REKLAMA
REKLAMA

Mourinho: Drużyna rozegrała świetny mecz

José Mourinho pojawił się na konferencji prasowej po meczu La Ligi z Betisem. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami na stadionie La Cartuja.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho: Drużyna rozegrała świetny mecz
José Mourinho w meczu z Betisem. (fot. Getty Images)

[Onda Cero] Chcę zapytać o dwie kontrowersyjne sytuacje, niepowtórzonego karnego Kyliana i nieuznanego gola Espíego. Co pan o tym sądzi?
Nie widziałem. Nie widziałem tego szczegółowo. Nie widziałem tego w szatni. Nie mogę ci tego skomentować.

[SER] Porażka musiała kiedyś nadejść. Karne marnują tylko ci, którzy do nich podchodzą. Chciałem zapytać o Espíego, który miał jedną szansę i trafił do siatki, chociaż był na spalonym. Czy zasługuje na więcej minut i jak ocenia pan występ zawodnika Realu Madryt?
Uważam, że drużyna rozegrała świetny mecz. Czasami przegrywasz i nie wiesz dlaczego [śmiech]. Czasami przegrywasz i nie potrafisz tego wyjaśnić. Byliśmy bardzo dominujący, stoperzy byli imperialni, kontrolowaliśmy absolutnie wszystko. Zaprezentowaliśmy wiele w grze ofensywnej i stworzyliśmy mnóstwo okazji bramkowych. Gdyby ten mecz zakończył się remisem, wracalibyśmy sfrustrowani, bo zrobiliśmy więcej. Wyobraźcie więc sobie, jak się czujemy po porażce. Pytasz mnie o Espíego. Oczywiście chłopak, który wchodzi na 10 czy 15 minut i strzela fantastycznego gola… Później nieuznanego, bo być może był spalony, nie wiem… To jednak dla nas ważny zawodnik. W wyniku jego pracy nie zdobyliśmy punktów, ale wykonał swoje zadanie dobrze, bardzo dobrze. To chłopak z ogromnym potencjałem, który będzie stawał się coraz lepszy, ponieważ poza tym potencjałem jest też skromny, pracowity i chce się uczyć. Nie mógłbym być z niego bardziej zadowolony.

[COPE] Arda Güler miał żółtą kartkę, ale zdaniem wielu rozgrywał bardzo dobry mecz, a drużyna nie wygrywała. Pytanie brzmi: czy czasami trudno jest zmieniać określonych zawodników? Czy są w zespole piłkarze nietykalni, którzy niemal zawsze muszą kończyć spotkania na boisku?
Trudno, trudno zmienić Ardę, tak. Tak, było to bardzo trudne, ponieważ grał naprawdę dobrze. Piłkarze Betisu są jednak pod tym względem sprytniejsi od zawodników Realu Madryt. Gracze Realu są czyści, są naive. Już w pierwszej akcji meczu powinna być ewidentna żółta kartka dla zawodnika, który kopnął Valverde. Minutę później powinna być kolejna żółta kartka dla piłkarza, który mocno sfaulował Viníciusa. Zawodnicy Realu jednak natychmiast wstają z murawy, a piłkarze Betisu są sprytniejsi. Są sprytniejsi, a przy wsparciu fantastycznych kibiców, którzy ich napędzają i wywierają presję, potrafią uzyskać tego rodzaju korzyści. Nie wiem, jak Arda zakończył pierwszą połowę z żółtą kartką, jeśli tak dużo, dużo, dużo grał piłką, a popełnił faulik i zobaczył kartkę. Później oczywiście na niego polowali i musiałem zdjąć go z boiska, ponieważ miałem ten feeling, że znajduje się w niebezpiecznej sytuacji. Trudno było go zmienić, to tak

REKLAMA
REKLAMA

[MARCA] Chciałem zapytać konkretnie o zmiany: o Trenta, Diomandé i Bernardo. Co powiedział im pan przed wejściem na boisko? Czy uważa pan, że próbowali odmienić oblicze drużyny i czy jest pan z nich zadowolony?
Drużyna zawsze grała dobrze. Betis miał jakąś kontrę, co jest normalne. I nic więcej. Mecz należał do Realu. Nie widziałem danych ani statystyk, nie widziałem jeszcze niczego, ale mogę sobie wyobrazić, jakie osiągnęliśmy... Nie chodzi wyłącznie o posiadanie piłki, bo posiadanie często nic nie znaczy. Stworzyliśmy jednak mnóstwo. Oddaliśmy, nie wiem, 10, 15 czy 18 strzałów. Zmarnowaliśmy 3 lub 4 klarowne sytuacje, a bramkarz zaliczył 3 czy 4 imponujące interwencje. Więc nie dokonałem zmian dlatego, że byłem niezadowolony z drużyny. Zdjąłem dwóch zawodników, którzy mieli żółte kartki. Do tego kiedy Diomandé gra szeroko, lepiej zestawić go z Trentem, który schodzi do środka, niż z Dumfriesem. Następnie dokonałem ostatniej zmiany, właściwie przedostatniej, bo później wszedł jeszcze Carreras. Następnie zmieniłem Valverde i wprowadziłem Espíego, aby przez ostatnie 10–12 minut wywrzeć bardzo dużą presję na rywalu broniącym w niskim bloku. Potrzebowaliśmy zawodnika stanowiącego punkt odniesienia, by trochę uwolnić Kyliana i umożliwić mu zajmowanie pozycji między liniami.

[OkDiario] Po meczu z Espanyolem był pan bardzo szczery i powiedział, że podobała się panu praca arbitra na boisku, ale nie VAR-u. Niezależnie od najbardziej kontrowersyjnych sytuacji, czy podobał się panu występ Hernándeza Hernándeza? Na przykład, pokazał kartkę także panu.
Posłuchaj, nie wiem, dlaczego pokazał mi żółtą kartkę, ale nic się nie stało, akceptuję to. Wstałem, ponieważ zawodnik Betisu leżał przed naszą ławką i wyglądał, jakby umierał [śmiech], ale nie wiem… Nie wiem, co powiedzieć o sytuacji z rzutem karnym, o jego ewentualnym powtórzeniu czy o golu Espíego. Nie mogę tego komentować. Widziałem wiele sfrustrowanych osób w szatni, które oglądały te sytuacje na iPadzie. Ja ich nie widziałem, więc nie mogę ich skomentować. Wydaje mi się, że sędzia pozwalał grać, a to mi się podoba. W tym kontekście zawsze lubię arbitrów, którzy pozwalają grać. Nie podobały mi się jednak kryteria dotyczące żółtych kartek w pierwszej połowie. Betis schodził na przerwę bez żadnej kartki, a biedny Arda, który chce jedynie grać w piłkę, miał żółtą kartkę. To mi się nie spodobało. Nie zamierzam jednak po porażce mówić, że przez jedną żółtą kartkę wygrywamy albo przegrywamy - tego nie zrobię. Po obejrzeniu meczu jutro mogę zmienić zdanie, ale dzisiaj, biorąc pod uwagę moje odczucia z ławki, nie wiem, dlaczego przegraliśmy. Nie potrafię tego uzasadnić. Bo drużyna jako całość zagrała bardzo dobrze. Bardzo dobrze pod każdym względem. Indywidualnie również nie mam nic do zarzucenia żadnemu zawodnikowi ani jego nastawieniu. Wręcz przeciwnie, wszyscy zostawili na boisku wszystko. Zdecydowanie zasłużyliśmy na zwycięstwo, ale zasługi nie dają punktów. Trzeba pogratulować Betisowi, który grał na remis, a trafiła mu się główna wygrana [śmiech].

[Radio MARCA] Mówi pan o drużynie [po angielsku] naive. W Hiszpanii mówimy na to, że ktoś jest naiwny czy łatwowierny. Czy uważa pan, że będzie w stanie zapewnić jej więcej boiskowego cwaniactwa, aby zawodnicy potrafili lepiej rywalizować? Chciałem też zapytać, co stało się z Cucurellą?
Nie, być może źle się wyraziłem. Drużyna bardzo ciężko pracowała. Nie mam nic do zarzucenia żadnemu zawodnikowi. Wszyscy dali z siebie wszystko.
Ale powiedział pan, że drużyna była naive.

Naive w sensie, że przy małych sytuacjach gracze Betisu próbowali wpływać na pracę sędziego, a gracze Realu Madryt w sytuacjach opisanych jako żółta kartka - na przykład step on foot, jak to się mówi po hiszpańsku? [podpowiedź oficera prasowego] Nadepnięcie! Nadepnięcie jest opisane jako czysta żółta kartka. Pierwsza minuta step on foot, a Fede Valverde pozostaje na nogach. To godne zachowanie kapitana Realu Madryt. To godne, ale dla przykładu, była ta sytuacja po drugiej stronie, która mówi wszystko: ten chłopak był martwy przed moją ławką i myślałem, że przyjedzie po niego ambulans. A na końcu nie było takiej potrzeby. Mówię to w takim sensie. Kiedy grasz z zespołami mającymi tego rodzaju kulturę i mentalność, staje się to czynnikiem działającym na twoją niekorzyść. Jestem jednak bardzo zadowolony ze swoich zawodników. Ze wszystkich! Wszystkich! Drużyna jako całość bardzo mi się podobała, a indywidualnie nie mam absolutnie nic do zarzucenia żadnemu z nich. A jeśli chodzi o niewykorzystany rzut karny, zawsze powtarzam, że kiedy jeden z nas podchodzi do piłki, aby wykonać jedenastkę, wszyscy idziemy razem. Wszyscy razem.
A Cucurella?
Skurcze, skurcze.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (64)

REKLAMA