Pierwsze w tym sezonie derby Madrytu na Metropolitano będą symbolicznym zakończeniem pierwszego etapu Realu Madryt José Mourinho 2.0. W tym momencie w Valdebebas jednym z głównych tematów jest to, jak drużyna do tych derbów podejdzie i jak z nich wyjdzie, wskazuje AS. Dlatego portugalski szkoleniowiec i jego sztab techniczny od dobrych kilku tygodni powtarzają i podkreślają zawodnikom, jak ważne jest to, aby do przerwy na reprezentacje podejść będąc na górze w tabeli. A najlepiej na samej górze, na szczycie.
Innymi słowy, celem Królewskich jest wygranie wszystkiego i uderzenie pięścią stół w bezpośrednim pojedynku z Atlético Madryt. Piątkowy wyjazd na La Cartuja w Sewilli, a następnie domowy mecz z Rayo Vallecano to te krótkoterminowe cele, aby osiągnąć komplet 15 punktów po pierwszych pięciu kolejkach La Ligi. Ma to być kluczowe do dalszego wylewania fundamentów pod nowy projekt, w ramach którego w ostatnim meczu z Málagą drużyna po raz pierwszy w tym sezonie zachowała czyste konto z tyłu i w ramach którego poszczególni zawodnicy mają osiągać coraz wyższą formę – tutaj tym najważniejszym przypadkiem jest ten Yana Diomandé. Oczywiście bardzo dużo zależeć będzie od samych piłkarzy, którzy po prostu będą musieli zachować głód gry i strzelania goli.
Mourinho regularnie przypomina, że w poprzednim sezonie oglądał Real Madryt dosyć pobieżnie, aby tym samym unikać rozmów na temat porównań z ubiegłorocznym zespołem. W tamtym momencie Portugalczyk dopiero dołączał do Benfiki, ale na pewno ma świadomość tego, co wydarzyło się w ostatnich derbach Madrytu na Metropolitano, gdy drużyna Xabiego Alonso poniosła sromotną klęskę 2:5. To był tak naprawdę początek końca. I tamte wydarzenia sprzed roku pozostają żywe w Valdebebas, ponieważ ta bolesna porażka zachwiała dopiero tworzącym się projektem, który potrzebował stabilizacji i spokoju. Teraz okoliczności są podobne – powrotowi Mou towarzyszą dobre odczucia i dobre wyniki. Dlatego też utrzymanie tego poczucia szczęścia jest tak kluczowe i ważne.
Trzy tygodnie z drugim dnem
Derby są granicą, ponieważ po nich nadejdzie przerwa reprezentacyjna, która będzie albo szczęśliwa, albo burzliwa. A oczekiwania rosną, ponieważ zaczyna redukować się liczba spokojnych dni treningowych w Valdebebas. Jeszcze przed spotkaniem z Espanyolem zwracał na to uwagę sam Mourinho: „Wchodzimy w okres meczów co trzy dni, a później niektórzy wyjadą na, w cudzysłowie, trzytygodniowe wakacje… I nie wiadomo, w jakim stanie wrócą”.
I chociaż reprezentacje bez wątpienia wyciągną z pierwszej drużyny Realu Madryt dużą grupę zawodników, to niektórzy z teoretycznych reprezentantów w klubie zostaną. Dotyczy to przede wszystkim Antonio Rüdigera, który kilka dni temu zrezygnował z gry dla kadry Niemiec, i Deana Huijsena, który najprawdopodobniej nie otrzyma jeszcze powołania na to pierwsze pomundialowe zgrupowanie Hiszpanii. Znakiem zapytania pozostają decyzje Thomasa Tuchela wobec Trenta Alexandra-Arnolda i Carlo Ancelottiego wobec Endricka, który nie wrócił jeszcze do pełni sprawności po ostatnich problemach mięśniowych.
To będą tygodnie z przerwą od klubowej piłki, ale będą miały w sobie drugie dno. To będzie też czas dla tych, którzy w Realu Madryt są od niedawna i bez wątpienia wykorzystają go ku temu, aby w pełni zaadaptować się w nowym środowisku – jak chociażby Carlos Espí czy perełka Racingu Santander, Sergio Martínez, podsumowuje AS.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.