REKLAMA
REKLAMA

Nowy kwartet warty 590 milionów euro

W jutrzejszym meczu z Schalke Real Madryt może zaprezentować swój nowy ofensywnych kwartet. Yan Diomandé, Kylian Mbappé, Vinícius i Jude Bellingham to wielkie liczby zarówno pod kątem strzeleckim, jak i finansowym.

REKLAMA
REKLAMA
Nowy kwartet warty 590 milionów euro
Yan Diomandé i Kylian Mbappé podczas jednego z treningów w Valdebebas. (fot. Getty Images)

José Mourinho chce już mieć do dyspozycji wszystkich najlepszych. Jak przypomina AS, po ostatnim meczu z Deportivo A Coruña portugalski szkoleniowiec sam się do tego odniósł: „W Valdebebas pracuje pięciu zawodników, których tutaj nie było. Doskonale wiecie, kim jest ta piątka. Idziemy krok po kroku. A w następnym tygodniu nadchodzą poważne rzeczy, tak”.

REKLAMA
REKLAMA

I wczoraj w końcu po raz pierwszy w trakcie tej pretemporady mógł już pracować z całą swoją drużyną w komplecie. I po raz pierwszy mógł zacząć wdrażać nowy ekosystem, w którym ma się odnaleźć cały zabójczy kwartet Realu Madryt. W najnowszej historii futbolu nie było chyba drużyny, która w swojej jedenastce byłaby w stanie zgromadzić taką siłę ataku. To nawet więcej niż mityczne BBC, ponieważ w tym momencie mówimy o ofensywnej czwórce – Yan Diomandé, Kylian Mbappé, Vinícius i tuż za ich plecami Jude Bellingham.

Powołując się na kwoty wskazywane przez Transfermarkt, to kwartet wyceniany na 590 milionów euro. Gwiazdy największego światowego formatu, które Królewscy byli w stanie sprowadzić za dużo bardziej przystępne i rozsądne pieniądze – transfer Mbappé był darmowy, ale Francuz miał otrzymać tak zwaną premię za podpis w wysokości 40 milionów euro (chociaż nie ma na to oficjalnego potwierdzenia), Vinícius został kupiony za 45 milionów euro, Bellingham za 103 miliony euro, a Diomandé za 125 milionów euro. W sumie 313 milionów euro, co stanowi dużo mniejszą sumę niż wskazane na początku 590 milionów euro.

Na boisku

I możliwe, że jutro w Gelsenkirchen będzie nam dane po raz pierwszy zobaczyć na boisku nowy kwartet Realu Madryt. Będzie to ostatni test przed pierwszym ligowym meczem z Espanyolem, który zaplanowany jest na kolejny weekend. Bez wątpienia tym największym wyzwaniem dla Mourinho będzie to, aby mimo obecności tak wielu tak ofensywnych zawodników zachować odpowiednią równowagę w drużynie.

REKLAMA
REKLAMA

W dotychczasowych meczach Mou stosował ustawienie 4-2-3-1. W takiej formacji Mbappé byłby tym najbardziej wysuniętym atakującym, a za jego plecami na pozycji dziesiątki operowałby Bellingham. Z kolei na obu skrzydłach oczywiście Vinícius i Diomandé. Jakiekolwiek inne ustawienie jak na przykład 4-4-2, w którym Królewscy kończyli ostatni mecz z Deportivo, czy 4-3-3 zdecydowanie bardziej odsunęłoby Bellinghama od ofensywy, przesuwając go do strefy kreowania gry przy jednoczesnym zwiększeniu obowiązków defensywnych.

Wydaje się, że Mourinho jest zdecydowany co do tego, że powyższy kwartet ma stanowić o sile jego drużyny. A suche liczby z ostatniego sezonu robią wrażenie – Kylian, Vini, Yan i Jude wygenerowali w nim w sumie 121 bramek. Francuz zanotował 42 bramki i 7 asyst, Brazylijczyk 22 bramki i 4 asysty, Iworyjczyk 13 bramek i 10 asyst, a Anglik 8 bramek i 5 asyst. A margines poprawy tych liczb jest dosyć duży, ponieważ na pewno na zdecydowanie więcej stać Diomandé i Bellinghama.

Niewiele jest drużyn na świecie, które mają w swoim składzie skumulowane tyle dynamitu, ile ma obecnie Real Madryt Mourinho. Nikt nie gra z tak ofensywną czwórką z przodu. Ograniczając się jednak do samego tridente, to tylko zawodnicy Bayernu Monachium i Barcelony mieli lepsze liczby od Mbappé, Viníciusa i Diomandé (77 bramek i 31 asyst). Harry Kane, Luis Díaz i Michael Olise zanotowali 109 bramek i 61 asyst, a Ferran Torres, Raphinha i Lamine Yamal zanotowali 85 bramek i 33 asysty, podsumowuje AS.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA