REKLAMA
REKLAMA

Szef sędziów: Ludzie powinni zaufać uczciwości oraz wiarygodności arbitrów

Fran Soto od roku jest prezesem Komitetu Technicznego Arbitrów w Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Przedstawiamy jego wypowiedzi z rozmowy w radiu COPE.

REKLAMA
REKLAMA
Szef sędziów: Ludzie powinni zaufać uczciwości oraz wiarygodności arbitrów
Fran Soto. (fot. Getty Images)

– Najważniejszą częścią letnich przygotowań sędziów są zajęcia z całą Komisją Techniczną, podczas których wyjaśniamy kryteria i staramy się je ujednolicić. My mamy je jasno określone. Co więcej, wykazaliśmy się odwagą, przedstawiając je przejrzyście w podręczniku CARD. Opublikowaliśmy podręcznik kryteriów, a czegoś takiego nie ma nigdzie indziej na świecie. Odważyliśmy się jasno wyjaśnić i przedstawić wszystkie kryteria. Czym innym jest to, że później każda sytuacja wygląda inaczej. Nie ma dwóch identycznych zagrań i czasami z zewnątrz może się wydawać, że kryterium nie jest takie samo. Powtarzam jednak: nasze kryteria są jasne. Sędziowie również je znają, chociaż oczywiście później mogą popełniać błędy. Musimy dążyć do ograniczenia ich liczby.

REKLAMA
REKLAMA

– Ujednolicenie kryteriów to coś, co od dawna nas martwi. Gdybyśmy jednak rozmawiali o ostatnim mundialu, ubiegłorocznej Lidze Mistrzów czy Lidze Europy, to prawdopodobnie mówilibyśmy dokładnie to samo: czasami wydaje się, że kryteria nie są do końca jasne. Tak wygląda to z zewnątrz. My mamy je jasno określone. Uważam też, że arbitrzy – przy wszystkich odbywających się kursach i całym swoim przygotowaniu – również dobrze je znają. Są jednak sytuacje, które nazywamy szarymi. To one wywołują kontrowersje dotyczące kryteriów. Takie spory, wątpliwości i problemy nigdy całkowicie nie znikną. Każdy przewodniczący Komitetu Arbitrów i każdy zespół sędziowski chce jednolitości, aby to samo zagranie zawsze prowadziło do takiej samej decyzji. Powtarzam jednak, że nie wszystkie sytuacje są identyczne. Czasami pojawiają się niuanse i względy techniczne powodujące, że decyzja musi być inna.

– Jasny i oczywisty błąd pozostaje podstawą interwencji VAR-u. W tym sezonie najmocniej będziemy naciskać na dwa aspekty. Ujęliśmy je w dwóch hasłach, które przekazaliśmy sędziom VAR. Pierwsze brzmi: „zero błędów przy interwencjach”. Możliwe, że dojdzie do jakiejś sytuacji, w której VAR nie zainterweniuje, ale kiedy już to robi, nie możemy popełnić żadnego błędu. Sytuacja musi być tak jasna, obiektywna i oczywista, aby nie było wątpliwości, że interwencja jest konieczna. Zero błędów przy interwencjach. Drugim punktem, na który mocno zwracamy uwagę podczas szkoleń sędziów VAR, jest skrócenie czasu podejmowania decyzji. Ani my, ani ja jako przewodniczący Komitetu nie jesteśmy oderwani od świata futbolu. Zdajemy sobie sprawę z obaw i problemów związanych z niektórymi kwestiami sędziowskimi. Jako osoby służące futbolowi musimy starać się zapewniać jak najlepsze usługi oraz ograniczać problemy dostrzegane przez kibiców i całe środowisko. Jesteśmy na nie wyczuleni i wiemy, że musimy się poprawić.

REKLAMA
REKLAMA

– Niestosowanie zasady czerwonej kartki za każde zasłonięcie ust w konfrontacji? Wywodzę się ze świata prawa. Ukaranie kogoś bez jakiejkolwiek pewności, że rzeczywiście doszło do przewinienia, z czysto osobistego punktu widzenia wydaje mi się niesprawiedliwe. Nie możemy zakładać, że piłkarz obraził przeciwnika tylko dlatego, że zasłonił usta i wyrzucać go z boiska. Czerwona kartka w profesjonalnym futbolu ma ogromne konsekwencje i może całkowicie zmienić przebieg meczu. Od samego początku uważałem takie rozwiązanie za przesadne. Omówiliśmy tę kwestię w Komisji Technicznej i wzięliśmy również pod uwagę wytyczne UEFA. Uznaliśmy, że nie powinniśmy stosować tej zasady. Zawodnik może oczywiście otrzymać żółtą kartkę, jeżeli jego zachowanie wywoła konfrontację, ale samo zasłonięcie ust nie zasługuje naszym zdaniem na wykluczenie.

– Piłkarze i kluby traktują sędziów jak wrogów i kogoś obcego? Zawsze powtarzam to klubom. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego działamy przeciwko własnemu produktowi. Tym produktem jest futbol, hiszpańska piłka oraz jej oprawa audiowizualna. Z tego żyją wszyscy znajdujący się wokół futbolu: sportowcy, piłkarze, arbitrzy, dziennikarze i cała reszta. Powinniśmy wzmacniać nasz produkt. Zawsze mówię klubom i zawodnikom, że dyskredytując sędziowanie – często tak naprawdę bez żadnego powodu – rzucamy kamieniami we własny dom. Wszyscy żyjemy z tego sektora i biznesu. Posłużę się porównaniem ze świata prawa. Gdybym był zagranicznym inwestorem, szukałbym pewności prawnej dla swojej inwestycji. Jeśli wokół danego produktu unosiłaby się aura sugerująca, że sędziowie są stronniczy, nie zainwestowałbym w niego. Szukałbym czegoś gwarantującego bezpieczeństwo. Bardzo drażni mnie to, że w Hiszpanii często podważamy jeden z kluczowych elementów produktu, który chcemy sprzedawać, czyli marki Hiszpanii i hiszpańskiej ligi.

REKLAMA
REKLAMA

– W Hiszpanii w sezonie odgwizduje się o 1500 fauli więcej niż w Anglii? Moim zdaniem porównywanie naszego poziomu sędziowskiego z Anglią nie jest najlepszym rozwiązaniem. Anglia ma dwóch arbitrów – chociaż teraz przychodzi mi do głowy tylko jeden – będących na najwyższym światowym poziomie. Uważam jednak, że przeciętny poziom oraz sposób prowadzenia meczów przez angielskich sędziów nie są tak dobre. Widać to również w międzynarodowych rozgrywkach UEFA. Nie mówię o FIFA, bo to zupełnie inna wojna, w którą nie chcę wchodzić. Wszyscy wiemy, jak tam wygląda sytuacja. W UEFA hiszpańscy sędziowie są cenieni wyżej. Prowadzą więcej spotkań Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Hiszpańskim sędziom może brakować jednej takiej postaci, jaką w Anglii jest Michael Oliver. Wiele osób może uważać go za kandydata do poprowadzenia finału Ligi Mistrzów. Brakuje nam tego ostatniego kroku, ale wierzę, że wkrótce go wykonamy. Mówię całkowicie uczciwie i szczerze: hiszpańskiego sposobu sędziowania i naszego poziomu nie można porównywać z Anglią. Są inne ligi, z którymi zestawienie byłoby sprawiedliwsze. Anglicy mają inny sposób prowadzenia meczów i stosowania przepisów. Moim zdaniem nie jest on nawet tak mocno związany z kryteriami UEFA jak ten stosowany w Hiszpanii.

REKLAMA
REKLAMA

– Hernández Hernández poprowadził tylko jeden mecz na mundialu [dziennikarz stwierdził, że to niesprawiedliwe]? Określenie „niesprawiedliwe” jest moim zdaniem zdecydowanie zbyt łagodne. Nie wiem nawet, jakiego słowa powinienem użyć. Jestem natomiast przekonany, że liczba szans, które otrzymaliśmy na mundialu, nie miała nic wspólnego z poziomem naszego sędziowania. Trudno mi również uwierzyć, że wynikało to z awansu Hiszpanii do finału. Alejandro mógł przecież poprowadzić chociażby mecz 1/16 czy 1/8 finału. Uważam to za niewyobrażalne. Nie wiem, jakiego określenia użyć. Powtarzam, że „niesprawiedliwość” to zdecydowanie za mało. To całkowicie niewytłumaczalne.

– Więc o co chodziło? Nie mam pojęcia. Wielokrotnie pytano mnie o to słynne nazwisko [Negreiry], którego nie chcemy już nawet wymawiać, ponieważ pragniemy odsunąć się od wszystkich tych historii. Nie wiem jednak, z czego może to wynikać. Czekam na spotkanie z najważniejszymi osobami odpowiadającymi za sędziowanie w FIFA. Chciałbym z nimi usiąść i dowiedzieć się, co dokładnie się dzieje. Oglądałem mecz Alejandro na stadionie w Filadelfii. Poprowadził go 10/10. To było perfekcyjne spotkanie. Asystenci prawidłowo ocenili wiele bardzo trudnych i stykowych sytuacji. To, że poprowadził tylko jeden mecz na mundialu, jest niewytłumaczalne. Wydaje mi się, że był jedynym europejskim arbitrem z tylko jednym spotkaniem. Powtarzam, że nie wiem, z czego to wynika. Jestem natomiast przekonany – przynajmniej osobiście – że nie chodziło o kwestie sportowe. Sądzę, że każda zapytana osoba wyraziłaby podobną opinię.

REKLAMA
REKLAMA

– Jaką jedną rzecz zmieniłbym w sędziowaniu, by zdobyć zaufanie kibiców? Trudno wskazać jedną konkretną rzecz. Staramy się sprawić, aby sędziowanie było bardziej przejrzyste i otwarte, oraz wyjaśniać wszystkie nasze decyzje. Uruchomiony w ubiegłym sezonie program „Czas rewizji”, który obecnie zaczynamy już traktować jak coś normalnego, był historycznym wydarzeniem. Wydaje mi się, że nigdy wcześniej w historii sędziowie nie przyznawali się do błędów w tak otwarty sposób. Podręcznik kryteriów to kolejne historyczne wydarzenie, niespotykane dotąd w międzynarodowym sędziowaniu. Wykazaliśmy się odwagą, zapisując, w jaki sposób należy oceniać dane zagranie w konkretnych okolicznościach. Dołączyliśmy wyjaśnienia, filmy i przykłady. Nikt wcześniej nie odważył się tego zrobić. Uważam, że kluczem jest otwartość. Staram się również organizować osobiste spotkania z poszczególnymi klubami. Zachęcam je nawet, aby przyjeżdżały do siedziby Komitetu. Możemy wyjaśnić im, jak pracujemy, oraz przeanalizować sytuacje dotyczące ich drużyn. Wiele osób rzeczywiście przychodzi do nas z dyskiem przenośnym i mówi: „Chciałbym przeanalizować te sytuacje. Jak je oceniacie?”. Jesteśmy otwarci na wszystko. Musimy zapewnić pełną przejrzystość naszej pracy oraz sposobu zarządzania sędziowaniem w Hiszpanii. To jest właściwa droga: otwartość, wyjaśnianie naszego funkcjonowania i odejście od wizerunku zamkniętej, hermetycznej grupy. Nad tym właśnie pracujemy.

REKLAMA
REKLAMA

– Sztuczna Inteligencja będzie wybierać akcje do programu „Czas rewizji”, bo dotychczasowi eksperci nie chcieli dalej tego robić. Nikt nie chciał się tym zajmować. Bardzo trudno było nam znaleźć osoby gotowe wziąć na siebie presję medialną. Myśleliśmy nawet o dziennikarzach. Rozważaliśmy wszystko i analizowaliśmy różne rozwiązania. Presja medialna wywierana na poprzednie osoby była ogromna. Niektórzy przyznawali publicznie w programach telewizyjnych, że rozważali odejście jeszcze przed końcem sezonu. Musieliśmy znaleźć jakieś rozwiązanie. W przypadku ludzi zawsze pojawiały się zarzuty: ten kibicuje jednej drużynie, tamten innej. Próbowaliśmy znaleźć coś możliwie najbardziej obiektywnego. Rozważaliśmy nawet dziennikarzy i komentatorów, ale wtedy pojawiały się pytania: „Jeśli pokażemy tę sytuację, musimy też pokazać tamtą, bo inaczej zdenerwuje się ktoś trzeci”. W trakcie tych dyskusji La Liga powiedziała nam: „Mamy bardzo silny dział technologii i sztucznej inteligencji. Co powiecie, żebyśmy spróbowali tego rozwiązania?”. Uznaliśmy ten pomysł za znakomity. Stworzymy narzędzie, wprowadzimy do niego informacje i podręcznik kryteriów, stworzymy prompt pozwalający mu wybierać sytuacje i zobaczymy, jak to zadziała. Wiem, że w Hiszpanii często natychmiast szuka się powodu do krytyki i jakiegoś „ale” wobec każdej nowości. Wolimy jednak, aby dyskutowano o nas dlatego, że coś robimy, niż dlatego, że nie robimy niczego. Pozostanie z założonymi rękami może nie wywoływać żadnych problemów, ale my przyszliśmy tutaj działać. Chcemy zmienić sędziowanie. To kolejne rozwiązanie i przekonamy się, jak się sprawdzi. Jeżeli okaże się nieskuteczne i po zakończeniu sezonu stwierdzimy, że nie zdało egzaminu, poszukamy innego. Jesteśmy tutaj po to, aby iść naprzód.

REKLAMA
REKLAMA

– Co będzie się działo, jeśli w La Lidze ktoś zasłoni usta, a drugi zawodnik zgłosi, że został obrażony na tle rasistowskim? Jeżeli arbitrzy nie usłyszą rasistowskiej czy jakiejkolwiek innej zniewagi, nie mogą uwierzyć wyłącznie jednej stronie, ignorując drugą. Protokół antyrasistowski jest natomiast uruchamiany automatycznie. Wystarczy, że osoba poczuje się obrażona rasistowskim określeniem i to zgłosi. Wtedy protokół zostaje wdrożony. Nie trzeba niczego dodatkowo udowadniać. W tej konkretnej sytuacji prawdopodobnie zostałaby pokazana żółta kartka, ponieważ podniesienie koszulki, zasłonięcie ust i powiedzenie czegoś, czego treści nie znamy, doprowadziło do konfrontacji. Tak według mnie wyglądałaby decyzja techniczna. Powtarzam jednak, że szczegółami zajmują się eksperci z Komisji Technicznej i być może musieliby jeszcze doprecyzować jakiś element. To jest natomiast ogólna koncepcja.

– Sędzia z kamerą przy uchu wygląda tandetnie i traci szacunek zawodników? Często chodzi o produkcję telewizyjną i generowanie większych przychodów. Jednak to twoja opinia, którą całkowicie szanuję. Rozumiem, że niektórzy tak uważają. Nawet osoby z mojego otoczenia czasami zwracają mi na to uwagę. Uważam jednak, że musimy się dostosowywać. Popatrzmy, do jakiego punktu doszliśmy podczas mundialu: ponad 20-minutowe przerwy oraz pauzy na nawodnienie. Na tym tle kamera nie oznacza jeszcze, że – mówiąc w cudzysłowie – całkowicie postradaliśmy zmysły. Uważam, że takie rozwiązanie jest rozsądne. Pozwala pokazać od środka, jak wygląda praca sędziego. Rozumiem jednak twoją opinię i przyjmuję ją jako jeden z możliwych punktów widzenia. Nie uważam, aby kamera upokarzała czy poniżała arbitra. To kolejny element pokazujący naszą otwartość oraz umożliwiający oglądanie meczu i konkretnych sytuacji z innej perspektywy. Nie postrzegam tego negatywnie.

REKLAMA
REKLAMA

– Sędziowanie jest niezwykle skomplikowane. Widzimy to w każdym meczu. Niektóre sytuacje są całkowicie szare i bardzo trudno je ocenić. Powtórzę to, co powiedziałem kilka minut temu. Oglądaliśmy mundial i ubiegłoroczną Ligę Mistrzów. Kontrowersje pojawiały się w niemal każdym decydującym spotkaniu. Człowiek zastanawia się wtedy: „Jak to możliwe, skoro te mecze prowadzą najlepsi sędziowie świata?”. A europejscy arbitrzy są bez wątpienia najlepsi na świecie. Mimo to kontrowersje występowały niemal w każdym meczu. Dlaczego? Ponieważ sędziowanie jest bardzo trudne. Ludzie powinni – choć wiem, że to skomplikowane i być może utopijne – zaufać uczciwości oraz wiarygodności arbitrów. Powinni wykazać się empatią i zrozumieć, że napastnik popełnia błędy, bramkarz popełnia błędy i sędzia również może się pomylić. Nic się nie dzieje. Czasami nawet prawidłowa decyzja jest traktowana jak błąd. Doszliśmy więc do bardzo trudnego punktu. Wierzę jednak, że dzięki otwartości i przejrzystości, które staramy się wprowadzać, stopniowo wszyscy będziemy okazywać sobie więcej empatii i żyć trochę szczęśliwiej.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

REKLAMA