– Nowy kontrakt Viníciusa? Jestem zadowolony, bo ostatecznie Vinícius, jak wspominałem wczoraj, ze wszystkimi swoimi drobnymi wadami, do których zresztą zdążyliśmy się już wręcz przyzwyczaić, to piłkarz robiący różnicę. Dla mnie to wciąż jeden z pięciu najlepszych graczy na świecie. To gość, który co roku, nawet nie będąc w swojej najwyższej formie, jak chociażby w tym ostatnim sezonie, daje ci 20 goli i 14 asyst. To gracz absolutnie wybitny, potrafiący sam rozstrzygnąć mecz. Rywale za każdym razem mają duże problemy, gdy widzą go na boisku.
– Uważam zresztą, że to piłkarz, który gra tu już od ośmiu lat i nie raz udowodnił, że naprawdę kocha Real Madryt. Bądźmy ze sobą szczerzy – co prawda klub podwyższył oferowane zarobki, ale wciąż było im daleko do tego, co dawał mu Arsenal. Oni oferowali mu 30 milionów euro na rękę. Tyle, ile chciał, żeby zrównać się z pensją Mbappé. W Madrycie stanęło na 24 milionach. To o sześć milionów netto mniej rocznie, czyli jakieś 12 milionów brutto. To ogromna różnica. Gdyby kierował się wyłącznie pieniędzmi, mógł powiedzieć działaczom: „Słuchajcie, Arsenal daje mi 30 milionów, a wy mnie nie doceniacie tak, jak na to zasługuję, więc odchodzę”. A mimo to wolał odpuścić te pieniądze, bo po prostu chciał grać dalej w Realu. I ja się z tego niezmiernie cieszę.
– Wiem, że byli tacy, zdaniem których to był idealny moment na sprzedaż, ale mówiąc szczerze… Na samą myśl o trójce Diomandé, Mbappé i Vinícius w ataku, aż przechodzą mnie ciarki. Należę do ludzi, którzy gdyby przyjechali z drugiego końca świata na Bernabéu obejrzeć mecz i zobaczyli taki tercet w wyjściowym składzie, uznaliby to za absolutny kosmos. Taki widok jest warty każdych pieniędzy. Podpisanie nowej umowy to dobra wiadomość dla wszystkich. Jestem przekonany, że zobaczymy w tym roku bardzo dobrą wersję Viníciusa. A mając świadomość, że zostaje z nami aż do 2032 roku, temat jego przedłużenia umowy mamy wreszcie z głowy. Teraz wszyscy spokojnie możemy po prostu cieszyć się widowiskiem.
– Do tego dochodzi jeszcze Mourinho. Zobaczcie, on będzie dla niego jak ojciec, który doskonale wie, jak nim pokierować. Vini to naprawdę dobry chłopak, po prostu bywa bardzo emocjonalny i przez to popełnia czasami błędy. Wiem jednak z pewnych źródeł, mówił mi to swego czasu sam Ancelotti, że w codziennej pracy i w szatni to świetny gość. A jeśli Mourinho coś posiada, to właśnie charyzmę i osobowość. Jestem pewien, że będzie potrafił okiełznać ten wulkaniczny charakter. Brazylijczyka.
– Rodzi wybiera Barcelonę? Kiedy usłyszałem tę wiadomość, najpierw poczułem rozczarowanie, a potem złość. Tak się jednak stało, piłkarz wybrał inaczej. To, co najbardziej mnie boli, to że przez te pierwsze dwa tygodnie wszędzie powtarzano, że Rodri powiedział „tak” Realowi. Rodri powiedział „tak” i doszedł nawet do porozumienia z klubem w kwestii warunków umowy. Później były jeszcze jakieś negocjacje z City… Słysząc jednak o tych wszystkich wątpliwościach Rodriego, to wolę, aby w Realu grali piłkarze, którzy są całkowicie przekonani, że chcą tu być, jak Diomandé, Barnardo czy Cucurella. Gracze, którzy są świadomi, że nie ma nic większego niż gra w Realu Madryt. Wszystkie transfery Realu to gracze, którzy wiedzą, że nie ma nic większego. Rodri miał wątpliwości, co dla mnie było lekko niebezpieczne. Oczywiście pod kątem sportowym to świetny piłkarz, ale podjął taką decyzję i musimy ją szanować.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się