REKLAMA
REKLAMA

„Dziewiątka” odsuwa problemy na dalszy plan

W pierwszym meczu tego sezonu Real Madryt wygrał na wyjeździe z Espanyolem 2:1 po golach Jude'a Bellinghama i Carlosa Espíego.

REKLAMA
REKLAMA
„Dziewiątka” odsuwa problemy na dalszy plan
Carlos Espí. (fot. Getty Images)

José Mourinho miał już dziś do podjęcia kilka trudnych decyzji i mimo wszystko trochę zaskoczył, że postawił na Jude’a Bellinghama w pierwszym składize. To oznaczało ławkę dla Brahima, ale też przesunięcie Ardy Gülera poza „dziesiątkę”. Początek meczu wskazywał na to, że był to strzał w dziesiątkę. Już w dziesiątej minucie Anglik wykorzystał dośrodkowanie Ardy Gülera z rzutu wolnego i strzałem głową pokonał bramkarza Espanyolu.

REKLAMA
REKLAMA

Po golu Real utrzymywał przewagę i nie wyglądał źle, ale po kwadransie gospodarze się przebudzili. Przy pierwszych próbach brakowało im skuteczności, ale w 30. minucie po wejściu ze swojej lewej strony znaleźli lukę między obroną a pomocą drużyny Mourinho, gdzie czyhał Álex Calatrava. Pomocnik Espanyolu był tam, gdzie być powinien i Courtois po chwili po raz pierwszy w tym sezonie musiał wyciągać piłkę z siatki.

Po trafieniu dla Espanyolu dwie niezłe okazje miał Kylian Mbappé, ale świetną szansę miał też Roberto Fernández w doliczonym czasie pierwszej połowy. W Realu brakowało dociśnięcia rywala, indywidualnego błysku, trochę skuteczności i większej koncentracji w obronie. Praca domowa, na którą trener miał mniej niż piętnaście minut, była dość wymagająca.

Po przerwie Real nie dawał wielu okazji Espanyolowi do atakowania czy kontratakowania i sam przejmował piłkę na długie momenty. Nie było jednak tak, że raz za razem goście tworzyli sytuacje podbramkowe. Najlepszą miał Mbappé, ale z dwóch metrów nie trafił głową do pustej bramki. Oglądaliśmy kilka nowych twarzy – Konaté, Dumfries, Bernardo, Cucurella, Espí i Yan Diomandé – ale w gruncie rzeczy niewiele się zmieniło. Real strzelił gola, na zbyt dużo pozwolił rywalom, który z kolei później nie pozwolił na prawie nic.

REKLAMA
REKLAMA

No właśnie, prawie. W końcówce Carlos Espí trochę wtrącił się w akcję Mbappé i bardzo dobrze, że to zrobił. Minął bramkarza i strzelił niezwykle ważnego gola na 2:1. To nie zmienia aż tak diametralnie oceny występu Królewskich, ale też nie zamierzamy deprecjonować dobrego wejścia w sezon, przynajmniej pod względem punktowym. Zadanie wykonane.

RCD Espanyol – Real Madryt 1:2 (1:1)

0:1 Bellingham 10' (asysta: Arda Güler)
1:1 Calatrava 30' (asysta: Javi)
1:2 Carlos Espí 90' (asysta: Mbappé)

Espanyol: Dmitrović; Omar, Unai, Riedel (66' Drkušić), Hinojo; Urko (76' Pol Lozano), Expósito (87' Jofre); Dolan, Calatrava (66' Bauza), Javi (76' Pere Milla); Roberto
Pozostali na ławce: Fortuño, Llorenç Serred, José Ángel, Timera, Hartman, Moscardo i Marcos Fernández

Real Madryt: Courtois; Dumfries (80' Trent), Konaté, Huijsen, Carreras (64' Cucurella); Valverde, Bernardo (80' Camavinga), Bellingham (80' Espí); Arda Güler (64' Diomandé), Vinícius, Mbappé
Pozostali na ławce: Łunin, Mestre, Rüdiger, Rivas, Cestero, Ciria i Brahim

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1673)

REKLAMA