MARCA podkreśla, że w Sewilli nie zawiodło tworzenie sytuacji, lecz ich wykańczanie. Real trzykrotnie trafił w obramowanie bramki, zmarnował rzut karny i kilka razy został zatrzymany przez znakomicie dysponowanego Álvaro Vallesa. Najwięcej powodów do frustracji miał Kylian Mbappé, którego bramkarz Betisu powstrzymywał raz za razem, a w 94. minucie obronił także jego rzut karny.
Francuz miał wcześniej kilka bardzo dobrych okazji. Szczególnie groźnie było w pierwszej połowie, gdy w jednej akcji dwukrotnie był bliski zdobycia bramki, ale najpierw zatrzymał go Valles, a później obrona gospodarzy. Bramkarz Betisu poradził sobie również z uderzeniami głową Jude'a Bellinghama i Carlosa Espíego i bez wątpienia był jednym z głównych bohaterów spotkania.
Espí zdołał nawet skierować piłkę do siatki pod koniec meczu, lecz trafienie zostało anulowane z powodu wcześniejszego spalonego. MARCA zwraca uwagę, że zarówno ta sytuacja, jak i wydarzenia po niewykorzystanym rzucie karnym Mbappé mogą jeszcze wywołać sporo dyskusji.
Dziennik krytycznie ocenia również występ Bellinghama. Anglik od początku sprawiał wrażenie zmęczonego i momentami wyglądał tak, jakby mocno dawała mu się we znaki wysoka temperatura na La Cartuja. Nie brakowało mu zaangażowania ani pracy bez piłki, ale tym razem daleko mu było do poziomu, jaki prezentował w pierwszych meczach sezonu. Mimo tego także on miał swoje okazje, a od gola dzieliły go interwencja Vallesa i poprzeczka.
Problemy miał również Vinícius. Brazylijczyk wielokrotnie próbował pojedynków z Héctorem Bellerínem, ale w większości z nich górą był prawy obrońca Betisu. Skrzydłowy Realu nie przestawał jednak próbować i to właśnie po jego akcji Królewscy otrzymali rzut karny, który mógł dać im remis. W pierwszej połowie Vinícius również był bliski gola, lecz jego strzał z ostrego kąta trafił w słupek.
MARCA zaznacza, że sam występ Realu nie był słaby. Królewscy stworzyli wystarczająco dużo sytuacji, by wywieźć z Sewilli co najmniej punkt, ale tym razem zabrakło tego, co wcześniej przychodziło im z dużą łatwością – skuteczności. Był to pierwszy mecz w tym sezonie, licząc także sześć spotkań sparingowych, w którym zespół José Mourinho nie trafił do siatki.
Nie bez znaczenia jest też moment, w którym przyszło to potknięcie. Betis był pierwszym poważniejszym rywalem, z jakim mierzył się Real, a już we wtorek Królewskich czeka inauguracja europejskich rozgrywek. Wtedy Mourinho będzie musiał dodatkowo poradzić sobie z brakami w środku pola z powodu zawieszeń. Po meczu w Sewilli jasne jest jedno: jeśli pomoc będzie osłabiona, znacznie większa odpowiedzialność spadnie na zawodników ofensywnych.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.