Trzy mecze i trzy porażki. Początek sezonu w wykonaniu Fiorentiny jest katastrofalny. Po 0:4 z Romą i 0:3 z Frosinone zespół Fabio Grosso tym razem miał przełamać się przed własną publicznością w starciu z Torino, które również rozpoczęło rozgrywki od dwóch przegranych. Viola objęła nawet prowadzenie, ale ostatecznie znów zeszła z boiska pokonana.
Franco Mastantuono po raz trzeci z rzędu znalazł się w podstawowym składzie. Argentyńczyk zaczął na prawym skrzydle i już na początku mógł otworzyć wynik. Wyszedł sam na sam z Lucasem Perrim, jednak bramkarz Torino zatrzymał go nogą. Do odbitej piłki dopadł jeszcze Alieu Njie, ale jego strzał został wybity sprzed linii bramkowej.
Był to najlepszy moment Mastantuono w tym spotkaniu. Z czasem wypożyczony z Realu Madryt zawodnik miał coraz mniejszy wpływ na grę Fiorentiny, która sama zresztą nie potrafiła narzucić rywalowi swoich warunków. Dodatkowym problemem dla gospodarzy była kontuzja Christa Inao Oulaïego, który już w 24. minucie musiał opuścić boisko.
Do przerwy gole nie padły, a Fabio Grosso zdecydował się na dwie zmiany. W szatni zostali Mastantuono i Marco Brescianini, a ich miejsca zajęli Wilfried Gnonto oraz Arthur Atta. Argentyńczyk zakończył więc swój trzeci występ w Serie A już po 45 minutach.
Reakcja Fiorentiny była natychmiastowa. Zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry Mateo Pellegrino uderzył z dystansu, a Perri popełnił duży błąd i przepuścił piłkę do siatki. Był to pierwszy gol Violi w tym sezonie ligowym. Gospodarze zaczęli grać swobodniej i mogli podwyższyć prowadzenie. Bardzo dobrą okazję miał Atta, ale tym razem Perri popisał się znakomitą interwencją. Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła.
W 74. minucie do remisu doprowadził Rolando Mandragora, który jeszcze kilka dni wcześniej był zawodnikiem Fiorentiny. Pomocnik huknął lewą nogą zza pola karnego i nie dał Davidowi de Gei żadnych szans. Osiem minut później Torino przeprowadziło decydującą akcję. Rafik Belghali dośrodkował z prawej strony, a Ché Adams wygrał walkę o piłkę i z bliska trafił na 2:1. Przy tej akcji nie za dobrze zachował się również Víctor Valdepeñas. Wychowanek Realu Madryt przegrał pojedynek poprzedzający dośrodkowanie, po którym padła zwycięska bramka. Zarówno on, jak i De Gea rozegrali pełne 90 minut.
Fiorentina kończy więc trzecią kolejkę z zerowym dorobkiem. Zespół Grosso strzelił dotąd tylko jednego gola, a stracił aż dziewięć. Mastantuono po bardzo dobrym występie przeciwko Frosinone tym razem nie zdołał pójść za ciosem i po jednej połowie jego udział w meczu dobiegł końca.
Fiorentina – Torino 1:2 (0:0)
1:0 Pellegrino 47' (asysta: Drăgușin)
1:1 Mandragora 74' (asysta: Cömert)
1:2 Adams 82' (asysta: Belghali)
Fiorentina: De Gea; João Mário, Drăgușin, Viery, Valdepeñas; Fagioli, Oulaï (24' Ndour), Brescianini (46' Atta); Mastantuono (46' Gnonto), Pellegrino (76' Beto), Njie (79' Pedro Gonçalves).
Torino: Perri; Comuzzo (70' Bragança), Coco (40' Ismajli), Cömert; Fortini (56' Patterson), Gineitis (71' Simeone), Mandragora (70' Bragança), Fitz-Jim, Cacciamani (56' Belghali); Vlašić; Adams.
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.