Nie oczekujcie ode mnie, że powiem tutaj, iż Vinícius na pewno przedłuży umowę, że już podjął taką decyzję, że na pewno odejdzie do Arsenalu, że nie chce przedłużyć kontraktu, że nie czuje się już dobrze w Realu Madryt czy że zaczeka do przyszłego roku, aby odejść do innego klubu i otrzymać premię za podpis. Rzeczywistość wygląda tak, że według naszej wiedzy bardzo niewiele osób – a być może nikt – wie dziś z całą pewnością, co się wydarzy. Istnieją wręcz różne wersje rzeczywistości. Jeśli Vinícius chce zostać, dlaczego jeszcze tego nie zrobił? Jeśli chce odejść, dlaczego nadal nie ma porozumienia z Arsenalem, skoro Arsenal od kilku miesięcy rozmawia z jego przedstawicielami? Zaraz wszystko opowiemy i spróbujemy to przeanalizować, abyście później mogli wyciągnąć własne wnioski i zdecydować, po której jesteście stronie. Taka jest też piłka: jedni zrozumieją bardziej Viníciusa, inni Real Madryt, jeszcze inni żadnej ze stron, a część doceni działania Arsenalu.
Zacznijmy od tego, o czym pisaliśmy razem z Davidem Ornsteinem i Jamesem McNicholasem, czyli dwoma kolegami, którzy ujawnili tę bombę, przez którą wszyscy mówią teraz o zainteresowaniu Arsenalu Viníciusem. Sytuacja wygląda tak, że Vinícius jest otwarty na obniżenie swoich żądań wobec Realu Madryt. Negocjacje rozpoczęły się w styczniu 2025 roku i Vinícius oczekiwał od Realu Madryt całkowitego pakietu wynagrodzenia wynoszącego około 30 milionów euro netto za sezon, ale nieprzekraczającego tej kwoty. Nie chodzi o to, jak twierdzi wiele osób, że domagał się 30 milionów euro netto samej pensji. Ten pakiet składa się z kilku elementów: stałego wynagrodzenia podstawowego, premii za realizację celów indywidualnych – jak gole, występy czy asysty – premii zależnych od wyników Realu Madryt, a także czegoś absolutnie bezprecedensowego w historii klubu, czyli premii za przedłużenie umowy.
To od początku był kluczowy punkt negocjacji. Vinícius jest otwarty na obniżenie swoich oczekiwań, ale dopóki na stole znajduje się premia za przedłużenie kontraktu, moim zdaniem rozmowy mają niewielkie szanse na powodzenie. To moja opinia. Bardzo niedługo, w najbliższych dniach, odbędzie się kolejne spotkanie Realu Madryt z agentami piłkarza. Podkreślam, że główny punkt sporu i rozbieżności między Viníciusem a Realem Madryt nadal pozostaje na stole. Jest nim premia za przedłużenie umowy. Co uważa Vinícius i co tłumaczyli jego agenci? Że taka premia jest jedynym sposobem, aby znacząco podnieść jego zarobki i ustawić go na poziomie najlepiej opłacanych piłkarzy.
Jak już jakiś czas temu pisaliśmy w The Athletic, chce on całkowicie historycznego kontraktu. W tle znajduje się porównanie z sytuacją Kyliana Mbappé, którego dokonują właściwie wszyscy. Po aktywowaniu kilku premii zawartych w kontrakcie, który Vinícius przedłużył w 2022 roku do 2027 roku, Brazylijczyk zarabia obecnie około 18 milionów euro netto za sezon. Najbardziej znacząca premia, która najmocniej podniosła jego wynagrodzenie, była związana ze zdobyciem nagrody The Best w 2024 roku. Real Madryt oferuje mu teraz około 20 milionów euro netto za sezon.
Taka pensja byłaby już mniej więcej na poziomie podstawowego wynagrodzenia Kyliana Mbappé – trochę wyżej lub niżej, a być może nawet wyżej. Rzecz w tym, że Mbappé trafił do Realu w 2024 roku za darmo z Paris Saint-Germain, po tym jak nie przedłużył tam umowy, i otrzymał premię za podpis. W konsekwencji zarabia znacznie więcej od Viníciusa i każdego innego zawodnika w kadrze. Real Madryt tłumaczył Viníciusowi: „Słuchaj, możemy dojść tylko do tego poziomu. Spójrz na naszą drabinkę płacową i na to, jak wynagrodzenia są podzielone na kategorie. Nie możemy i nie powinniśmy podnosić ci pensji znacznie bardziej”. Vinícius odpowiada, domagając się premii za przedłużenie kontraktu: „W jaki sposób mogę znaleźć się na samym szczycie?”. Właśnie dzięki takiej premii. Real Madryt nie chce jednak na to przystać, ponieważ obawia się efektu domina.
Vinícius pyta, dlaczego piłkarzowi przychodzącemu z zewnątrz – w tym przypadku Mbappé, choć wcześniej były też przykłady Alaby czy Rüdigera – można zaoferować znacznie lepszy kontrakt, niż otrzymałby zawodnik występujący w Realu Madryt od czterech, pięciu, sześciu, siedmiu czy ośmiu lat. Vinícius zwraca też uwagę, że jest w Realu Madryt od 2018 roku, wiele dał klubowi – podobnie jak klub oczywiście dał wiele jemu – i zastanawia się, dlaczego ktoś, kto przychodzi za darmo i wcześniej niczego Realowi nie dał, może dzięki premii za podpis mieć wyższy pułap wynagrodzenia. On sam zdobył między innymi dwa Puchary Europy i od transferu w 2018 roku bardzo wiele dał Realowi Madryt. Klub nie chce się na to zgodzić. Nigdy nie była to wyłącznie pozycja negocjacyjna, lecz wewnętrzne przekonanie. Moim zdaniem Realowi Madryt będzie bardzo trudno zmienić stanowisko. Dlaczego? Ponieważ klub obawia się efektu domina i całkowicie to rozumiem.
Gdybym był Bellinghamem i przeczytał w prasie, że Vinícius przedłużył umowę z premią, a moi rodzice, będący moimi przedstawicielami, również by się o tym dowiedzieli, to przy negocjowaniu własnego kontraktu powiedziałbym: „Dobrze, chcę taką samą premię za przedłużenie umowy, jaką otrzymał Vinícius”. Trzeba również zobaczyć, jak daleko każdy piłkarz jest gotowy się posunąć i na ile będzie skłonny zaryzykować swoją przyszłość. Bellingham mógłby powiedzieć: „Zaczekam aż mój kontrakt zacznie dobiegać końca, bo im bliżej będzie jego wygaśnięcia, tym bardziej klub może być skłonny dać mi premię. W przeciwnym razie odejdę za darmo do innego zespołu, co będzie dla Realu Madryt stratą sportową, wizerunkową i finansową”. Takiego problemu doświadcza już chociażby Bayern. Kiedy Alphonso Davies negocjował potencjalny transfer do Realu Madryt, Bayern postawił wszystko na jedną kartę i ostatecznie dał mu premię za przedłużenie umowy. W praktyce przypomina to ponowne kupienie własnego zawodnika.
Jeżeli podpisujesz z piłkarzem 5-letni kontrakt i dajesz mu na przykład 5 lub 6 milionów euro premii za każdy rok, to płacisz około 30 milionów euro za zawodnika, który już jest twój – tylko dlatego, że zbliżył się do końca umowy i w przeciwnym razie mógłby odejść za darmo. To właśnie jest kluczowy punkt i nad tym strony będą musiały pracować podczas kolejnych rozmów. Podkreślam, że bardzo niedługo ma się odbyć spotkanie przedstawicieli Viníciusa z Realem Madryt. Vinícius jest otwarty na obniżenie swoich oczekiwań. Zobaczymy, czy przedstawi to przy stole negocjacyjnym, a następnie co wydarzy się w sprawie premii za przedłużenie kontraktu, która jest głównym punktem tarcia. W tej niejasnej sytuacji – ponieważ negocjacje trwają już półtora roku, a nawet trochę dłużej, przy czym przez sporą część tego okresu rozmowy były wstrzymane i nie przynosiły postępów – swoją szansę wykorzystał Arsenal.
Arsenal od miesięcy działa sprytnie i dyskretnie, próbując przekonać zawodnika. Jest tutaj jeden kluczowy i bardzo istotny szczegół: Arsenal rozmawiał z otoczeniem oraz przedstawicielami Viníciusa i przedstawił im swój projekt. Zaangażowali się w to również właściciele Arsenalu. Sprawa weszła więc na poziom wyższy niż Andrea Berta, dyrektor sportowy, który wcześniej pracował w Atlético Madryt. On również przedstawił pewne kwestie i może wiele wyjaśnić, ale dla mnie kluczowe jest to, że sprawa dotarła jeszcze wyżej i właściciele Arsenalu zaakceptowali kwoty potencjalnej operacji. Wystarczy dodać dwa do dwóch. Jeżeli dyrektor sportowy Arsenalu spotkał się z przedstawicielami Viníciusa, przekazał informacje klubowi i jego właścicielom, a oni zatwierdzili warunki finansowe potencjalnej operacji, to łatwo wywnioskować, że Arsenal wie od otoczenia Viníciusa, ile piłkarz chce zarabiać i w jakiej formie. Być może otrzymał również szacunkową informację, ile Real Madryt zażądałby za niego tego lata, gdyby zawodnik nie przedłużył kontraktu, aby uniknąć jego darmowego odejścia w przyszłym roku.
Arsenal szaleje na punkcie Viníciusa. W klubie panuje pewien optymizm, że operacja może dojść do skutku i że Arsenal znajduje się na bardzo dobrej pozycji, jeśli Vinícius nie przedłuży umowy. Zdają sobie bowiem sprawę, że negocjacje dotyczące nowego kontraktu mocno utknęły w martwym punkcie. Stąd ten optymizm. Osoba, która bardzo dobrze zna Artetę i jego sposób myślenia, powiedziała nam, że Arteta uwielbia Viníciusa i że jeśli Brazylijczyk nie przedłuży umowy z Realem Madryt, Arsenal na 100% będzie w grze. Sam fakt, że na tym etapie Arsenal pojawia się w nagłówkach i pracował nad przekonaniem zawodnika, czekając na moment, w którym będzie mógł zadać decydujący cios, stanowi bardzo mocną deklarację intencji. Uważam, że wzmacnia to jego projekt i markę.
Gdyby przed informacjami The Athletic ktoś nas zapytał: „Jak myślisz, który klub ruszy po Viníciusa lub gdzie może trafić?”, pomyślelibyśmy o Manchesterze United, być może Manchesterze City czy nawet Liverpoolu. Chelsea raczej nie, bo jest tam Xabi Alonso. Tymczasem Arsenal w ostatnich latach pozostawał przy tego rodzaju sprawach bardziej w cieniu. Arsenal jest jednak gotowy znacząco przekroczyć zarówno swoje limity płacowe, jak i zwyczajowo proponowane warunki oraz struktury kontraktów. Może zaoferować premię za podpis i wykorzystać prawa do wizerunku, aby dać Viníciusowi więcej pieniędzy i przedstawić mu gigantyczną ofertę. W Arsenalu porównuje się tę operację trochę do transferu Mesuta Özila, który również przyszedł z Realu Madryt w 2013 roku i prawdopodobnie był najgłośniejszym transferem dokonanym przez klub. Dla mnie – zobaczymy, czy się zgodzicie – byłaby to mieszanka transferów Özila oraz Thierry’ego Henry’ego.
Gdyby Vinícius trafił do Arsenalu, byłby jego największą gwiazdą oraz najważniejszą ikoną medialną i piłkarską od czasów Henry’ego. Pod tym względem można więc porównać go do Francuza. Henry był jednak piłkarzem, którego Arsenal sprowadził, a następnie sam uczynił wielką światową gwiazdą. Özil przychodził natomiast jako zawodnik już w dużej mierze ukształtowany i uznany. Co ciekawe, również z Realu Madryt. Vinícius byłby zatem ikoną i światową gwiazdą na poziomie Henry’ego, ale sprowadzoną za ogromne pieniądze w wyniku wielkiej inwestycji i spektakularnego uderzenia na rynku, jak miało to miejsce w przypadku Özila.
W poniedziałek Vinícius wraca do treningów z Realem Madryt i rozpoczyna przygotowania do sezonu. José Mourinho pozostaje z nim w regularnym kontakcie. Podoba mu się ten piłkarz, pasuje mu i chce go w swoim projekcie, ale Mourinho nie stanie Realowi Madryt na drodze. Ta decyzja wykracza poza kompetencje Mourinho. Jest to decyzja klubowa i Portugalczyk o tym wie. W Realu Madryt są bardzo ważne osoby, które opowiadają się za sprzedażą Viníciusa. Obawiają się, że jeżeli tego lata nie przedłuży umowy, negocjacje mogą dalej tkwić w martwym punkcie, sytuacja może się jeszcze pogorszyć, a za rok piłkarz odejdzie za darmo. Innymi słowy, lepszy wróbel w garści – nawet jeśli kwota transferu byłaby teraz niższa – niż jego darmowe odejście. Alternatywą może być też konieczność ustąpienia w styczniu, jeśli Vinícius rozgrywałby na przykład bardzo dobry sezon. Klub musiałby wtedy zgodzić się na premię za przedłużenie umowy lub inne kwoty, które mu nie odpowiadają. Ostatecznie wszystko zależy jednak od Florentino Péreza. Uważam, że obok Juniego Calafata to właśnie on najbardziej wierzył w Viníciusa i łączy go z nim szczególna więź osobista. Zawsze stał przy Brazylijczyku i go wspierał.
Zobaczycie wiele teorii, a właściwie już je widzicie. Jedna z najczęściej powtarzanych mówi, że Vinícius wykorzystuje Arsenal. Teorie pojawiają się zawsze. Było tak przy Arabii Saudyjskiej, a wcześniej przy Mbappé. Twierdzono na przykład, że rodzina Mbappé wykorzystuje mnie i media, przekazując informacje, że Real Madryt nadal jest w grze, aby wyciągnąć więcej pieniędzy od PSG. Wiemy, gdzie ostatecznie znalazł się Mbappé. Teorii zawsze jest wiele, ale rzeczywistość wygląda tak, że zainteresowanie Arsenalu Viníciusem jest prawdziwe. Arsenal prowadził rozmowy z jego otoczeniem i przekazał mu, jak ważną rolę będzie odgrywał. W klubie uważają, że może to być jeden z największych transferów w historii Premier League – zarówno pod względem sportowym, jak i dlatego, że Vinícius jest marketingową potęgą, która trafiłaby do najlepiej promowanej ligi świata. Pod względem sportowym również jest jednym z najpotężniejszych piłkarzy na świecie. Podkreślam więc, że zainteresowanie jest bardzo realne.
Widziałem wczoraj na X wpis użytkownika, który stwierdził, że gdyby otoczenie Viníciusa jedynie wykorzystywało tę sytuację, aby uzyskać silniejszą pozycję negocjacyjną, nie zaprzeczałoby tym informacjom. To prawda. Wiele źródeł zaprzecza tym wiadomości. Według naszych informacji również nie ma żadnego porozumienia z Arsenalem. To prawda, że cała sytuacja z Arsenalem nie szkodzi pozycji negocjacyjnej Viníciusa. Mimo wszystko fakt, że jego otoczenie zaprzecza i próbuje tonować temat Arsenalu tuż przed kolejnymi rozmowami z Realem Madryt, wydaje mi się bardzo znaczący.
Nie mamy informacji, aby istniało całkowicie dopięte wstępne porozumienie lub ostateczna umowa z Arsenalem. Podkreślam jednak, że strony ze sobą rozmawiały, a właściciele Arsenalu zatwierdzili kwoty potrzebne do przeprowadzenia operacji. Dlatego uważam, że gdyby Vinícius nie przedłużył umowy z Realem Madryt, warunki indywidualnego kontraktu i porozumienie między nim a Arsenalem po prostu w żadnym wypadku nie stanowiłyby problemu.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się