Carlos Forjanes z dziennika AS przypomina, że we wczorajszym meczu Thiabut Courtois już po trzech minutach musiał popisywać się genialną interwencją. Belg jest niezawodny, niezależnie od trenera, z jakim pracuje w Realu Madryt. Na nim można polegać. Z Interem aż osiem razy musiał zatrzymywać strzały rywali.
Osiem interwencji, czyli tylko jedna mniej niż musiał zaliczyć w finale Ligi Mistrzów w Paryżu z Liverpoolem. W poprzednim sezonie notował średnio 4,8 obrony na mecz, a wczoraj wieczorem musiał się wysilać praktycznie dwa razy częściej. Jedną z najbardziej spektakularnych obron starcia z włoską ekipą była ta po strzale Çalhanoğlu z rzutu wolnego. Po meczu Belg wspominał, że przypomniał sobie gola Rashorda z ostatniego Klasyku i tym razem zdecydował się nie ruszać. Przyznał, że zrobił to też przeciwko Yamalowi na Mistrzostwach Świata i nie zapomniał powtórzyć tej strategii w starciu z Turkiem.
AS stwierdza, że świetny występ Courtois z jednej strony cieszy, ale przede wszystkim z drugiej rozpoczyna debatę o faktycznym stanie Realu Madryt. „Utrzymał drużynę przy życiu”, powiedział po spotkaniu Raúl, który jest od tego sezonu komentantorem Movistar+. Były golkiper Chelsea popisał się też wczoraj przy strzałach Jonesa, Lautaro czy Bastoniego. Courtois zatrzymał prawie wszystko, co leciało w stronę bramki.
Dokonał tego w swoim setnym występie w Champions League. Belg ma w tych rozgrywkach średnią 1,18 wpuszczonego gola na mecz i 34 czyste konta. Nawet wczoraj, będąc w genialnej dyspozycji, wpuścił jedną bramkę. Jego decydująca rola w tym spotkaniu powinna dać do myślenia. Mourinho musiał wygrać wczorajszy mecz za wszelką cenę i wygrał, ale co dalej? Zespół jest zależny od swojego 34-letniego portero.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.