dużo od siebie wymagam. Dlatego nigdy nie przydarzyło mi się nic, czego wcześniej nie uważałbym za możliwe. Na przykład przed EURO myślałem, że wygranie mistrzostw Europy wcale nie jest takie trudne. Ktoś inny może powiedzieć: „Ten chłopak był szalony”. Kiedy pojechałem na mundial, każdego dnia, odkąd doznałem kontuzji, mówiłem, że wygramy mistrzostwa świata, że jest absolutnie jasne, że wygramy. Zawsze też myślę, że pokonamy Real Madryt i wygramy ligę. Uważam, że to bardzo mi pomaga, żebym po strzeleniu hat-tricka nie przyszedł następnego dnia i nie powiedział: „Jestem najlepszy, nawet nie idę trenować, nie idę”. Myślę więc, że te wymagania, które sobie stawiam, czasami są dobre, bo pomagają ci codziennie wstawać i mieć ochotę trenować. Czasami są jednak też złe, bo wracasz do domu, a ludzie mówią: „Przecież dobrze zagrałeś, dlaczego jesteś taki smutny?”.

REKLAMA
REKLAMA

Pamiętam, jak kiedyś Maradona skarżył się Caniggii. Caniggia był bardzo szybkim argentyńskim napastnikiem, szybkim jak pocisk. Diego mówił mu: „No tak, ty masz łatwo. Wypuszczasz piłkę do przodu, biegniesz i wygrywasz pojedynek. A ja muszę ją chować piłkę, pokazywać…”. Czyli narzekał na to, że jest Maradoną. Czy jest coś, czego zazdrościsz innym? Nie wiem, na przykład mocy Mbappé?
Tak, myślę, że Mbappé i Raphinha to dwaj piłkarze, którzy pod tym względem się wyróżniają. Jesteś na treningu z Raphinhą, wydaje ci się, że po prostu zbiega do boku, a on rusza i nie widzisz go przez trzy dni. Z Mbappé jest tak samo. To bardzo szybcy zawodnicy. Ja i Pedri nie jesteśmy aż tak szybcy i zawsze mówimy, że gdybyśmy byli równie szybcy jak oni, to w grze w piłkę bylibyśmy o lata świetlne przed wszystkimi.

Nie! Bo wtedy nie byłbyś tak zręczny. Chodzi mi o to, że rozwinąłeś te umiejętności właśnie po to, żeby rekompensować sobie brak szybkości.
Jasne, ale daj Pedriemu szybkość Mbappé… Co to byłby za piłkarz! Nie dałoby się mu odebrać piłki. Myślę, że szybkość jest tym, co najbardziej robi różnicę w futbolu. Ostatecznie, jeśli jestem szybszy od ciebie, zawsze dotrę przed tobą, żeby strzelić gola.

REKLAMA
REKLAMA

Tak, ale szybkość ma wiele wymiarów. Chodzi mi o to, że decyzje można podejmować szybko albo wolno, przyjęcie piłki też może być szybkie. Jest więc szybkość techniczna, szybkość myślenia i szybkość fizyczna.
Rozmawiam o tym z Nico [Willimamsem] i mówię mu, że szybcy piłkarze są mało inteligentni w grze, bo tylko wypuszczają sobie piłkę daleko do przodu i strzelają.


Temat ego, które zawsze jest obecne w futbolu, a ludzie uważają je za coś w rodzaju trucizny. Myślę, że piłkarz, zwłaszcza na twoim poziomie, potrzebuje ego, żeby rzucić wyzwanie publiczności. Bez ego nie da się osiągnąć bardzo, bardzo wysokiego poziomu piłkarskiego.
Myślę, że ego jest dobre. Ego, nad którym dobrze się panuje, jest czymś świetnym dla każdej drużyny i każdego zawodnika. Pod warunkiem, że jest pod kontrolą. Kiedy chcesz być ważniejszy od kolegi z drużyny, wtedy pojawia się problem. Ale dopóki masz to ego w sobie, myślę, że pomaga ono całemu zespołowi. Na przykład, nigdy nie chciałbym być w drużynie, w której wychodzilibyśmy na boisko z myślą, że przegramy mecz albo że go nie wygramy. Zawsze chcę mieć w zespole zawodników, którzy uważają się za najlepszych i wierzą, że mamy najlepszą drużynę.

REKLAMA
REKLAMA

Więc lubisz zakładać siatki?
Bardzo, ogromnie. Ogromnie [śmiech obu].

Siatka podoba się wszystkim poza tym, kto ją dostaje, bo to upokorzenie. Później trzeba uważać na nogi.
Mnie dość często zakładają siatki. Naprawdę często, ale ponieważ sam je zakładam, podchodzę do tego tak, że nic się nie stało [śmiech].

Nie odbierasz tego jako prowokacji?
Nie, nie. Myślę, że w futbolu nie ma niczego, co byłoby prowokacją. Weźmy przykład Neymara: kiedy robił sombrero i przerzucał ci piłkę nad głową, to nie była prowokacja, tylko przechodził cię dryblingiem. To ty masz problem, bo nie potrafiłeś odebrać mu piłki.

W twojej grze nikt jednak nie widzi prowokacji. Natomiast w przypadku Neymara faktycznie trochę mocniej odczuwało się, że cię upokarza, prawda?
Tak, myślę, że również dlatego, że czasami Ney się zatrzymywał. Ja jestem zawodnikiem, który cię przedrybluje, ale potem kontynuuje akcję i nie zatrzymuje gry. Myślę, że na tym polega różnica.


Mówiłeś, że kiedy byłeś mały, nie czułeś aż takiej przewagi nad innymi, żeby spodziewać się, że kiedyś będzie się o tobie tyle pisało, ile pisze teraz. A jak czujesz się teraz? Widzisz kogoś, kto dorównuje ci talentem? Ja widzę Mbappé i widzę, że przewyższa cię dojrzałością, bo mówimy o 27-letnim zawodniku w pełni swoich możliwości. Ale czy ty, mając 19 lat, widzisz jakiegoś rywala, który w najbliższej dekadzie będzie z tobą poważnie konkurował? [śmiech]
[uśmiech] Myślę, że jedną z moich dużych zalet jest to, że bardzo szybko przeszedłem przez kolejne etapy dojrzewania. Zazwyczaj zawodnik, który trafia do pierwszej ligi, nawet jeśli ma ogromny talent, w pierwszym roku nie gra zbyt wiele, przyzwyczaja się do ligi i tak dalej. A ja uważam, że pod tym względem jestem już więcej niż w pełni zaadaptowany. Mam jednak poczucie, że są mecze, po których mówię sobie: „Mogłem zagrać z dużo większą swobodą, mogłem zrobić o wiele więcej”. Więc to mnie cieszy, bo oznacza, że za cztery lata będę dużo, dużo, dużo lepszy. I zrozumiałem to na treningach. Zdałem sobie sprawę, że przyjdzie moment, w którym to, co robię na treningach, będę robił w każdym meczu. Dlatego jestem bardzo spokojny i myślę, że może być mi trudno znaleźć kogoś, o kim powiem: „Uff, ten jest na moim poziomie”.

REKLAMA
REKLAMA

Gdybym dał ci do wyboru świetny drybling, świetną asystę albo świetnego gola… Postawmy na to, co daje efekt: strzelamy gola i tyle, nie ma o czym dyskutować. [śmiech obu]
Gdybyś zapytał mnie rok temu, powiedziałbym, że świetny drybling albo świetne podanie. Teraz gol i tyle. Gol i koniec.

Czujesz, że wciąż daleko ci do goli? Kiedy oglądam cię w każdym kolejnym meczu, mam wrażenie, że możesz zdobyć jedną bramkę i więcej. Że coraz łatwiej przychodzi ci strzelanie.
Tak... Wiem, że mam dużą jakość, więc mogę strzelać gole na różne sposoby. Myślę, że przy tym muszę stopniowo poprawiać nastawienie mentalne, żeby mówić sobie: „Mam już dwa, więc strzelę trzeciego, nieważne jak: dostawiając nogę, z połowy boiska, po rykoszecie”. Uważam, że to bardzo trudne i właśnie to mieli Cristiano oraz Leo: strzelali, strzelali i nadal chcieli strzelać kolejne gole.

Czy uważasz, że opinia publiczna zbyt mocno premiuje gole? Że są wręcz zawodnicy, którzy grają z obsesją na punkcie strzelania, bo wiedzą, że przekłada się to na końcową ocenę? Mam wrażenie, że tobie bardziej podoba się produkowanie gry, częste uczestniczenie w akcjach niż gol, który zwieńczyłby twój występ.
Tak. Na końcu kiedy ja dorastałem przy futbolu, to my oglądaliśmy całe mecze, od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. Nie wchodziłem do żadnej aplikacji, żeby sprawdzić, ile goli i asyst ma dany zawodnik. Myślę, że wtedy wszyscy czerpali przyjemność z futbolu. Patrzyłeś na ofensywnego pomocnika, który może nie strzelał 20 goli, ale oglądanie go było rozkoszą. Na przykład Özila, którego bardzo lubiłem. Więc myślę, że dzisiejsze pokolenie śledzi mecze przez aplikację i widzi: „Lamine strzelił dwa gole, rozegrał bardzo dobry mecz. Zaliczył dwie asysty, rozegrał bardzo dobry mecz”. A mnie mnóstwo razy zdarzało się czuć, że dałem prawdziwy pokaz, choć może nie strzeliłem gola. Mimo to kładę się spać bardzo zadowolony, bo wiem, że futbol nie sprowadza się do tego, kto zdobywa bramkę. To są wszystkie akcje, począwszy od wyprowadzenia piłki przez bramkarza.

REKLAMA
REKLAMA

Ten hałas napędza też rywalizację o Złotą Piłkę. Chodzi mi o to, że nigdy nie widzieliśmy takiej rywalizacji i tylu ludzi zaangażowanych w promowanie konkretnego zawodnika. Widzimy, że każdy trener promuje swojego piłkarza, że zawodnicy czują się zobowiązani do udziału w tej debacie… W dodatku akurat w tym roku jest kilku graczy, którzy wydają się liczyć w tej dyskusji, prawda?
Tak. Myślę, że w tej rozmowie jest pewien problem: tę nagrodę zaczęto oceniać w inny sposób. Kiedy byli Messi i Cristiano, wszyscy wiedzieli, że to dwaj najlepsi piłkarze na świecie, więc nagroda trafiała na zmianę do dwóch zawodników. Myślę, że teraz problem polega na tym, że ludzie oceniają rzeczy, które nie powinny decydować o Złotej Piłce. Na przykład, kiedy mówią, że musi ją wygrać zawodnik PSG, bo zdobył Ligę Mistrzów. Kiedy wygrywasz Ligę Mistrzów, to PSG dostaje trofeum za to, że jest najlepszą drużyną. To nagroda dla Paris Saint-Germain. Osobną kwestią jest to, czy w Paris Saint-Germain gra najlepszy piłkarz świata. Ja uważam, że ta nagroda powinna trafiać do najlepszego zawodnika na świecie i koniec. Nie do kogoś, kto strzelił 80 goli, bo kiedy strzelasz 80 goli, dostajesz nagrodę dla króla strzelców sezonu. [śmiech Valdano] I to zupełnie różne rzeczy, których ludzie nie rozumieją. Więc najlepszy piłkarz świata to ten, którego oglądasz jako komentator i którego gra sprawia ci przyjemność. Patrzysz na niego i widzisz zawodnika zupełnie innego niż wszyscy. Myślę, że kiedy znów odpowiednio skupimy się na tym, że najlepszy piłkarz świata jest po prostu najlepszy, a nie jest tym, który strzela najwięcej goli albo zdobywa najwięcej trofeów, wtedy ta nagroda odzyska swoją wartość.

REKLAMA
REKLAMA

Jak dobrze to rozdzielasz! Ten, kto strzela najwięcej goli, dostaje nagrodę dla króla strzelców. Ten, kto wygrywa rozgrywki, dostaje za nie trofeum. A ta trzecia kwestia wymaga innego spojrzenia. Komu ty przyznałbyś Złotą Piłkę w tym roku?
[chwila zastanowienia] Ja dałbym ją najlepszemu piłkarzowi na świecie. A komu ją dadzą, to już temat na bardzo długą rozmowę [śmiech obu].

Nie, pytam ciebie: komu ty byś ją przyznał?
No więc, szczerze uważam, że jeśli chodzi o najlepszego na świecie, to pewnie jest nas dwóch. I myślę, że w tym roku zasługiwałbym na nią ja ze względu na to, co wygrałem. Bo dla mnie dwaj najlepsi piłkarze na świecie to ja i Mbappé. I...

Masz co do tego aż taką pewność?
Tak, dla mnie to bardzo jasne i każdy, kto ogląda mecze, o tym wie. Obecnie jest wielu świetnych zawodników, ale uważam, że to my jesteśmy dwaj najlepsi. W tym roku rywalizowaliśmy przecież bezpośrednio: on gra w Realu Madryt, ja w Barcelonie i wygrałem z nim we wszystkim, we wszystkich tytułach. On strzelił dużo goli i jest znakomitym piłkarzem, ale właśnie za to zdobył tytuły króla strzelców ligi i mundialu.

Ależ jesteś pewny siebie.
Tak, myślę, że…

Wiesz, kiedy mnie zaskoczyłeś? Kiedy wszyscy zaczęli patrzeć na ciebie w bardzo, bardzo szczególny sposób i stawało się już bezdyskusyjne, że jesteś geniuszem, a ty wtedy przefarbowałeś włosy na żółto. [śmiech obu] To było jak powiedzenie: „Patrzcie na mnie, jestem tutaj”. Teraz jest podobnie: „Mbappé i ja”. Pod względem talentu faktycznie. On w rzeczywistości jest w pełni swoich możliwości, ty nadal się rozwijasz, ale jeśli mówimy o czystym talencie... Tu do dyskusji wchodzi Messi. Leo musiał cię zachwycić na tym mundialu, prawda? Bo w wieku 39 lat robić takie rzeczy, naprawdę…
Wszyscy wiedzą, że jest najlepszy w historii, ale nikt nie spodziewał się tak legendarnego mundialu w jego wykonaniu. Tego, co robił we wszystkich meczach, prowadząc reprezentację do finału. Moim zdaniem Argentyna ma dobrych zawodników, ale to Leo zawsze był na miejscu. Dla mnie faktycznie był najlepszym piłkarzem mundialu za wszystko, co sobą reprezentuje. Nikt nie spodziewał się, że zawodnik w wieku Leo, nawet jeśli to właśnie Leo, będzie potrafił grać na takim poziomie.

REKLAMA
REKLAMA

Zawsze mówi się, że to mundial daje Złotą Piłkę. Prawie zawsze tak było. Nie zawsze, ale prawie zawsze. To dawałoby ci kilka metrów przewagi. Tak, ale właśnie jest to „prawie”. [śmiech]
Myślę, że to „prawie” zależy nawet od tego, kto wygrał mundial. I ja nie uważam też, żeby to było dobre, bo nie sądzę, aby jedne rozgrywki miały dawać ci tę nagrodę. Jeśli kiedyś mundial wygra na przykład Senegal, to trzeba będzie szukać jakiegoś Senegalczyka, nawet jeśli nie będzie najlepszym piłkarzem świata? Uważam, że w tym roku akurat tak się składa, że gram w reprezentacji, która wygrała mundial. Ale nawet gdyby wygrała go Anglia, nadal mówiłbym ci, że dwaj najlepsi to Mbappé i ja.

Zacząć rozmawiać o Złotej Piłce w wieku 19 lat… Coś wspaniałego, prawda? Najmłodszym zdobywcą był Cristiano, miał 22 lata, tak? Masz to dokładnie sprawdzone?
Kiedy pojechałem na swoją pierwszą galę Złotej Piłki, wyświetliło się na ekranie, że najmłodszy był Ronaldo Nazário, który miał mniej więcej 21 lat.

22, chyba.
Tak. I mam ten rekord na celowniku. Mam go na celowniku [śmiech].

Masz takie obsesje? To znaczy wyznaczasz sobie cel: osiągnę to, zanim skończę określony wiek?
Tak, myślę, że to ma związek z tym, ile od siebie wymagam. Uważam, że muszę stawiać sobie wymagania odpowiadające temu, kim jestem. Nie wymagałbym od siebie mniej, niż jestem w stanie zrobić. Wiem, że potrafię zrobić pewne rzeczy i muszę do tego dążyć, bo mam wszystko. Gram w najlepszym klubie świata, moim zdaniem. Wyszedłem z najlepszej akademii na świecie i wszyscy pomagają mi osiągać te cele. Dlatego minimum, które mogę zrobić, to się starać. Może się udać albo nie, ale spróbuję.

REKLAMA
REKLAMA

Czy utożsamianie się ze stylem gry i sposobem życia wpływa na występy zawodnika? Chodzi mi o to, że dorastanie w La Masii sprawia, że jesteś związany z Barceloną pod każdym względem. W jakim stopniu wpływa to na emocje piłkarza?
Myślę, że pod każdym względem. Kiedy gramy Klasyk albo derby, mecz Barcelony z Espanyolem, to my, wychowankowie La Masii, a jest nas wielu: Gavi, Fermín, Cubarsí, Bernal, ja, Espart… Właściwie niemal wszyscy, jak zaraz się okaże. My to czujemy.

Czyli przejście przez kolejne szczeble rozgrywek młodzieżowych sprawia, że Espanyol zostaje w podświadomości jako wróg?
Często mówimy sobie w szatni, że mamy ich na celowniku nawet bardziej niż Real Madryt. Traktujemy ten mecz jako coś wyjątkowego, zwłaszcza na ich stadionie. Uważamy go za jeden z najlepszych meczów sezonu, czerpiemy z niego przyjemność. Lubimy takie chwile i mamy ich na celowniku. Wszyscy, którzy wyszliśmy z La Masii, wiemy, co oznacza ta bezpośrednia rywalizacja. Myślę, że podczas gry bardzo to widać. Mam przykład pierwszego Klasyku Rashforda, kiedy przegraliśmy 1:2 na Bernabéu. Patrzyłem na jego grę i pomyślałem: „Jeszcze nie wie, gdzie jest. Jeszcze nie wie, czym jest Klasyk”. [uśmiech] A w rewanżu już zrozumiał, co to jest Klasyk. Strzelił gola z rzutu wolnego i zagrał z zupełnie inną intensywnością. Myślę, że kiedy wychodzisz z La Masii, już od swojego pierwszego Klasyku wiesz, o co w tym wszystkim chodzi i że ten mecz to wojna.

REKLAMA
REKLAMA

Na jaki stadion najbardziej lubisz jeździć?
Na stadion Espanyolu, Realu… Lubię też stadion Atlético. Czyli na te, które są najbardziej…

Wymagające?
Tak.


Rozgłos wokół twojego nazwiska sprawia, że dwa niefortunne słowa, na przykład o Klasyku, mogą wpłynąć na cały mecz. Tamtego dnia też czegoś się nauczyłeś, prawda? Może tego, żeby bardziej ważyć słowa?
Tak. Ostatecznie wróciłem tego dnia do domu i nadal uważałem, że to, co powiedziałem, nie było aż tak obraźliwe. Wiedziałem jednak, że kiedy mówię to ja, to już tak…

Nie chodzi o to, co ktoś mówi, tylko kto to mówi.
Dokładnie. Zdałem sobie sprawę, że jako ja nie miałem powodu, żeby to mówić. Ale wyciągnąłem też inny wniosek: wolałem grać w takiej atmosferze niż rozgrywać Klasyk taki jak z cztery lata wcześniej, który był niemal Klasykiem na niby. [śmiech Valdano] To był mecz, w którym z góry wiedziałeś, że wygra jedna albo druga drużyna. Wolę takie Klasyki, ale zrozumiałem, że mogłem doprowadzić do tego w inny sposób.

Tamtego dnia nie zagrałeś dobrze.
Fatalnie. Okropnie.

Za każdym razem, kiedy dostawałeś piłkę, cały świat walił ci się na głowę.
To było tak, jakby cały stadion walił mi się na głowę. Czułem, jakby inni byli szybsi ode mnie...

REKLAMA
REKLAMA

Tak, tak.
Tamtego dnia było mi ciężko. Zniosłem to źle, źle, źle...

Ze wszystkiego można więc wyciągnąć naukę.
Tak. Chciałem wtedy rozegrać to już kolejny raz.


Poczułeś rasizm w bezpośredni sposób?
Tak, tysiąc razy. Myślę, że ludzie przejawiają wobec ciebie rasizm w pośredni sposób, ale być może nie zdają sobie z tego sprawy. Jest często wiele komentarzy, wiele spojrzeń, które są rasistowskie, a oni nawet tego nie zauważają. Pochodzę też z miejsca, gdzie… Nie chodzi o to, że się to akceptuje, bo czegoś złego nigdy nie można akceptować, ale takie rzeczy cię nie dotykają. Na przykład, to słynne nagranie, które się pojawiło z Bernabéu, na którym krzyczą do nas z Raphinhą przeróżne rzeczy... Ludzie byli zaskoczeni moją reakcją. A ja uważam, że jeśli ta osoba nazwie mnie czarnym, to w żaden sposób mnie nie dotknie. Jestem czarny, nie mam innego koloru skóry. Osobną kwestią jest to, czy takie zachowanie jest właściwe, czy nie. On mówi mi to, żeby mnie obrazić, więc jest to złe. Ale nie zamierzam grać w meczu – a to on zapłacił za bilet, żeby mnie oglądać – denerwować się, bo ktoś mnie obraził.

Czy uważasz jednak, że futbol robi wystarczająco dużo, żeby rozwiązać tego rodzaju problemy? Czy wszyscy powinniśmy reagować na nie nieco bardziej stanowczo?
Myślę, że podejmowane są działania, ale do niektórych decyzji należałoby podejść poważniej. Jeśli ktoś gra w meczu, który ogląda tysiąc dzieci i dopuszcza się rasistowskiego zachowania, to wszyscy to widzą. Trzeba go wtedy odpowiednio ukarać. Uważam, że podejmuje się wiele dobrych działań, ale zmieniłbym sposób karania. Ostatecznie jest to coś, czego nie można tolerować.

REKLAMA
REKLAMA

[w rozmowie o oglądaniu meczów i ekipach, które podgląda] A Realu nie oglądasz?
Oglądam, ale chodzi o to, że zawsze chcesz, żeby przegrali, więc to jest tak, że dzisiaj lepiej nie obejrzę, bo chcę, żeby przegrali.


Jakie są według ciebie drużyny w tej Lidze Mistrzów, których można się obawiać?
Powiedziałbym, że PSG, ale problem PSG polega na tym, że bardzo trudno jest wygrywać po wcześniejszych zwycięstwach. Dla mnie to najtrudniejsza rzecz w futbolu. Kiedy zdobywasz trofeum, najtrudniej jest wygrać ponownie.

Tak to odczuwasz?
Tak, tak. Myślę, że w każdym sezonie najbardziej boję się wejść do szatni i zobaczyć, że ludziom się nie chce, że nie czują już tego głodu… Na przykład kiedy odszedł Xavi, mieliśmy…

Teraz masz opaskę kapitana, więc możesz już zacząć na to wpływać.
Jasne. Kiedy odszedł Xavi, czuliśmy potrzebę zwyciężania, a to najłatwiejsze w futbolu, bo Real Madryt pokonał nas w walce o wszystko. Czujesz wtedy, że musisz dać z siebie wszystko i wygrywać. Ale kiedy masz za sobą zwycięstwa i ktoś mówi „Dobra, nic się nie stanie, jeśli przegramy ten mecz”, właśnie tego boję się najbardziej. Myślę więc, że PSG ma tę dodatkową trudność.

Wygrywać i wygrywać.
Wygrywać, wygrywać i znów wygrywać. Bayern też jest bardzo dobrym zespołem. I Real Madryt, tylko że nigdy nie trafiamy na siebie w Lidze Mistrzów, więc chciałbym się z nimi w niej zmierzyć.

REKLAMA
REKLAMA

Arsenal?
Wydaje mi się rywalem bardzo podobnym do nas, ale uważam, że jesteśmy od nich lepsi. Są jednak do nas bardzo podobni, więc takie mecze są dla nas komfortowe.

Ich sposób gry jest znacznie bardziej defensywny niż wasz. Bardzo dobrze wykorzystują stałe fragmenty, to rywal bardzo zaawansowany taktycznie.
Tak... Myślę, że nasz słaby punkt to rywale tacy jak Bayern czy PSG, którzy grają bardziej fizycznie, zmuszają cię do dużego wysiłku biegowego i utrzymywania koncentracji przez cały mecz. Uważam, że spotkanie z Arsenalem byłoby bardziej taktyczne, bardziej oparte na utrzymywaniu się przy piłce.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (39)

REKLAMA