Jesteśmy z bohaterem, Álvaro Vallésem. Człowiekiem meczu dla kibiców Betisu, człowiekiem szczęśliwym. Jak ważne jest dla was to zwycięstwo, te trzy punkty?
Dobry wieczór. To było bardzo ważne, żeby dalej budować naszą siłę u siebie, żeby tu punktować. Wiedzieliśmy, że przyjeżdża trudny rywal. Naszym celem było zdobyć punkty. Gdy wyszliśmy na prowadzenie, myślę, że potrafiliśmy świetnie cierpieć. Mieliśmy też odrobinę szczęścia, które często jest potrzebne. No i doszła wielka praca całej drużyny. To zasługa wszystkich. Gratulacje dla moich kolegów, którzy zostawili na boisku całe serce, żeby wygrać.
Końcówka była szalona: gol Espíego, który długo czekał na anulowanie, rzut karny z niepewnością… Jak przeżyliście te ostatnie minuty?
Tak, to były bardzo emocjonujące, bardzo nerwowe minuty. Wiemy, jaką siłę ma Real Madryt z przodu. Przy niekorzystnym wyniku wrzucali w pole karne mnóstwo ludzi. Na szczęście udało nam się dowieźć zwycięstwo, utrzymać czyste konto, to bardzo ważne i dla mnie, i dla całej drużyny, bo wzmacnia naszą pracę w defensywie. A teraz trzeba iść dalej, bo liga jest długa i mamy jeszcze sporo do poprawy.
Rzut karny to intuicja? Czekałeś do ostatniej chwili?
Pracujemy nad tym z Tonim w tygodniu. Dwa ostatnie karne były otwarte, ja starałem się wytrzymać jak najdłużej. Od początku meczu wiedziałem, że jeśli będzie karny, to on go będzie wykonywał. Wybrałem tę stronę. Na szczęście obroniłem. I jedziemy dalej.
Co mu powiedziałeś, a co on powiedział tobie?
Nic wielkiego, życzyłem mu szczęścia, bo karny w ostatniej minucie… no, trzeba mieć szczęście. Trochę próbowałem go zdekoncentrować i wyszło.
Bo o milimetry Marc Bartra, nie wiem, czy widzieliście tę akcję, czy wam powiedziano, nie miał stopy na ziemi, kiedy Mbappé uderzał. O milimetry, o ułamki sekund.
Tak, Marc doskoczył bardzo szybko. W tamtym momencie nie wiem, czy wszedł wcześniej czy nie. Ja tego nie widzę. Na szczęście nie wszedł i mogliśmy wygrać.
Piłka bywa przewrotna: dwa pierwsze mecze, zero z tyłu. Potem pięć straconych. I znów zero z Realem Madryt.
Każdy mecz jest inny. W każdym dzieją się różne rzeczy. Spotkanie z Levante powinno nam służyć jako sygnał, żeby wszyscy docisnęli trochę mocniej. I żeby pokazać, że dwa pierwsze mecze nie były przypadkiem. Myślę, że drużyna wykonała dziś świetną pracę w defensywie i to było widać.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.