Sytuacja wokół Juliána Álvareza staje się coraz bardziej napięta. W niedzielę podczas meczu z Villarrealem swoje niezadowolenie wyrazili kibice Atlético, a w środę napastnik poinformował klub, że nie pojawi się na treningu z powodu złego samopoczucia. Według Marki na Metropolitano uznano, że po miesiącach kontrowersji i kolejnych zwrotów akcji trzeba jasno przedstawić stanowisko klubu.
Tak stanowcza reakcja Atlético pojawiła się również po najnowszych słowach Joana Laporty. Prezes Barcelony potwierdził, że Katalończycy pozostają zainteresowani Álvarezem i że przedstawiona przez nich oferta pozostaje aktualna do końca jego kadencji, jeśli Atlético zdecyduje się sprzedać zawodnika. Laporta podkreślił także, że Barcelona bardzo chciałaby, aby jej propozycja została zaakceptowana.
„Próbuje się przedstawiać zawodnika jako ofiarę, ale jedyną ofiarą w sprawie Juliána jesteśmy my”, przekazują dziennikowi osoby mające wpływ na decyzje w Atlético. W klubie są zmęczeni zarówno działaniami agenta piłkarza Fernando Hidalgo, jak i postępowaniem Barcelony, która – zdaniem działaczy Rojiblancos – od wielu miesięcy próbuje przekonać Álvareza do transferu.
„Zaszkodzili nam pod względem ekonomicznym i społecznym”, podkreślają w Atlético. Jednocześnie stanowisko w sprawie ewentualnego odejścia Argentyńczyka do Barcelony pozostaje niezmienne. „Jest zero procent szans na sprzedaż go do Barcelony. W tej sytuacji nie chodzi o pieniądze, tylko o godność”, zapewniają źródła Marki związane z klubem.
Na Metropolitano uważają również, że wokół całej sprawy powstała kampania oparta na wielu „kłamstwach i półprawdach”, a konsekwencje ponosi przede wszystkim Atlético. W klubie wskazują przy tym, że przeciągające się zamieszanie zaczęło odbijać się również na formie największej gwiazdy zespołu, czego kolejnym przykładem miał być występ Álvareza przeciwko Villarrealowi.
Atlético podkreśla, że w całej sprawie jedynie broni swoich interesów. Z tego powodu klub zamierza uzupełnić złożoną wcześniej skargę o kolejne działania, które przypisuje Barcelonie oraz Fernando Hidalgo. Zdaniem władz Rojiblancos agent od miesięcy wykonuje ruchy mające doprowadzić do odejścia napastnika.
MARCA przypomina, że Álvarez nie przyjął również przedstawionej mu w marcu propozycji przedłużenia kontraktu. Dzięki niej miał zostać najlepiej opłacanym zawodnikiem Atlético, a jego roczne zarobki miały wzrosnąć z 7 do 10 milionów euro. Klub wyznaczył później jasny warunek ewentualnej sprzedaży: do 20 czerwca miała wpłynąć oferta w wysokości 150 milionów euro, bez uwzględniania prowizji. Taka propozycja nigdy jednak nie trafiła do biur Atlético.
Osobną kwestią pozostaje obecny stan zdrowia zawodnika. Atlético zapewnia, że w tym zakresie w pełni wspiera Álvareza i oddaje do jego dyspozycji klubowy sztab medyczny, aby mógł wrócić do treningów dopiero wtedy, gdy będzie do tego gotowy. Jednocześnie na Metropolitano nie podoba się sposób, w jaki w całym sporze pojawiają się tak delikatne kwestie jak zdrowie psychiczne, stany lękowe czy depresja. Klub deklaruje jednak, że w sprawach medycznych najważniejsze jest zapewnienie piłkarzowi odpowiedniej pomocy i bezpiecznego powrotu do zespołu.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.