REKLAMA
REKLAMA

Szef agencji Viníciusa: Kiedy go poznałem, chciał być globalnym celebrytą, nie tylko piłkarzem

Michael Yormark to prezes agencji Roc Nation Sports International, z którą w 2023 roku połączyła się agencja wcześniej reprezentująca Viníciusa. Interesy Brazylijczyka wciąż prowadzi Frederico Pena, który reprezentuje go od 13. roku życia, ale nadrzędnym szefem Brazylijczyka jest właśnie Yormark. Przedstawiamy jego wypowiedzi z podcastu The Cooligans nagranego w trakcie mundialu.

REKLAMA
REKLAMA
Szef agencji Viníciusa: Kiedy go poznałem, chciał być globalnym celebrytą, nie tylko piłkarzem
Michael Yormark. (fot. Getty Images)

– Futbol się rozwija, ale ciągle europejskie ligi mają kilkukrotnie niższe przychody niż amerykańskie NFL? Myślę, że przede wszystkim europejski futbol nadrabia zaległości. Kiedy patrzymy na największe ligi w Europie, widzimy, że zaczynają nadrabiać dystans. Przez sześć czy siedem lat, odkąd tu [w Europie] działam, zauważyłem, że obecnie znacznie większy nacisk kładzie się na komercjalizację klubów i całego sportu. Gdy pojawiłem się tam po raz pierwszy, tego nie dostrzegałem. W sporcie amerykańskim – zarówno akademickim, jak i zawodowym, chociaż sport akademicki można już teraz uznawać za profesjonalny – zawsze kładziono nacisk na to, jak go skomercjalizować i zwiększać przychody. Sportowcy byli bardzo zainteresowani rozwijaniem własnej marki i własności intelektualnej. Przez bardzo długi czas nie widzieliśmy tego w Europie ani w świecie futbolu, ale zaczyna się to zmieniać. Ludzie zaczynają naprawdę rozumieć, że aby odnieść sukces, niezwykle istotne dla długofalowego rozwoju tej dyscypliny są wzrost przychodów i umiejętność ich kreatywnego generowania. Współczesny sportowiec, współczesny piłkarz spojrzał na siłę największych gwiazd w Stanach Zjednoczonych i powiedział sobie: „Wiecie co? Też tego chcę. Chcę kontraktów reklamowych. Chcę możliwości poza boiskiem. Chcę rozwijać własną markę”.

– Pamiętam, kiedy Fred [Frederico Pena] po raz pierwszy przedstawił mi Viniego. Vini chciał być gwiazdą wykraczającą poza świat sportu. Chciał być globalnym celebrytą, nie tylko piłkarzem znanym na całym świecie. Chciał wszystkiego, co się z tym wiąże. Chciał możliwości podpisywania umów reklamowych, kontaktu z amerykańską kulturą oraz nawiązywania relacji z artystami i sportowcami. I to osiągnął. Dlatego dzisiaj, kiedy myślicie o Viníciusie, myślicie o gwieździe rocka. Nie tylko o piłkarzu, lecz także o gwieździe rocka.

– Jedną z rzeczy, o których nieustannie mówię od sześciu czy siedmiu lat, jest budowanie siły gwiazd. Uważam, że amerykański sport jest tak dynamiczny i atrakcyjny właśnie dlatego, że potrafimy tę siłę wykorzystywać. Kiedy myślicie o sukcesie NBA, NFL, a obecnie nawet sportu akademickiego, widzicie, że podążamy za gwiazdami. Dla większości ludzi w Ameryce nazwisko z tyłu koszulki jest równie ważne jak nazwa organizacji widniejąca z przodu. Kiedy pojawiłem się w Europie, siła gwiazd nie miała tam tak dużego znaczenia. Teraz staje się istotniejsza. Uważam jednak, że wykorzystanie potencjału wyjątkowych sportowców ma kluczowe znaczenie dla rozwoju dyscypliny. Nie może chodzić wyłącznie o markę klubu. Europa – niezależnie od tego, czy mówimy o futbolu, rugby, czy jakimkolwiek innym sporcie – musi zacząć rozwijać siłę gwiazd tak jak robimy to w Ameryce. Myślę, że może to doprowadzić do przełomowych zmian. Uważam też, że przynosi to korzyści komercyjne.

REKLAMA
REKLAMA

– Kluby mogą obawiać się, że zawodnicy staną się zbyt wielkimi gwiazdami i będą więksi niż cała drużyna? Nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób, ponieważ zawsze uważałem, że jeśli światło reflektorów pada na zawodnika, to skupia się ono również na drużynie, z którą ten zawodnik jest związany. Chicago Bulls w erze Michaela Jordana nigdy nie staliby się taką marką, gdyby nie Michael Jordan. To on umieścił ją na mapie.

– Niektóre z klubów piłkarskich są bardzo tradycyjne? Ale właśnie o to mi chodzi. Europejski marketing sportowy musi stać się nieco bardziej dojrzały, zwłaszcza w świecie futbolu. Kluby nie powinny obawiać się rosnącej popularności i siły marki zawodnika, ponieważ może ona pomagać również im.

– W czym piłka w Europie może jeszcze podgonić Stany Zjednoczone? Kiedy idziecie na mecz piłkarski w Europie, nie chodzi o rozrywkę. Chodzi o sam mecz i wszyscy są na nim skupieni. Uważam jednak, że powinno być tam więcej elementów rozrywkowych. Jeśli myślimy o poszerzaniu grupy odbiorców i docieraniu do dzisiejszej młodzieży, czynnik rozrywkowy jest naprawdę ważny. Zaczynamy to dostrzegać teraz podczas mistrzostw świata. Wokół tych spotkań pojawił się element rozrywki, którego prawdopodobnie nie widzieliście podczas mundiali organizowanych poza Stanami Zjednoczonymi. Organizatorzy musieli się jednak dostosować do tutejszej kultury. Zobaczcie, ilu celebrytów przychodzi obecnie na mecze. To była zresztą świadoma strategia FIFA, by angażować znane osoby, ponieważ ludzie rozumieją właśnie na przykład muzykę.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

REKLAMA