Ile jest wart piłkarz?
Autor: Jorge Valdano
Jeśli przed 1 września wyjął pan piłkę ze schowka i w przypływie natchnienia poszedł do pobliskiego parku trochę ją pokopać, mógł pan zarobić kilka milionów. Wystarczyło tylko, żeby zobaczyła pana odpowiednia osoba. Do takiego szaleństwa doszedł rynek, który z uporem powiększa coraz bardziej absurdalną przepaść między wartością piłkarza a jego ceną. Musiałby pan tylko zrobić minę człowieka, który jest wart tych pieniędzy. Gdyby się pan roześmiał, cały interes mógłby upaść.
Koniec okna transferowego pozostawił po sobie absurdalne liczby. Premier League wydała blisko 4 miliardy euro, podczas gdy La Liga – 743 miliony. Jeszcze kilka danych, które – jeśli nie robią na państwu wrażenia – powinny dać do myślenia: PSG zarobiło 400 milionów na sprzedaży rezerwowych, a Real Madryt ponad 200 milionów na wychowankach. Mógłbym wymieniać dalej, ale to tylko księgowe liczby. Pomagają jednak zrozumieć, w jakim momencie znalazł się futbol, i rodzą ciekawe pytania: kiedy pieniądze stały się najważniejszą miarą wszystkiego? Jak to możliwe, że cena ustala piłkarską hierarchię jeszcze przed rozpoczęciem sezonu?
Były czasy, gdy na rynku próbowano odkrywać piłkarzy za rozsądne pieniądze. Było w tym ryzyko, intuicja i odrobina przygody. Dziś rynek koronuje zawodników z wyprzedzeniem. W wielu przypadkach cena wynosząca od 100 do 150 milionów przypisuje piłkarzowi status, na który ten jeszcze nie zapracował. Trafia do nowego klubu skazany na to, by dorównać swojej cenie, jak gdyby sama kwota mogła popchnąć do przodu jego talent i formę.
Dla przeciętnego kibica 20-letni zawodnik kupiony za sto milionów zaczyna nową pracę z długiem wynoszącym sto milionów. Każdy słabszy mecz wygląda bardziej jak niespłacona rata niż naturalne rozczarowanie czy po prostu część okresu adaptacji. Kibic, pełen pasji i wiary, chce otrzymać zwrot natychmiast. Futbol zawsze był niecierpliwy. Teraz jest bardziej niż kiedykolwiek. Media społecznościowe jeszcze to przyspieszają. Dziennikarstwo przyspiesza. Pasja przyspiesza. Klub, który zapłacił fortunę, również. Tyle że talent wciąż rozwija się według tych samych biologicznych etapów: nauki, nabierania pewności siebie, sukcesów, porażek i dojrzewania.
Jest jeszcze coś. Rynek nie kupuje już wyłącznie piłkarzy. Kupuje także opowieści. Cena zapowiada wielkość, rozbudza oczekiwania, trafia na pierwsze strony i zmusza wszystkich do patrzenia. Sto milionów nie mówi tylko: „ten piłkarz jest dobry”. Mówi: „ten piłkarz musi być ważny”. Pieniądze produkują reputację.
Uważam, że Hiszpania jest w lepszej sytuacji niż ktokolwiek inny, by przekuć to szaleństwo w szansę. Futbolowi opartemu na kupowaniu, który napędza inflacyjną spiralę, jakiej najwyraźniej nikt nie zamierza zatrzymać, może przeciwstawić futbol oparty na rozwijaniu zawodników, korzystając z niezwykle rozbudowanego systemu szkolenia w klubach La Ligi. Zdobycie mistrzostwa świata jest znacznie bardziej przekonującym dowodem piłkarskiej jakości danego kraju niż jakakolwiek kwota transferu. Poza mistrzami świata poza kadrą znaleźli się przecież tacy zawodnicy jak Fermín czy Barrios, którzy znaleźliby miejsce w niemal każdej reprezentacji. Oczywiście również w tej, która została mistrzem.
Chodzi o to, by odkrywać, szkolić i wierzyć. By zrozumieć, że akademia nie jest wyłącznie rozwiązaniem ekonomicznym, lecz także szkołą piłkarskiej i klubowej tożsamości. Skoro sytuacja wygląda właśnie tak, zadajmy sobie nieco optymistyczne pytanie: ile setek milionów euro kryje się dziś w hiszpańskich akademiach, czekając tylko na kogoś, kto potrafi je dostrzec?
Hiszpański piłkarz ma już własną markę pochodzenia. Jest tu talent, który może wzbogacać La Ligę i rywalizować z deszczem milionów, którym Premier League próbuje wszystkich onieśmielić. Cztery miliardy wobec siedmiuset milionów mówią wiele o sytuacji finansowej angielskich klubów, ale nie oznaczają, że podobna proporcja istnieje pod względem jakości.
Pieniądze znaczą coraz więcej, ale same nikogo nie wyszkolą. Kto nie może z nimi konkurować, musi robić to inteligencją, metodą, cierpliwością i własną ideą futbolu. Akademia buduje piłkarzy, zespoły i tożsamość. Wciąż istnieje jedna ogromna przewaga: można odkryć zawodników, zanim ten rozpędzony rynek zdąży przykleić im cenę.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.