Dwa lata temu Trent Alexander-Arnold, jeszcze jako zawodnik Liverpoolu, mówił, że chce zostać pierwszym bocznym obrońcą ze Złotą Piłką i przejść do historii jako piłkarz, który zmienił futbol. Od tamtej pory jego sytuacja potoczyła się zupełnie inaczej. Pierwszy sezon w Realu Madryt upłynął mu pod znakiem problemów z odnalezieniem się w nowym zespole i kontuzji, przez które opuścił 21 spotkań. Tego lata nie znalazł się nawet w kadrze reprezentacji Anglii na mundial. Anglik jest jednym z zawodników, na których Real próbował oprzeć przebudowę defensywy rozpoczętą przed rokiem. Pierwszy etap nie przyniósł jednak oczekiwanych efektów, dlatego tego lata klub ponownie mocno zaingerował w tę formację.
W 2025 roku na Santiago Bernabéu trafili Dean Huijsen, Álvaro Carreras i Trent. Rok później dołączyli do nich Denzel Dumfries, Ibrahima Konaté i Marc Cucurella. Królewscy wydali na tych sześciu zawodników łącznie 187,5 miliona euro, przy czym Konaté przeszedł do Madrytu za darmo. El País podkreśla, że to zupełnie inne podejście niż w ostatnich dwóch sezonach Carlo Ancelottiego. Włoch domagał się wtedy wzmocnień, ponieważ jego zespół regularnie mierzył się z poważnymi problemami kadrowymi. Éder Militão dwukrotnie zrywał więzadło krzyżowe, a podobnych kontuzji doznali również David Alaba i Dani Carvajal. Mimo tego w sezonach 2023/24 i 2024/25 Real wydał na obronę tylko pięć milionów euro, przeznaczając tę kwotę na odkupienie Frana Garcíi.
Sytuacja zmieniła się dopiero latem ubiegłego roku. Wtedy klub zdecydował się na trzy duże ruchy, choć na ich efekty trzeba było czekać. Huijsen, który kosztował 62,5 miliona euro i został najdroższym obrońcą w historii Realu Madryt, w najtrudniejszych momentach poprzedniego sezonu wyglądał jeszcze na zawodnika niedoświadczonego i nie zawsze radził sobie z presją. Teraz Hiszpan ponownie spotkał się z José Mourinho. Portugalczyk sprowadził go do Romy w styczniu 2024 roku, ale ich współpraca trwała bardzo krótko, ponieważ trener niedługo później został zwolniony.
Nie wszystko ułożyło się także w przypadku Álvaro Carrerasa. Lewy obrońca kosztował 50 milionów euro, ale z czasem jego forma słabła, a w poprzednim sezonie popadł również w konflikt z Álvaro Arbeloą. Tego lata Real sprowadził na jego pozycję Cucurellę za 55 milionów euro. W klubie liczą, że reprezentant Hiszpanii da zespołowi więcej doświadczenia i pewności. Calonge przypomina, że choć Huijsen i Carreras kosztowali razem ponad 110 milionów euro, żaden z nich nie wystąpił w najważniejszym meczu poprzedniego sezonu, czyli rewanżu ćwierćfinału Ligi Mistrzów w Monachium. Na boisku pojawił się za to Trent, choć daleko mu było wtedy do poziomu prezentowanego w najlepszych latach w Liverpoolu.
Tego lata Real ponownie wzmocnił każdą część defensywy. Na prawą stronę przyszedł Dumfries, do środka Konaté, a na lewą Cucurella. Tym razem klub postawił przede wszystkim na zawodników bardziej doświadczonych i ogranych na najwyższym poziomie. Nie oznacza to jednak, że Mourinho dostał gotową i pozbawioną słabych punktów obronę. Dumfries przez większość pobytu w Interze występował jako wahadłowy w systemie z trzema środkowymi obrońcami. W Realu musi przyzwyczaić się do gry w klasycznej czwórce. Konaté ma natomiast zapewnić spokój na środku, choć podczas mundialu był dopiero czwartym stoperem reprezentacji Francji i do półfinału uzbierał zaledwie kwadrans na boisku.
Do tego dochodzi Antonio Rüdiger. 33-letni Niemiec był w poprzednim sezonie najpewniejszym środkowym obrońcą Realu i przedłużył kontrakt o kolejny rok, ale klub musi rozsądnie zarządzać jego obciążeniami. Przed środowym spotkaniem z Realem Sociedad Mourinho ma do dyspozycji na środku obrony właśnie Rüdigera, Konaté i Huijsena. Znacznie bardziej skomplikowana pozostaje sytuacja Édera Militão. Po kwietniowej operacji mięśnia dwugłowego uda Real informował, że Brazylijczyk będzie pauzował od czterech do pięciu miesięcy. Obecnie klub nie podaje jednak żadnej daty jego powrotu do treningów z drużyną, nawet orientacyjnej. To kolejny poważny problem zdrowotny 28-latka. W ciągu trzech ostatnich sezonów Militão doznał czterech ciężkich kontuzji, w tym zerwania więzadeł krzyżowych w obu kolanach.
Nie wiadomo również, kiedy gotowy będzie Ferland Mendy. Francuz w poprzednim sezonie tylko cztery razy rozegrał pełne 90 minut, a dziś w jego przypadku także trudno wskazać choćby przybliżony termin powrotu. Nieco lepiej wygląda sytuacja Raúla Asencio. Hiszpan stracił cały okres przygotowawczy, ale liczy, że za około dwa tygodnie będzie mógł wrócić do pracy z zespołem. W obecnej hierarchii środkowych obrońców znajduje się jednak na dalszym planie.
Jak podsumowuje El País, po kilku latach niemal całkowitego zastoju Real Madryt drugi raz z rzędu bardzo mocno zmienił swoją linię obrony. Klub nie dokonywał równie głębokich zmian w pomocy czy ataku, natomiast defensywa została ponownie przebudowana, tym razem również zgodnie z oczekiwaniami Mourinho. Z formacji, które wygrywały z Realem dwie ostatnie Ligi Mistrzów, zostało już niewiele. W finale w 2022 roku zagrali Carvajal, Militão, Alaba i Mendy. Dwa lata później linię obrony tworzyli Carvajal, Rüdiger, Nacho i Mendy.
Mourinho chce teraz przede wszystkim poprawić organizację gry bez piłki całego zespołu. Przy ofensywnym charakterze kadry szczególnie ważna będzie jednak jakość samych obrońców, którzy muszą dobrze bronić na dużej przestrzeni, szybko reagować po stratach i naprawiać błędy popełniane wyżej ustawionych kolegów. Real przez dwa lata wydał na defensywę ogromne pieniądze i ma dziś znacznie więcej możliwości niż jeszcze niedawno. Najbliższe miesiące pokażą, czy za dużymi inwestycjami wreszcie pójdzie również stabilność.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.