Hansi Flick nieco zaskoczył wyjściowym ustawieniem, w którym wysuniętym napastnikiem był Raphinha, a na lewej obronie wystąpił 19-letni Xavi Espart. Obie drużyny grały dość otwarcie, nie wybijały na oślep i próbowały grać w piłkę. Elche zapłaciło za to w pierwszej połowie dwoma golami. Strata z 13. minuty pozwoliła Fermínowi na dogranie do Raphinhi, którego zahaczył Víctor Chust. Alejandro Quintero González podyktował rzut karny, który pewnie na gola zamienił sam poszkodowany.
Elche miało swoje momenty, nawet długimi momentami przeważało, gdy Barcelona grała… nie po barcelońsku. To był jednak dobry pomysł, bo Elche – choć niektóre akcje mogły się podobać – znów nie było niezawodne w rozegraniu. W doliczonym czasie gry strata na własnej połowie znów przyniosła szybki atak Barcelony, po którym – dzięki odpowiednim proporcjom i dobrym decyzjom Lamine Yamala i Raphinhi, a także wykończeniu Karima Adeyemiego – padł drugi gol.
Do przerwy Barcelona miała to, co najważniejsze: wynik. Oddała dwa celne strzały i strzeliła dwa gole. Gospodarze mogli pluć sobie w brodę, ponieważ na obu połowach brakowało im dokładności, co bezpośrednio wpłynęło na wynik. Ten mógłby być inny, gdyby gospodarze do niedokładności przy golach dla rywala nie dołożyli nieskuteczności w polu karnym przeicwnika.
Od początku drugiej połowy Barcelona lepiej kontrolowała grę, a to między innymi dzięki obecności Pedriego, który tuż przed przerwą zmienił kontuzjowanego Gaviego. Elche starało się grać szybciej, ale im byli bliżej bramki Joana Garcíi, tym bardziej uwidaczniał się brak precyzji, przede wszystkim przy ostatnim podaniu. Tego nie brakowało za to Barcelonie. Anthony Gordon tuż po wejściu za Lamine Yamala wypatrzył Raphinhę, który podwyższył prowadzenie. Elche próbowało się otrząsnąć i wrócić do meczu – stąd słupek i chwilę później świetna okazja Buonanotte – ale koniec końców znów błyszczeli goście, którzy kolejny raz wykorzystali wysoko ustawioną defensywę przeciwnika. Gordon i Fermín wyszli we dwóch na samego bramkarza, co przyniosło gola numer cztery.
Potem wpadł już tylko jeden gol, który tym samym dał Barçy manitę na inaugurację tego sezonu. Było to zwycięstwo w pełni zasłużone, choć – może brzmi to dziwnie – Hansi Flick na pewno znajdzie elementy do poprawy. Trener Elche, Martin Anselmi, ma jednak zdecydowanie większą pracę domową.
Elche CF – FC Barcelona 0:5 (0:2)
0:1 Raphinha 14' (rzut karny)
0:2 Adeyemi 45+3' (asysta: Raphinha)
0:3 Raphinha 67' (asysta: Gordon)
0:4 Fermín 71' (asysta: Gordon)
0:5 Fermín 79' (asysta: Espart)
TUTAJ MOŻESZ WYKUPIĆ DOSTĘP DO CANAL+ I OGLĄDAĆ MECZE LA LIGI [współpraca]
Elche CF: Ditturo; Buba, Affengruber, Víctor Chust, Redondo (81' Bigas), Valera; Aguado (64' Neto), Villar, Morente (64' Cepeda); Ali Houary (64' Buonanotte), Fer Niño (69' Ponce)
FC Barcelona: Joan García; Eric García, Christensen, Gerard Martín, Espart; Bernal (80 Koundé), Gavi, Fermín; Raphinha (80' Cancelo), Adeyemi (65' Olmo), Lamine Yamal (65' Gordon)
Komentarze (252)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.