Powrót José Mourinho na Santiago Bernabéu przyniósł ze sobą statystykę, która idealnie oddaje jego relację z tym stadionem: 75 zwycięstw w 89 meczach jako trener Realu Madryt. 84,3% możliwych wygranych to wynik absolutnie niesamowity, który ponownie ukazuje Bernabéu jako jedno z miejsc, gdzie Portugalczyk potrafi dominować jak mało kto, stwierdza Joel del Río z dziennika MARCA.
Choć jego ostatni mecz przy Concha Espina 1 sięga 2013 roku, Mourinho ponownie wygrał i wydłużył serię do 44 spotkań z rzędu bez porażki na Bernabéu jako szkoleniowiec Królewskich. Dla Portugalczyka jednak liczby to coś więcej niż statystyka. To punkt odniesienia… i jednocześnie wymagania, które od pierwszego dnia próbuje zaszczepić w szatni.
Zdaniem Marki Mourinho chce, by Bernabéu znów stał się twierdzą. Stadionem, na którym Real Madryt nie tylko wygrywa, ale narzuca warunki gry, emanuje autorytetem i zamienia każdy przyjazd rywala w wyzwanie. Zwycięski gen i mentalność rywalizacji mają być jeszcze bardziej widoczne, gdy drużyna gra przed własną publicznością. Powód jest prosty: La Liga będzie rozstrzygać się punkt po punkcie, a Real musi wrócić do tego, by u siebie nie oddawać żadnego. Już w poprzednim sezonie w Benfice Mourinho zrobił coś rzadko spotykanego: nie przegrał ani jednego meczu ligowego (23 zwycięstwa, 11 remisów). Jedyną „porażką” była suma remisów, które ostatecznie kosztowały go mistrzowski tytuł.
Rywalizacja z Barceloną i Atlético będzie nieustanna, a w tak wyrównanej lidze każdy potknięcie może mieć ogromne znaczenie. Mourinho nie zamierza oddawać tej przewagi. Jego plan jest jasny: Bernabéu ma być filarem mistrzowskiego projektu: wygrywać u siebie, minimalizować błędy i zdobywać jak najwięcej punktów.
Prawo Mourinho
Wczorajsze spotkanie dało też powody do optymizmu w ofensywie, zauważa MARCA. Real Madryt wykorzystał 4 z 5 wielkich okazji, oddał 20 strzałów, z czego 11 celnych. Szczególnie po przerwie drużyna zwiększyła obecność pod bramką rywala i stworzyła wiele groźnych sytuacji. Mimo to Mourinho nie skupił się wyłącznie na plusach. Pierwsza połowa, bardziej nierówna, z momentami niepewności, pokazała, że wciąż są elementy do dopracowania. Portugalczyk uważa, że zespół może grać z większą ciągłością, kontrolą i płynniej wymieniać piłkę.
Niedzielne starcie z Málagą jawi się jako kolejna okazja, by iść w tym kierunku: utrwalić założenia, wzmocnić automatyzmy i zamienić dobre sygnały w nawyki. Bo sygnały są pozytywne. Drużyna rośnie i robi to w najlepszy możliwy sposób: wygrywając. To zawsze ułatwia budowanie wiary w projekt. Ale Mourinho nie zamierza się zadowalać. Chce więcej. I chce, by Bernabéu było miejscem, w którym ta ambicja będzie widoczna co tydzień.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.