REKLAMA
REKLAMA

Trent: Wciąż oglądam każdy mecz Liverpoolu, zawsze będę go kochał

Trent Alexander-Arnold udzielił dziennikowi Mirror obszernego wywiadu, w którym po raz pierwszy tak szeroko opowiedział o kulisach odejścia z Liverpoolu do Realu Madryt. Anglik mówił między innymi o reakcji kibiców, groźbach otrzymywanych w mediach społecznościowych, powrocie na Anfield, braku powołania na mundial oraz śmierci Diogo Joty.

REKLAMA
REKLAMA
Trent: Wciąż oglądam każdy mecz Liverpoolu, zawsze będę go kochał
Trent Alexander-Arnold. (fot. Getty Images)

– Obelgi w internecie i groźby wysyłane w prywatnych wiadomościach czy w inny sposób są niestety częścią życia w 2026 roku, jeśli jesteś osobą publiczną i robisz rzeczy, które przyciągają dużą uwagę. Staram się trzymać to od siebie z daleka, bo nie wydaje mi się to prawdziwe. Potrafię sobie to racjonalnie wytłumaczyć, wiedząc, że nie jest to reprezentatywne ani dla klubu, który kocham, czyli Liverpoolu, ani dla mojego rodzinnego miasta.

REKLAMA
REKLAMA

– Z gwizdami i rozczarowaniem kibiców Liverpoolu jestem absolutnie w stanie sobie poradzić. Na swój sposób potrafię to zrozumieć. W tamtym okresie często słyszałem, że kibice Liverpoolu nie chcą, żeby ktoś mówił im, jak mają się czuć czy co mają myśleć, i ja się z tym zgadzam. Mam jednak nadzieję, że któregoś dnia pojawi się też pewne zrozumienie dla decyzji, które chciałem podjąć w swoim własnym życiu. To boli ze względu na to, ile dałem temu klubowi przez 20 lat i ile poświęceń poniosłem w tym czasie. Oczywiście, że boli, ale rozumiem rozczarowanie. Rozumiem nawet złość wyrażaną poprzez gwizdy.

– Zdewastowany mój mural? Kiedy wracałem do Liverpoolu po tym wszystkim, co się wydarzyło, miałem to z tyłu głowy. Jeśli mam być szczery, kiedy coś na mnie wpływa i mnie rani, odbija się to również na mojej rodzinie. Oni przeżywają to razem ze mną. Jesteśmy w tym razem.

– Powrót na Anfield? Już od samego początku wszystko było dziwne. Nawet sama świadomość, że mam wejść do szatni gości. Nigdy wcześniej nawet nie postawiłem tam stopy.

– Jeśli chodzi o groźby kierowane do ludzi w mediach społecznościowych, nagonki w internecie i wpływ, jaki mogą mieć na zdrowie psychiczne, to jest naprawdę poważny temat. To jednak problem, który muszą rozwiązać rządy i firmy technologiczne. Ja w miarę możliwości się przed tym zabezpieczyłem, ale rozumiem, że dla części osób nie jest to możliwe.

REKLAMA
REKLAMA

– Od czasu przejścia do Realu Madryt wielokrotnie wracałem do Liverpoolu, żeby odwiedzić rodzinę. Spotkałem też wielu ludzi z Liverpoolu i kibiców The Reds podczas różnych podróży. Ani jedna rozmowa twarzą w twarz nie przypominała tego, co można przeczytać w internecie czy mediach społecznościowych. To pomaga mi oddzielić jedno od drugiego. Nie mówię, że wszyscy w Liverpoolu są pogodzeni z tym, że odszedłem z klubu. Oczywiście, że nie są. To jednak coś zupełnie innego od rzeczy, które wykraczają poza futbol. Dlatego nie pozwalam sobie, żeby mnie to za bardzo przygnębiało, i nie rozpamiętuję tego.

– Nadal oglądam każdy mecz. Kibicuję im. Chcę, żeby dobrze sobie radzili. Lubię ich oglądać i Liverpool zawsze będzie miał miejsce w moim sercu, bez względu na wszystko. To dla mnie dom. To miejsce, które dało mi możliwości, dzięki którym mogłem osiągnąć to, co osiągnąłem. Zawsze będę kochał Liverpool i zawsze będę nazywał go domem.

– Brak powołania do kadry? Wiedziałem, że telefony do zawodników już się rozpoczęły. Kilku piłkarzy, których znałem, dostało telefon dzień wcześniej. Szczerze mówiąc, miałem ogromną nadzieję. Kiedy zadzwonił telefon, byłem w domu w Madrycie. Odwiedzała mnie część rodziny, więc poszedłem do sypialni, żeby odebrać. Kiedy się rozłączyłem, byłem kompletnie załamany. Naprawdę załamany. Nie planowałem niczego na lato, bo miałem nadzieję, że znajdę się w kadrze. Mam nadzieję, że sztab szkoleniowy spodziewał się i rozumiał, że byłem wściekły. Selekcjoner chce piłkarzy, którzy desperacko pragną grać dla Anglii. Ja jestem jednym z nich. Myślę, że uszanuje to, że bardzo mnie to zabolało, i będzie wolał taką reakcję niż sytuację, w której byłoby mi wszystko jedno.

REKLAMA
REKLAMA

– W tym pokoleniu mieliśmy naprawdę wielu bardzo, bardzo dobrych prawych obrońców. Konkurencja była ogromna, a selekcjonerzy wybierają tych, którzy ich zdaniem najlepiej pasują do drużyny. Do tej pory zazwyczaj nie byłem takim zawodnikiem. Staram się jednak wykorzystywać to jako dodatkową motywację.

– Niektórych rzeczy po prostu nie trzeba mówić. Myślę, że wszyscy wiedzieli, że byłem rozczarowany. Publiczne wypowiedzi nie zmieniłyby decyzji selekcjonera. Podjął ją, zdecydował i nic tego nie zmieni. Życie toczy się dalej.

– Dopóki nie zakończę kariery, nadal jestem reprezentantem Anglii, niezależnie od tego, czy jestem powoływany. Zawsze będę dostępny, jeśli selekcjoner będzie mnie potrzebował. Nie ma większego zaszczytu. Zabiorę te emocje ze sobą na ten sezon i postaram się zamienić je w coś pozytywnego. Chcę wykorzystać je jako paliwo, żeby wrócić do reprezentacji, a później znowu założyć koszulkę Anglii. To jeden z moich celów i mam nadzieję, że go osiągnę.

– Śmierć Diogo Joty? To było właśnie najtrudniejsze… przechodzenie przez to w samotności. Wszyscy inni, którzy znali go przez tyle lat, byli wtedy razem. To było bardzo trudne, a do tego musiałem dalej grać mecze i znajdowałem się tak daleko. Powrót na Anfield, możliwość pójścia na stadion i złożenia kwiatów bardzo mi jednak pomogły. Dzięki temu mogłem w pewnym sensie domknąć ten rozdział. Rozmawialiśmy codziennie. Kilka razy zdarzało się, że obaj byliśmy kontuzjowani i razem pracowaliśmy nad powrotem do zdrowia. Obaj byliśmy bardzo ambitni i lubiliśmy rywalizację. Zawsze urządzaliśmy więc sobie między sobą różnego rodzaju konkursy. Takie wspomnienia zachowam bardzo blisko siebie. Był po prostu naprawdę dobrym człowiekiem. Był bardzo szczery, a moim zdaniem to jedna z najlepszych cech, jakie można mieć. Ciężko pracował, kochał to, co robił, i był przede wszystkim wielkim rodzinnym człowiekiem.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

REKLAMA