AKTUALIZACJA: Martyn Ziegler, autor poniższego artykułu, na X przekazał komentarz rzecznika FIFA na temat jego artykułu: „Twierdzenie, że prezes FIFA złożył jakąkolwiek obietnicę dotyczącą organizacji finału Mistrzostw Świata 2030, jest nieprawdziwe i wprowadzające w błąd. FIFA podejmie decyzję w tej sprawie w stosownym czasie”. Dziennikarz podkreśla, że jego źródło nie wycofuje swoich informacji w tej sprawie.
Od czasu wybuchu kryzysu wywołanego jego planem sprzedaży prywatnym inwestorom udziałów w Mistrzostwach Świata prezes FIFA zaszył się w Rabacie, donosi The Times. Stamtąd próbuje przekonać poszczególne kraje do publikowania oświadczeń wyrażających dla niego poparcie. Wymowne milczenie zachowuje jednak Arabia Saudyjska, która przez wiele lat należała do jego najważniejszych sojuszników i została wybrana na gospodarza Mistrzostw Świata w 2034 roku.
W ubiegłym roku FIFA otworzyła w Rabacie swoje luksusowe biuro dla Afryki. W środę rano Gianni Infantino zwołał tam swoich najważniejszych współpracowników na nadzwyczajne spotkanie, podczas którego miał podjąć próbę uratowania swojej prezesury, bo obecnie znajduje się pod ogromną presją, by ustąpić ze stanowiska.
Od czasu wyboru Infantino dziesięć lat temu Maroko jest jego najbardziej lojalnym sojusznikiem. W ramach rewanżu przyznał temu północnoafrykańskiemu państwu prawo do współorganizacji Mistrzostw Świata w 2030 roku. Marokańczycy zabiegają jednak również o rozegranie finału na nowym, mogącym pomieścić 115 tysięcy widzów stadionie imienia Hassana II w Casablance, który po ukończeniu budowy będzie największym stadionem piłkarskim na świecie.
Źródła przekazały The Times, że Infantino już obiecał Maroku w zamian za poparcie, iż finał rzeczywiście odbędzie się właśnie tam, a nie na stadionie Bernabéu w Madrycie. Hiszpania, Portugalia i Maroko będą wspólnie organizować turniej, a trzy mecze zostaną rozegrane w Ameryce Południowej.
Przeciwnicy Infantino już zapowiadają, że żadna podjęta przez niego decyzja dotycząca finału nie będzie wiążąca i może zostać zmieniona przez jego następcę.
Infantino również wybrał Rabat na miejsce przyszłorocznego Kongresu FIFA, podczas którego miał nadzieję ubiegać się bez kontrkandydata o czwartą kadencję na stanowisku prezesa. Teraz w najlepszym dla niego wypadku będzie musiał zmierzyć się z rywalem, ale władze UEFA, CONCACAF i Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej chcą, by odszedł natychmiast.
Tymczasem współpracownicy, którzy wciąż pozostają lojalni wobec Infantino, próbują przekonać „legendy FIFA” – grupę byłych reprezentantów swoich krajów, którym płacono za udział w wydarzeniach organizowanych przez konfederację – do publicznego poparcia jej prezesa. Jak dotąd bez powodzenia. Źródło The Times komentuje: „Oni bardzo chcieliby, aby jakiś słynny były piłkarz publicznie poparł Infantino, ale wygląda na to, że po planie sprzedaży udziałów w Mistrzostwach Świata stał się on zbyt toksyczny”.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się