Xabi Alonso i Álvaro Arbeloa rozegrali razem 262 spotkania w barwach Liverpoolu, Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii. Ich kariery od ponad dwóch dekad nieustannie się przecinają, dlatego być może nie powinno dziwić, że w poniedziałek ponownie znajdą się na tym samym stadionie. Tym razem jednak po przeciwnych stronach. Chelsea Alonso zmierzy się na Craven Cottage z Fulham Arbeloi.
Obaj rozpoczynają w Anglii nowy etap po bardzo burzliwym poprzednim sezonie. Alonso objął Real Madryt po pracy w Bayerze Leverkusen, ale wytrzymał na stanowisku tylko do stycznia. Jego następcą został Arbeloa, wcześniej prowadzący Castillę, który poprowadził Królewskich do końca sezonu. Alonso w maju został zatrudniony przez Chelsea, a na początku lipca Fulham postawiło na Arbeloę.
Podążanie przez Arbeloę śladami starszego o rok przyjaciela nie jest niczym nowym. Alonso trafił do Liverpoolu w sierpniu 2004 roku, Arbeloa dołączył do niego na Anfield w styczniu 2007 roku. Latem 2009 roku w odstępie kilku tygodni obaj przenieśli się do Realu Madryt. Później wspólnie świętowali także największe sukcesy reprezentacji Hiszpanii – mistrzostwa Europy w 2008 i 2012 roku oraz mistrzostwo świata w 2010 roku.
Ich kariery szkoleniowe również rozwijały się podobnie. Alonso w 2018 roku rozpoczął pracę w akademii Realu Madryt z drużyną do lat 13. Dwa lata później dokładnie ten sam zespół przejął Arbeloa. Alonso później prowadził rezerwy Realu Sociedad i Bayer Leverkusen, z którym zdobył mistrzostwo oraz Puchar Niemiec. Arbeloa pozostał w La Fábrice, przechodził przez kolejne szczeble klubowej hierarchii i latem ubiegłego roku został trenerem Castilli.
Przez pół roku obaj pracowali więc obok siebie w Valdebebas. Regularnie rozmawiali przede wszystkim o wychowankach, którzy mogli być gotowi na wejście do pierwszego zespołu. Wśród nich znajdowali się między innymi Gonzalo García i César Palacios. Co ciekawe, obaj tego lata trafili do Fulham i ponownie pracują z Arbeloą.
Kiedy pozycja Alonso w Realu Madryt zaczynała słabnąć, jego przyjaciel konsekwentnie unikał podsycania spekulacji. W grudniu, gdy coraz więcej mówiło się o możliwej zmianie trenera, Arbeloa publicznie bronił ówczesnego szkoleniowca pierwszej drużyny.
„Xabi jest wyjątkowym trenerem. W każdym zespole zdarzają się lepsze i gorsze momenty. Jeśli jednak ktoś uważa, że Real Madryt jest martwy, bardzo się myli, bo nie zna Realu Madryt”, mówił wówczas Arbeloa.
Sam Alonso, pytany jeszcze przed zwolnieniem o możliwość przejęcia drużyny przez byłego kolegę z boiska, nie miał problemu z przyznaniem, że widzi w nim przyszłego trenera Królewskich. Gdy po porażce z Barceloną w finale Superpucharu Hiszpanii Florentino Pérez rzeczywiście zdecydował się na zmianę, Arbeloa zapewniał, że nie wpłynęło to na ich relacje.
„Wszyscy wiecie, jaka łączy nas relacja i jak bardzo go cenię. To działa w obie strony i zawsze tak będzie. Życzył mi wszystkiego najlepszego i ja zrobiłbym dokładnie to samo, gdybyśmy zamienili się rolami. Nasza przyjaźń jest ponad wszystkim”, mówił na pierwszej konferencji prasowej po objęciu Realu.
Przyjaźń nie oznacza jednak podobnego podejścia do zawodu trenera. Poprzedni sezon w Realu Madryt uwypuklił wręcz ogromne różnice między nimi. Alonso próbował zarządzać drużyną w sposób bardzo metodyczny. Przekazywał zawodnikom szczegółowe wskazówki taktyczne, zachowywał większy dystans wobec piłkarzy i chciał kontrolować wiele aspektów funkcjonowania pierwszego zespołu. W Realu Madryt, gdzie największe gwiazdy tradycyjnie dysponują dużą swobodą, nie zawsze spotykało się to ze zrozumieniem.
Arbeloa po przejęciu drużyny obrał niemal odwrotną drogę. Publicznie wzmacniał pozycję największych nazwisk, zostawiał zawodnikom więcej swobody na boisku i znacznie sprawniej poruszał się w klubowych realiach. Bez protestów zaakceptował między innymi powrót Antonio Pintusa, cenionego przez Florentino Péreza. Znacznie chętniej wpisywał się także w oficjalną linię klubu dotyczącą krytyki sędziowania.
Temperament Arbeloi był widoczny już podczas jego pracy w akademii, gdzie dochodziło między innymi do spięć z Fernando Torresem, kolejnym byłym kolegą z Liverpoolu i reprezentacji Hiszpanii. Nie zniknął także po przeprowadzce do Londynu. W sierpniowym sparingu Fulham z Málagą 43-latek został wyrzucony z ławki za protesty po podyktowaniu rzutu karnego dla Hiszpanów.
Alonso pozostaje jego przeciwieństwem. Już jako trener Chelsea przyznał w rozmowie z The Athletic, że doświadczenie z Realu Madryt pozostawiło na nim metaforyczną „bliznę”, choć jednocześnie zapewniał, że rana zdążyła się już zagoić.
Kiedy 10 lipca Alonso opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia rozpoczynające jego nowy etap w Chelsea, jednym z pierwszych reagujących był Arbeloa, którego zaledwie trzy dni wcześniej przedstawiono jako trenera Fulham.
Teraz przyjaźń budowana przez ponad 20 lat po raz pierwszy zostanie wystawiona na próbę w bezpośrednim trenerskim pojedynku. Przed pierwszym gwizdkiem na Craven Cottage można spodziewać się serdecznego uścisku. Później obaj będą już walczyć o swoje pierwsze ligowe zwycięstwo w nowych klubach.
Dzisiejszy mecz Fulham z Chelsea rozpocznie się o 21:00. Spotkanie będzie można obejrzeć na CANAL+ EXTRA 1 w serwisie CANAL+ Online.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.