Sergio López z dziennika AS podaje, że wszyscy w Realu Madryt wspierają Eduardo Camavingę w trudnym momencie jego kariery. Na tyle trudnym, że tego lata mówiło się o możliwości jego odejścia z drużyny Królewskich. Piłkarz jednak jasno dał do zrozumienia, że chce zostać i otrzymuje maksymalne wsparcie. Szatnia i sztab szkoleniowy pracują niestrudzenie, aby pomóc mu odzyskać formę i pewność siebie. Aby stał się piłkarzem, którym udowodnił, że może być.
AS stwierdza, że występ Camavingi przeciwko Máladze może nieco uciszyć szum. Na Bernabéu wciąż słychać gwizdy, ale za zamkniętymi drzwiami wszyscy mocno wspierają pomocnika. Mourinho zażrcie bronił Camavingi na konferencji prasowej: „Dzisiaj ten chłopak, który nie jest zbyt popularny… zagrał fantastyczny mecz. Jestem bardzo zadowolony z jego występu. Widzę u niego duże zaangażowanie”.
Jednak wkrótce potem wypowiedział słowa, które trzeba czytać między wierszami: „Przywrócenie szczęścia zawodnikom to trudna misja, ponieważ nie zrobisz tego w ciągu miesiąca, ale musisz pracować przez cały sezon. Zawsze im powtarzam, że frustracja tych, którzy nie grają, to coś… co powinno mocniej wpływać na samych zawodników, niż na mnie”.
Tłumaczenie: Ostatecznie przekonanie wszystkich zależeć będzie od samego Camavingi. Otrzyma jednak wsparcie. W niedzielę dostał na przykład pełne 90 minut. Był trzeci w drużynie pod względem liczby skutecznych podań (64, przed Valverde i Huijsenem, którzy mieli ich 50) i był liderem zespołu pod względem odzyskanych piłek (9). Był także trzeci pod względem zaangażowania w akcje (83 razy). Miał też 90% celności podań.
Godny pochwały wynik. Jednak pamiętajmy, że Real Madryt akceptuje tylko wybitne występy. Nadal ma pracę do wykonania. Trzeba zaznaczyć, że popełnił też kilka błędów, które wywołały wspomniane wcześniej buczenie na Bernabéu. Mimo wszystko chyba nieco poprawił swój wizerunek.
AS przypomina słowa Mou: „Kilka buczeń nikomu nie zaszkodzi, a pomoże ci się rozwinąć . Krótkoterminowy efekt, jaki mogą one mieć, pozostaje niewiadomą. W klubie zdają sobie sprawę, że głównym problemem Camavingi była psychika. Utrata pewności siebie, która przeszła w załamanie. Słaby koniec poprzedniego sezonu, podsumowany czerwoną kartką w Monachium i nieznalezieniem się w kadrze na mundial, głęboko go dotknął. To nie był problem fizyczny ani piłkarski.
Klub był otwarty na sprzedaż Camavingi tego lata, ale gracz zawsze dawał do zrozumienia, że chce zostać. Jego stanowcza reakcja położyła kres wszelkim spekulacjom. Do biur Bernabéu nie wpłynęły żadne oferty bliskie cenie wywoławczej w wysokości 70 milionów euro.
Camavinga wrócił do treningów 13 lipca. Od tego czasu pracuje pod okiem Mourinho i ich relacje są dobre. Obaj wiedzą, że Francuzowi trudno będzie o grę w wyjściowej jedenastce, biorąc pod uwagę dużą konkurencję, ale piłkarz podejmuje to wyzwanie. Jest świadomy wątpliwości wokół swojej osoby, ale chce stanąć na nogi. W Valdebebas zamierzają mu w tym pomóc. Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.