[SER; Meana] Witam, José Mourinho. Tutaj w pierwszym rzędzie, nazywam się Antón Meana.
Hej, jak tam? Wszystko dobrze?
Tak, dobrze, a u pana?
[podnosi kciuk]
Cieszę się. Powiedział pan w wywiadzie dla telewizji, że Vinícius dużo pracuje i zasługuje na szacunek. Czy uważa pan, że dzisiejsze gwizdy są przejawem braku szacunku wobec pańskiego piłkarza? Niezależnie od tego, czy kibicom podoba się jego gra i czy wychodzą mu poszczególne akcje, to na zawodnika, który trenuje i pracuje, nie powinno się tak gwizdać już w pierwszym meczu Ligi Mistrzów?
Nie, ja nie krytykuję kibiców, nie mówię o kibicach. Wypowiadam się jako trener i mówię o mojej relacji z nim. Zasługuje na cały mój szacunek. Nie jest w topowej formie. Ty to widzisz, ja to widzę, wszyscy to widzimy, ale on też o tym wie. Jako pierwszy zdaje sobie z tego sprawę i bardzo dużo pracuje, żeby być tym Viníciusem, który rozstrzyga jeden mecz za drugim. Jednak skoro nie jest w najwyższej formie i obecnie tego nie robi, pracuje więcej niż kiedykolwiek. Zarówno na treningach, jak i w meczach. Te nieliczne sytuacje, w których nie był w stanie utrzymać zwartości i bronić razem z blokiem, wynikały ze zmęczenia, bo miał za sobą cztery, pięć czy sześć sprintów z piłką na dystansie 50 metrów. To nie jest łatwe, ale jego zaangażowanie w tym meczu było bardzo, bardzo dobre. Muszę to ogromnie doceniać. Mam olbrzymi szacunek do tego Viníciusa, którego tutaj zastałem. Przyjdzie jeszcze moment, w którym będzie rozstrzygał spotkania i wygrywał nam mecze. Dziękuję.
[Onda Cero] Chciałem poprosić o podsumowanie meczu: czy jest pan zadowolony? Czy uważa pan, że drużyna powinna była dziś pokazać trochę więcej? W krótkim wywiadzie telewizyjnym powiedział pan, że ani wy, ani Inter nie mieliście kontroli i że był to po prostu wielki mecz Ligi Mistrzów. Jak pan ocenia dzisiejsze spotkanie? Jakie jest podsumowanie?
Podsumowanie jest takie, że mogliśmy wygrać 5:1 czy 6:1. Mogło też być 6:6. Nie chcę mówić, że Inter mógł wygrać ten mecz, ponieważ my stworzyliśmy więcej okazji, także w kluczowych momentach: jak szansa na 3:0 w ostatniej minucie pierwszej połowy czy okazja Jude’a na początku drugiej. Ale to był szalony mecz. Szaleństwo, które mi się nie podoba. Nie podoba mi się. Zdecydowanie bardziej lubię móc strzelić pięć, sześć czy siedem goli, ale mieć przy tym pełną kontrolę i nie potrzebować absolutnie niesamowitego bramkarza. Ten, kto wybierał dzisiaj najlepszego zawodnika meczu, chyba spał, bo jeżeli Courtois nie dostał tej nagrody dzisiaj, to już nigdy nie zostanie najlepszym zawodnikiem meczu [śmiech]. Nie ujmuję przy tym zasług Fede, który ją zdobył. Przy tym trudno jednak grać z Trentem… Jestem mu ogromnie wdzięczny za wykonaną pracę, ale chodzi o jego cechy jako zawodnika grającego w środku pola. Specyfika wysiłku fizycznego na boku obrony i w środku pola jest zupełnie inna. Sam jako trener nie mogłem zrobić pewnych rzeczy, które chciałbym zrobić. Chciałem wcześniej przeprowadzić zmiany, chciałem wcześniej zapewnić drużynie większą zwartość… Jeśli spojrzycie na bramkę Interu, wyraźnie widać, że intensywność w obronie już spadała. Brakowało nam tego… Nieobecność tak wielu zawodników, którzy mogliby pomóc nam w uzyskaniu innej kontroli nad meczem, była zbyt dużym obciążeniem. Kiedy jednak byliśmy zwarci, graliśmy bardzo dobrze. Gol Valverde nie jest przypadkiem. Nie jest przypadkiem! To świetne odczytanie przez Fede naszej struktury i przyjętej strategii. Nie mogę też odrywać swoich słów od kontekstu: graliśmy przeciwko znakomitej drużynie, wielkiej drużynie z tysiącem możliwości. Oni mogli przeprowadzać zmiany i zwiększać intensywność, a ja nie mogłem tego zrobić w środku pola. Chciałem, ale nie mogłem. Niezwykle trudny mecz i 3 niezwykle ważne punkty. Do awansu potrzebujemy już o 3 punkty mniej. Jestem absolutnie przekonany, że awansujemy, ale zdobycie tych 3 punktów już za pierwszym podejściem jest ważne.
[COPE] Przed chwilą rozmawiałem przez pewien czas z kibicami przed stadionem. Wychodzili zadowoleni ze zwycięstwa, ale niezadowoleni z gry, którą zobaczyli dziś na Bernabéu. Co może im pan powiedzieć? Czy może im pan powiedzieć, że Real Madryt Mourinho będzie właśnie taki: będzie wygrywał, ale nie będzie grał dobrze w piłkę?
Nie, nic nie mogę powiedzieć. Nic nie mogę powiedzieć. Opinie kibiców są oczywiście ważne, ale ja ich nie komentuję.
[AS] Mówił pan przed chwilą o Viníciusie, szanując opinie wszystkich kibiców. Chcę zapytać, czy rozumie pan gwizdy na Mbappé przy zmianie? Bo jego występy, przynajmniej pod względem liczby goli, wydają się bliższe oczekiwaniom.
Nie komentuję reakcji publiczności. Nie komentuję ich dzisiaj i nie będę komentował aż do swojego ostatniego dnia tutaj. Nie będę tego robił. Ale kiedy schodził z boiska, dałem mu całusa i dla mnie ten pocałunek oznacza szacunek za pracę, którą wykonał dla drużyny.
[Chiringuito] Kolejny mecz i kolejny gest serdeczności wobec Viníciusa. Przy zmianie bił mu pan brawo i ponownie w serdeczny sposób objął go za szyję. Rozmawialiśmy w zeszłym tygodniu o pracy, którą wykonuje pan z tym piłkarzem. Czy znów chce mu pan pokazać swoje wsparcie i serdeczność, kiedy wokół niego pojawiają się różne opinie?
Jeśli pracuje dla drużyny, zawsze ma moje wsparcie. Czy to oznacza, że musi wychodzić w podstawowym składzie w każdym meczu i za każdym razem grać 90 minut? Nie. Ale zawsze będzie miał mój szacunek i moją sympatię. On bardzo dużo pracował dla zespołu. A gra przeciwko drużynie, która potrafi z zamkniętymi oczami grać trójką z tyłu i tak wysoko wypuszczać bocznych zawodników, jest bardzo trudna dla skrzydłowych. Zarówno on, jak i Brahim wykonali bardzo dobrą pracę: odpowiednio zamykali środek i pozwalali naszym bocznym obrońcom naciskać na rywali na zewnątrz. Wykonał bardzo dobrą pracę dla drużyny. Oczywiście w jednej z tych akcji na lewym skrzydle, w których miał sytuację jeden na jednego, Vini w topowej formie zabija mecz. Zabija go tak, jak zrobił to przeciwko mnie tutaj w zeszłym sezonie, kiedy prowadziłem Benficę. 1:1, bardzo zamknięty, bardzo wyrównany mecz, a on dostaje jedną okazję do kontry i kończy spotkanie. Tego od niego oczekujemy. Ale ten, kto daje z siebie wszystko, nie ma obowiązku dawać więcej, bo nie ma już nic więcej do zaoferowania. A on dał z siebie wszystko. Kiedy daje z siebie wszystko, trener stoi po jego stronie.
[MARCA] Chciałem zapytać o Trenta. Wczoraj nie chciał pan zdradzić nam zbyt wielu szczegółów. Dlaczego ostatecznie zdecydował się pan na niego i jak ocenia pan jego występ w parze środkowych pomocników?
Zagrał bardzo dobrze. Bardzo dobrze zrozumiał to, czego wymagaliśmy od niego pod względem taktycznym. Jeśli chodzi o wejścia „8-ek”, zawodników ustawionych na pozycjach numer 8, czyli Curtisa Jonesa i Barelli - zarówno on, jak i Valverde wykonali pod tym względem bardzo dobrą pracę. Zdarzyła mu się tu i tam jakaś strata, bo czym innym jest grać, mając całe boisko przed oczami, a czym innym mieć połowę boiska przed sobą, a drugą połowę za plecami. Grywał tam jakieś razy w Liverpoolu czy reprezentacji, ale nie jest środkowym pomocnikiem. Przede wszystkim, to pod względem intensywności i specyfiki wysiłku fizycznego to bardzo trudna pozycja. Potrzeba na niej zupełnie innego silnika niż jego, bo on ma silnik bocznego obrońcy grającego bardziej pozycyjnie. Dał z siebie wszystko. Kiedy schodził, nie miał już nic więcej do zaoferowania. Dziękuję mu za wysiłek, który włożył w grę dla drużyny. Dziękuję też Tchouaméniemu, który nie odbył ani jednego treningu z zespołem. Ostatni raz miał kontakt z piłką w półfinale mundialu. To, co widzieliście wczoraj [na otwartej części treningu], miało tylko was zmylić, bo tak naprawdę niczego nie tam nie zobaczyliście. On jednak zgłosił gotowość, żeby wejść i pomóc, więc jemu również dziękuję za ten wysiłek.
[Radio Nacional] W pewnym momencie miał pan przygotowane dwie zmiany, Tchouaméniego i Diomandé, ale wtedy Inter strzelił gola. Czy miał pan już ustalone, których zawodników zdejmie w tej sytuacji? Przy tym pojawiła się też nieco gniewna reakcja stadionu. Czy odebrał ją pan jako reakcję również na zmiany?
[krzywi się] Nie, wy zadajecie wiele pytań o stadion. Nie będę komentował reakcji stadionu. Nie będę komentował reakcji stadionu... Kilka dni temu graliśmy w Sewilli z Betisem. Zmasakrowaliśmy Betis, mieliśmy 10 okazji do zdobycia bramki i wygrania meczu. Betis ogromnie cierpiał, ale cierpiało 11 zawodników razem z 70 tysiącami kolejnych osób. I z całym szacunkiem, Real Betis jest ogromnym klubem, ale Real Madryt to co innego. Ludzie mają inne wymagania. Myślę też, że lubicie tego rodzaju pytania [uśmiech]. Chcecie zobaczyć, czy może powiem, że jestem zły na kibiców, że to czy tamto… Nic z tego. Nie jestem zły na nikogo. Jestem zadowolony z punktów, jestem zadowolony z tego, co dali z siebie zawodnicy. I tak idziemy dalej. W sobotę czeka nas kolejny mecz.
[pytanie po włosku] José, widzieliśmy, jak znakomicie prowadził pan Inter, drużynę, która dawała z siebie wszystko dla pana. Piłkarze tysiąc razy powtarzali, że oddaliby za pana życie. Tak samo było w Porto i Chelsea. Na jakim etapie jest pod tym względem pańska praca nad doprowadzeniem Realu do takiego poziomu? I czy może pan powiedzieć coś o obecnym Interze?
Co do Interu, to topowa drużyna. To wyraźnie najlepsza drużyna we Włoszech, z dużą przewagą. Widzę tylko Romę z nogami, by naciskać i być gdzieś blisko nich. To nadzwyczajny zespół, który dominuje we Włoszech i który w ostatnich czterech czy pięciu sezonach zagrał w dwóch finałach Ligi Mistrzów. To bardzo silna drużyna, która ma ambicję wygrania Ligi Mistrzów. Ma nadzwyczajną kadrę, tysiąc możliwości i bardzo dobrego trenera, po którym widać również, że potrafi budować empatię z zawodnikami. Myślę, że to idealny zespół do osiągania wielkich rzeczy. A ja jestem tutaj od 2 czy 2,5 miesiąca, a z niektórymi zawodnikami pracuję krócej niż miesiąc, ponieważ ci, którzy występowali na mundialu, oczywiście przyjechali później. To początek mojej pracy. Jeszcze wiele przed nami.
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.