Ranking UEFA: jak pięć sezonów rozdziela miejsca w pucharach

Artykuł sponsorowany.

Ranking UEFA: jak pięć sezonów rozdziela miejsca w pucharach
Fot. Źródło własne reklamodawcy

Nazwa wraca w nagłówkach kilka razy w roku i zawsze w tym samym kształcie: klub, przecinek, liczba. Przy liczbie nie ma jednostki, a przy nazwie rankingu nie ma zdania o tym, co właściwie zostało zsumowane. Czytelnik dowiaduje się, że ktoś jest wyżej, a ktoś niżej – i na tym się kończy, bo po resztę trzeba wejść na stronę UEFA i przekopać się przez tabele. A to nie jest klasyfikacja w potocznym sensie. To rachunek księgowy, który rozdaje konkretne uprawnienia: ile zespołów wystawi dany kraj, w której rundzie one zaczną i w którym koszyku staną przed losowaniem.

Dwie tabele, nie jedna

Pierwsze nieporozumienie bierze się z tego, że pod hasłem „ranking UEFA" siedzą dwa różne współczynniki, mówiące o dwóch różnych rzeczach.

  • Współczynnik federacji dotyczy kraju. Rozstrzyga, ile miejsc w pucharach europejskich przypada danemu związkowi i na jakim etapie jego zespoły do nich wchodzą. To od niego zależy, czy mistrz kraju rozpoczyna w lipcu, w pierwszej rundzie kwalifikacyjnej, czy dopiero we wrześniu, w fazie ligowej.

  • Współczynnik klubowy dotyczy pojedynczego zespołu i rozstrzyga, w którym koszyku ten zespół stanie przed losowaniem.

To nie są dwie skale tej samej wielkości. Kraj i klub liczy się osobno, według osobnych reguł, i te dwie wielkości mogą się rozjeżdżać.

Skąd biorą się punkty

Podstawa jest zaskakująco prosta: dwa punkty za wygrany mecz, jeden za remis. Liczą się spotkania w Lidze Mistrzów, Lidze Europy i Lidze Konferencji. W rundach kwalifikacyjnych ta sama skala działa o połowę słabiej – punkty są dzielone na dwa.

Dogrywka wchodzi do rachunku normalnie. Rzuty karne już nie: mecz rozstrzygnięty jedenastkami zapisuje się w tym rachunku jako remis, choć w tabeli rozgrywek ktoś awansował, a ktoś odpadł.

Na to nakładają się punkty bonusowe za dojście do kolejnych etapów – po jednym za awans do ćwierćfinału, półfinału i finału. Bonus jest dodatkiem do punktów meczowych, nie ich zamiennikiem.

Dlaczego to średnia, a nie suma

Tu leży najczęściej mylony element całego systemu.

Punkty zebrane w danym sezonie przez wszystkie zespoły jednego kraju dzieli się przez liczbę zespołów, które ten kraj w danym sezonie wystawił. Wynik zaokrągla się w dół, do części tysięcznych. Dopiero pięć tak policzonych sezonów sumuje się w jeden współczynnik federacji.

Wniosek jest odwrotny do intuicji: wystawienie większej liczby zespołów samo z siebie nie podnosi pozycji kraju. Dodatkowy uczestnik, który odpada wcześnie, wnosi do licznika niewiele, a mianownik zwiększa o jeden - i obniża wynik całej federacji. Kraj zyskuje wtedy, gdy jego zespoły grają długo, nie gdy jest ich dużo.

Przesunięcie o dwa sezony

Ranking domknięty po zakończonym sezonie nie obowiązuje w sezonie następnym. Obowiązuje w tym po nim – czyli w drugim z kolei.

To wygląda na drobiazg administracyjny, a jest sensem całej konstrukcji. Dzięki temu opóźnieniu każdy związek zna liczbę i podział swoich miejsc przed startem własnych rozgrywek, a nie po ich zakończeniu. Klub, który w maju walczy o awans do pucharów, wie, o co dokładnie gra. Gdyby ranking działał od zaraz, warunki byłyby znane po fakcie.

Dwa miejsca za jeden sezon

Obok tabeli pięcioletniej działa druga, zbudowana wyłącznie z ostatniego sezonu. Dwie federacje, których zespoły radziły sobie w tym jednym sezonie najlepiej, dostają po jednym dodatkowym miejscu w fazie ligowej Ligi Mistrzów.

To jedyny element systemu, który patrzy tylko na rok bieżący. Wszystko pozostałe jest pięcioletnie – i właśnie dlatego zmiany w górnej części rankingu są tak powolne. Jeden nieudany sezon nie zrzuca klubu ani kraju z miejsca, bo waży jedną piątą.

Jedna tabela na trzy puchary

Teraz rzecz, która porządkuje wszystko powyżej. Punkty do współczynnika federacji nie są liczone osobno dla każdej z konkurencji. Mecz w Lidze Konferencji trafia do tego samego dodawania, co mecz w Lidze Mistrzów. Wynik tego jednego rachunku rozdziela następnie miejsca we wszystkich trzech pucharach naraz – także w tych, w których dany zespół nie zagrał.

Z perspektywy tego rachunku trzy puchary europejskie są jednym systemem, a nie trzema osobnymi turniejami, które odbywają się w tym samym czasie. Tak samo są zresztą zorganizowane po stronie operatorów zakładów wzajemnych działających na podstawie zezwolenia Ministra Finansów: trzymają je razem, w jednej wydzielonej sekcji rozgrywek europejskich, zamiast rozdzielać na trzy niezależne działy. Taką sekcją jest obstawianie europejskich pucharów w LV BET. Ranking UEFA jest zapisem tego, co już się rozegrało, i rozdziela wyłącznie miejsca oraz kolejność losowania. O pojedynczym meczu nie mówi nic.

LV BET Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. to legalny bukmacher posiadający zezwolenie Ministerstwa Finansów. Gra u nielegalnych bukmacherów jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem i jest dostępny wyłącznie dla osób pełnoletnich.


Ostatnie aktualności

Komentarze (3)