Yan Diomandé wraca do Madrytu po jednym sezonie. Leganés, RB Lipsk, a teraz Real Madryt. Jak się czujesz?
Przede wszystkim jestem dumny. Oczywiście również szczęśliwy. To spełnienie marzeń, dlatego bardzo się cieszę.
Mogę sobie to wyobrazić. Rozmawiałam z tobą w Butarque niemal 14 miesięcy temu, po meczu Leganés z Barceloną i powiedziałeś mi wtedy: „Chcę zostać najlepszym piłkarzem na świecie”. Od tamtej pory przeszedłeś do RB Lipsk, klubu występującego w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech, a teraz grasz w największym klubie na świecie. Gdyby ktoś powiedział ci to 14 miesięcy temu, uwierzyłbyś?
Oczywiście. Nadal chcę zostać jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Taki był mój cel od samego początku i nigdy się nie zmienił. Każdego dnia dalej pracuję i podążam za swoim marzeniem.
Wyczuwam u ciebie również ogromną pewność siebie.
Oczywiście.
Trzeba być pewnym siebie, to coś pięknego.
Tak, trzeba być pewnym siebie. Oczywiście trzeba też zachowywać pokorę, ale jestem pewny swoich możliwości i pracuję, aby osiągnąć ten cel.
Możesz opowiedzieć, jak wyglądały pierwsze chwile po tym, gdy dowiedziałeś się, że Real Madryt chce cię sprowadzić?
To było jak sen, ponieważ nie ma większego klubu od Realu Madryt. Kiedy Real Madryt przychodzi i mówi: „Chcemy cię”, czujesz się jak we śnie. Nie spałem, nie mogłem w to uwierzyć. Dzisiaj już tutaj jestem. Jestem niezwykle szczęśliwy i dumny.
Do kogo zadzwoniłeś jako pierwszego, gdy się o tym dowiedziałeś?
Najpierw rozmawiałem z dyrektorem, Junim [Calafatem], a później oczywiście z trenerem. Byłem zaskoczony, ponieważ mówi po francusku. Rozmawialiśmy chyba o piątej rano czasu portugalskiego. Obudził się, żeby ze mną porozmawiać, i powiedział mi, że jestem dla niego ważny. Pomyślałem wtedy: „Dlaczego nie?”. To przecież Real Madryt. Kiedy dzwoni do ciebie Real Madryt, nie możesz odmówić.
Oczywiście. Gdy dzwonią o piątej rano, odbierasz.
Tak, od razu. Powiedziałem: „Jeśli chce mnie pan u siebie, oczywiście przyjadę. Jestem gotowy”.
Mourinho mówi po francusku?
Tak, i to dobrze.
To z pewnością sprawiło, że poczułeś się lepiej.
Mam przyjaciela w moim trenerze.
Masz zatem przyjaciela i trenera w jednej osobie. Przyjechałeś mniej więcej tydzień temu. Co powiedział ci podczas pierwszego spotkania twarzą w twarz?
Powiedział: „Mówiłem ci, że będziesz częścią mojego zespołu i teraz tutaj jesteś, więc się cieszę”. Odpowiedziałem, że cieszę się, iż mogę być częścią jego drużyny i chcę z nim pracować, ponieważ jest najlepszy.
Mówisz, że jest najlepszy. Wiemy, że to jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w historii i prowadził wiele wielkich klubów. Czego możesz się od niego nauczyć?
Bardzo wielu rzeczy, ponieważ jestem młody, a on ma ogromną osobowość. To dla nas dobre, bo kiedy jesteś młody, czasami twoje myśli błądzą w różnych kierunkach i tracisz koncentrację. Uważam, że to odpowiedni trener dla mnie, abym mógł dalej rozwijać się jako młody zawodnik.
Chcę wrócić do twojego pierwszego klubu w Madrycie, czyli Leganés, które jest dla ciebie wyjątkowe. Pamiętasz, że w pierwszym zespole Leganés zadebiutowałeś w spotkaniu z Realem Madryt?
Tak.
Teraz jesteś piłkarzem Realu Madryt. Koło się zamknęło. To musi być dla ciebie wyjątkowe.
Tak. Myślę, że to zasługa Boga. Bardzo wierzę w Boga. Jestem Afrykaninem, a w Afryce wierzymy w Boga. Ja osobiście jestem bardzo wierzący. To niezwykły zbieg okoliczności, ponieważ pierwszy profesjonalny mecz rozegrałem przeciwko Realowi Madryt, a dzisiaj jestem jego zawodnikiem. Jak już mówiłem, cieszę się, że tutaj trafiłem. Chcę po prostu czerpać radość z gry w piłkę, bo to jedyna rzecz, którą potrafię robić. Chcę każdego dnia cieszyć się futbolem.
Co pamiętasz z tamtego meczu? Czy coś szczególnie utkwiło ci w pamięci?
Wymieniłem się koszulką z Mbappé, a dzisiaj jesteśmy w tej samej szatni i razem się z tego śmiejemy. To szalone. Jak już mówiłem, to naprawdę szalone.
Niesamowite. Co znaczy dla ciebie Leganés? To właśnie tam rozpocząłeś profesjonalną karierę.
Nigdy nie zapomnę o Leganés, ponieważ był to pierwszy klub, który dał mi możliwość pokazania swoich umiejętności, zanim zrobiły to wszystkie pozostałe. Jestem wdzięczny, że mogłem być częścią tego klubu. Dziękuję Leganés.
Odbyłeś wiele testów w dużych angielskich klubach, między innymi w Crystal Palace, Chelsea i Bournemouth. Ostatecznie trafiłeś do Leganés, a teraz wróciłeś do Madrytu jako zawodnik Realu. Uważasz, że podjąłeś wtedy właściwą decyzję?
Tak, to była dobra decyzja. Dla mnie była również dobra zabawa, ponieważ byłem młody. Jako chłopak z Afryki nieczęsto otrzymujesz możliwość podróżowania. Dla mnie była to po prostu świetna zabawa: dużo podróżowałem i grałem w piłkę. Dzisiaj jestem tutaj. Jak mówiłem, nigdy nie zapomnę swojej drogi. Jestem szczęśliwy i dumny z samego siebie.
Skoro mówimy o afrykańskich piłkarzach, wielu z nich stało się ikonami, szczególnie w Realu Madryt, jak Essien. Do tego są takie postacie, jak Didier Drogba, Samuel Eto’o… Kto był twoim idolem w dzieciństwie? Na kim się wzorowałeś?
Oczywiście na zawodnikach z mojego kraju, takich jak Yaya Touré i Drogba. Nie mam kontaktu z Yayą, ale rozmawiałem z Drogbą.
Może kiedyś do ciebie zadzwoni.
Tak, być może. Nie wiem, ale rozmawiałem z Drogbą chyba dwa dni temu.
Co ci powiedział?
Powiedział: „Mourinho jest moim ojcem. Uważaj, musisz ciężko pracować”. To dobry człowiek. Oczywiście słuchasz jego rad, ponieważ był i nadal jest legendą. Trzeba go słuchać. Dobrze jest z nimi rozmawiać, ponieważ czerpię od nich mnóstwo motywacji. Popycha mnie to do ciężkiej pracy, abym również został legendą.
To ciekawe, ponieważ niedawno ukazał się dokument o Mourinho, w którym Drogba powiedział, że Mourinho jest trenerem, dla którego chcesz grać. Z pewnością przekazał ci dobre rady, bo w Chelsea łączyła ich bardzo bliska relacja.
Oczywiście. Kiedy grasz dla Mourinho, chcesz za niego umrzeć. Znamy jego charakter i sposób bycia. Każdy chce za niego umrzeć i ja jestem gotowy za niego umrzeć.
Myślę o tym, że rozmawiasz z Didierem Drogbą, a teraz grasz w Realu Madryt.
Oczywiście rozmawialiśmy o tym, ale jestem trochę nieśmiały i nie zadaję wielu pytań. Myślę, że wynika to z mojego młodego wieku. Muszę pokazywać więcej osobowości. Kiedy rozmawialiśmy, nie pytałem zbyt wiele o Mourinho. Jestem nieśmiały. Drogba mówił mi przede wszystkim o ustawieniu na boisku i o tym, abym zachował koncentrację, ponieważ możliwości są nieograniczone.
W Realu Madryt będziesz grał z wielkimi nazwiskami: Kylianem Mbappé, Viníciusem Júniorem czy Jude’em Bellinghamem. Masz nadzieję, że pewnego dnia Yan Diomandé również znajdzie się na takim poziomie?
Oczywiście. Zawsze dobrze jest grać przeciwko wielkim zawodnikom lub u ich boku, ponieważ dzięki temu rozwijasz się pod każdym względem. Chcesz znaleźć się na szczycie. Rozegranie z nimi pierwszego meczu i pierwszy występ w podstawowym składzie będą dla mnie czymś wyjątkowym. Nie trzeba niczego więcej mówić. To najlepsi piłkarze na świecie, dlatego możliwość gry z nimi wiele znaczy.
Dostrzegasz podobieństwa między sobą a którymś z pozostałych zawodników Realu Madryt?
Nie bardzo, ponieważ jestem tutaj nowy. Być może potrzebuję więcej czasu. Najbliżej było mi do Viniego, ponieważ rozmawialiśmy jeszcze przed moim przyjściem.
Powiedziałbyś zatem, że Vinícius jest ci obecnie najbliższy?
Jeszcze nie poza boiskiem, ale rozmawialiśmy przez telefon. Jestem nowy, więc jeszcze nie zdążył zabrać mnie gdzieś na miasto. Myślę jednak, że wkrótce będziemy jeszcze bliżej. Oczywiście jest też Mbappé, ponieważ mówimy w tym samym języku – po francusku. Najbliżej mi jednak do Viniego. Ale lubię wszystkich, ponieważ to bardzo mili ludzie. Każdy jest dla mnie miły, dlatego lubię ich wszystkich.
Bardzo się cieszę, że to słyszę. W Internecie popularność zdobyło twoje zdjęcie w koszulce Manchesteru United z nazwiskiem Cristiano Ronaldo. Zapewne wiele razy już o nie pytano. Teraz trafiłeś do klubu, w którym Cristiano Ronaldo naprawdę błyszczał i był prawdopodobnie najlepszym piłkarzem w jego historii. Co to dla ciebie znaczy? Słyszałem, że jesteś wielkim fanem Ronaldo.
Jak wszyscy wiedzą, był i nadal jest moim idolem. To szalone. Dzisiaj gram w Realu Madryt. Nawet kiedy przyjeżdżam na trening, mogę się zatrzymać i patrzeć na jego zdjęcia. To niesamowite, ponieważ same fotografie mówią wszystko: sposób, w jaki chodził, aura bijąca z tych zdjęć i wszystkie takie rzeczy. Jak mówiłem, jestem dumny, że mogę występować w klubie, w którym grał mój idol.
To musi być surrealistyczne, że teraz wychodzisz na tę samą murawę.
Dla mnie to jak sen. Nadal czuję się jak we śnie. Wiem, że pracowałem na spełnienie tego marzenia, ale nadal nie mogę w to uwierzyć.
Podczas mundialu napisałeś piękny list do swojej siostry, który zyskał ogromną popularność i to z tych właściwych powodów. Był bardzo emocjonalny i poruszył wielu ludzi. Dlaczego było to dla ciebie tak ważne?
Ona motywuje mnie, abym nigdy się nie poddawał. Znam moją siostrę przez całe życie i rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Nie jestem osobą emocjonalną, ale to był dobry moment. Idealny, aby podzielić się swoją historią z ludźmi, z całym światem. Jak mówiłem, ona motywuje mnie, abym nigdy się nie poddawał, dalej ciężko pracował i spełniał swoje marzenia. Myślę, że jeśli osiągnę wszystkie swoje cele, będzie szczęśliwa.
Napisałeś w tym liście: „Wszystko, co robię, robię dla ciebie”. Czy nadal tak jest?
Oczywiście.
Napisałeś również, że udowodnisz jej, iż miała rację, albo umrzesz, próbując tego dokonać. W jaki sposób ten transfer pomoże ci to osiągnąć?
Nie ma większego klubu od Realu Madryt. Nie mówię tego tylko dlatego, że tutaj jestem. Trafiłem do Realu i teraz muszę udowodnić swoją wartość. Klub wydał na mnie dużo pieniędzy, a ludzie wiele ode mnie oczekują. Nie czuję jednak presji. Nie mam żadnej presji.
Nie czujesz żadnej presji?
Nie.
Dlaczego?
Ponieważ mam dobry zespół. Klub wydał na mnie dużo pieniędzy, bo we mnie wierzy. Dlaczego miałbym się bać? Nie boję się i nie czuję presji. Zrobię na boisku to, co potrafię, będę kontrolował to, co mogę kontrolować, a resztą zajmie się Bóg.
Skupiasz się na futbolu.
Tak, tylko tyle.
Co powiedziałaby ci teraz twoja siostra po tym, jak dołączyłeś – jak sam powiedziałeś – do największego klubu na świecie, Realu Madryt?
Powiedziałaby, że podążamy w dobrym kierunku, ponieważ nadal mamy wiele celów do osiągnięcia. Jesteśmy na dobrej drodze, więc musimy ją kontynuować.
Na koniec: czy chcesz coś powiedzieć kibicom Realu Madryt?
Jestem nieśmiały... [śmiech] Myślę, że dam z siebie wszystko dla tego klubu, ponieważ wydał na mnie bardzo dużo pieniędzy. To wszystko.
Nie możemy się doczekać, aż zaczniesz grać. Widać, że bardzo chcesz już wyjść na boisko i wejść na Santiago Bernabéu, bo powiedziałeś, że jeszcze nie byłeś w środku.
Nie, jeszcze nie.
Musimy zatem zabrać cię do środka i na murawę. Życzę ci wszystkiego najlepszego w tym sezonie. Bez presji.
Bez presji. Bez presji.
Pełną rozmowę po angielsku można znaleźć w poniższym wideo:
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.