REKLAMA
REKLAMA

POSTMECZ: Czy mimo 4:1 Real wciąż ma problem z grą bez piłki?

Real Madryt rozbił Real Sociedad 4:1, ale szczególnie w pierwszej połowie na Bernabéu wrócił problem, o którym mówiło się już za Ancelottiego, Xabiego Alonso i Arbeloi: praca największych gwiazd bez piłki. Po meczu zwróciły na to uwagę hiszpańskie media, choć José Mourinho przedstawił nieco inną ocenę wydarzeń. To właśnie ten temat bierzemy na tapet w kolejnym POSTMECZU.

REKLAMA
REKLAMA
POSTMECZ: Czy mimo 4:1 Real wciąż ma problem z grą bez piłki?
Vinícius Júnior i Bernardo Silva. (fot. Getty Images)

POSTMECZ to cykl, w którym po zakończonych spotkaniach wybieramy jedną sytuację lub temat zasługujący na szerszą ocenę i dyskusję. Tym razem trudno narzekać na wynik. Real Madryt wygrał z Realem Sociedad 4:1, Kylian Mbappé ustrzelił hat-tricka, Vinícius również trafił do siatki, a po przerwie Królewscy całkowicie zdominowali rywala. Pierwsza połowa pozostawiła jednak pytanie, które w Madrycie wraca od kilku lat: czy ten zespół potrafi odpowiednio pracować bez piłki?

REKLAMA
REKLAMA

Królewscy rozpoczęli spotkanie od wysokiego pressingu i dużej intensywności, ale po mniej więcej kwadransie obraz gry zaczął się zmieniać. Real Sociedad coraz swobodniej utrzymywał się przy piłce, a gospodarzom coraz trudniej było skutecznie doskakiwać do rywali. To właśnie wtedy z trybun Bernabéu po raz pierwszy dało się usłyszeć gwizdy. Ostatecznie Real wyszedł na prowadzenie po golu Mbappé, ale jeszcze przed przerwą Luka Sučić doprowadził do wyrównania.

Temat mocno podchwyciła Cadena SER. Rafa Alkorta zwracał uwagę, że nie oczekuje od Realu odzyskiwania każdej piłki bardzo wysoko, ale jego zdaniem istnieje pewne minimum pracy defensywnej, które musi wykonywać cały zespół. Antonio Romero wskazywał z kolei na momenty, w których drużyna była rozciągnięta, a trzech zawodników z przodu nie wracało za akcją. Javier Herráez podsumował dyskusję stwierdzeniem, że chciałby zobaczyć u Viníciusa i Mbappé taką pracę w pressingu, jaką wykonuje Bellingham.

Nie był to zresztą wyłącznie temat radiowej debaty. AS także zwraca uwagę, że mimo wyraźnej poprawy w grze Realu pod wodzą Mourinho w zespole wciąż pojawiają się problemy z regularnością i zaangażowaniem w defensywie. Alkorta już po końcowym gwizdku oceniał natomiast, że Portugalczyka czeka jeszcze dużo pracy nad funkcjonowaniem drużyny bez piłki.

REKLAMA
REKLAMA

Mourinho patrzył jednak na pierwszą połowę trochę inaczej. Trener przyznał, że Real miał problemy z pressingiem, ale tłumaczył je przede wszystkim ustawieniem Realu Sociedad, które różniło się od tego, na co przygotowywali się jego zawodnicy. Szeroko ustawieni środkowi obrońcy i głęboko cofający się Oyarzabal sprawili, że Królewscy stracili przygotowane wcześniej punkty odniesienia. „Kiedy nie możesz pressować, czekasz” – tłumaczył Portugalczyk, podkreślając, że w tym okresie jego zespół pozostał kompaktowy i mimo przewagi rywala w posiadaniu piłki nie pozwalał mu na stworzenie wielu sytuacji.

Przerwa pokazała też, że nie wszystko sprowadzało się do samego zaangażowania. Mourinho przekazał zawodnikom poprawki dotyczące pressingu, o czym mówił również Fede Valverde, i po zmianie stron Real wyglądał już zupełnie inaczej. Gospodarze odzyskali kontrolę, zaczęli skuteczniej odbierać piłkę, a następnie zdobyli trzy bramki i zamknęli spotkanie wynikiem 4:1. Sam trener stwierdził, że wystarczyło poprawić „dwie czy trzy rzeczy”, aby mecz całkowicie się zmienił.

Jest jeszcze jeden ważny argument na korzyść Mourinho i jego zawodników. Real wciąż znajduje się w bardzo nietypowym momencie przygotowań. Portugalczyk przypomniał po spotkaniu, że różnice między poszczególnymi piłkarzami są ogromne: niektórzy odbyli już 39 treningów, inni 15 czy 10. Mundial i późniejsze powroty reprezentantów sprawiły, że trener praktycznie nie miał możliwości przeprowadzenia normalnego okresu przygotowawczego z całą drużyną. „Nie jest łatwo sprawić, żeby zespół rozwijał się szybciej, niż robimy to obecnie” – podkreślił Mourinho.

REKLAMA
REKLAMA

Dlatego po 4:1 można spojrzeć na tę kwestię na dwa sposoby. Z jednej strony w pierwszej połowie ponownie zobaczyliśmy obraz znany z poprzednich sezonów: Real rozciągnięty po stracie piłki, nierówny pressing i gwiazdy ataku, które nie zawsze nadążały za rywalami. Z drugiej – Mourinho dopiero buduje swoje mechanizmy, a reakcja po przerwie była natychmiastowa i bardzo skuteczna. Królewscy mają sześć punktów po dwóch kolejkach, a trener powtarza, że przy tak nietypowych przygotowaniach drużyna po prostu potrzebuje czasu.

Jak Wy to widzicie? Real Madryt mimo zwycięstwa 4:1 wciąż ma poważny problem z grą bez piłki, szczególnie jeśli chodzi o pracę największych gwiazd, czy po tak krótkim czasie pracy Mourinho jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na wyciąganie takich wniosków?

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (18)

REKLAMA