– Przypomnijmy, że jeszcze przed mundialem czy na jego początku Liverpool złożył za Diomandé ofertę w wysokości 100 milionów euro. RB Lipsk ją odrzucił. Następnie Paris Saint-Germain osiągnęło porozumienie z Diomandé. David Ornstein i Fabrizio Romano informowali wówczas o tej umowie i wskazywali, że bardzo trudno będzie sobie wyobrazić, by Yan Diomandé nie został zawodnikiem Paris Saint-Germain w kolejnym sezonie. Wszyscy zakładali, że osiągnięcie porozumienia z Lipskiem będzie jedynie kwestią czasu. Tak uważało również samo Paris Saint-Germain. Z tego, co wiem, w trakcie mundialu nie doszło jednak do większego zbliżenia stanowisk i wykorzystał to Real Madryt. Kiedy Królewscy zobaczyli, że transfer Michaela Olise w tym sezonie będzie niemożliwy, ruszyli po Diomandé.
– Real dokonał tego, co uważał za najtrudniejsze: osiągnął porozumienie z zawodnikiem i sprawił, że ten wybrał właśnie madrycki klub, a nie aktualnego dwukrotnego mistrza Europy. Następnie rozpoczął negocjacje z Lipskiem, mając dość jasne pojęcie o warunkach, na jakich będą się one toczyć. W Madrycie wiedzieli, że 100 milionów euro nie wystarczy. Mimo to złożyli pierwszą ofertę na takim poziomie, żeby rozpocząć rozmowy. W trakcie ostatniego weekendu, w którym wszystko się zmieniło, sam Real Madryt uznał, że osiągnięcie porozumienia z Lipskiem będzie jedynie kwestią czasu. W niedzielę Fabrizio Romano ogłosił swoje „Here we go”.
– Mówiłem wam jednak, że z moich informacji nie wynikało, by takie porozumienie zostało już osiągnięte. Real Madryt złożył drugą ofertę, na którą Lipsk do ubiegłej niedzieli jeszcze nie odpowiedział. Odpowiedź miała nadejść w ostatni poniedziałek i szczerze mówiąc, zakładałem, że między poniedziałkiem a wtorkiem umowa zostanie przypieczętowana. Real Madryt zachowywał duży spokój, ponieważ rozumiał, iż pewne opóźnienia ze strony Lipska wynikały z potrzeby wykorzystania tego czasu na negocjacje dotyczące sprowadzenia następcy Diomandé. Nie wykluczam, że nadal jest to główny powód wszystkiego, co obserwujemy, i że w ostatnich dniach mamy do czynienia z pewnym przedstawieniem ze strony Lipska. Niemiecki klub chce pokazać rynkowi, że transfer Diomandé do Realu Madryt nie jest przesądzony, a więc nie można też zakładać, iż Lipsk otrzyma za niego tak ogromne pieniądze.
– Real Madryt zakładał, iż koszt transferu może spokojnie sięgnąć 130 milionów euro wraz ze zmiennymi. W klubie było to zaakceptowane i właśnie na tym etapie się znajdowaliśmy. Mijają jednak kolejne dni i nie pojawiają się żadne nowe informacje. Niemieckie media, które moim zdaniem dobrze relacjonują tę sprawę, nadal podkreślają, że mimo woli osiągnięcia porozumienia wciąż go nie zawarto. Diomandé nadal trenuje w ośrodku Lipska, choć robi to oddzielnie od zespołu. Niewiele brakowało też, by został powołany na obóz przygotowawczy w Austrii. Ostatecznie oficjalnie nie pojechał z powodu choroby, ponieważ ma infekcję. Taka jest oficjalna wersja wydarzeń.
– Jak wygląda sytuacja w tym momencie? Real Madryt nadal wierzy, że osiągnie porozumienie. Klub jest gotowy podjąć ogromny wysiłek finansowy, by dokonać tego transferu i uważa, że strony znajdą rozwiązanie. W Madrycie pewne zaskoczenie wywołują jednak tempo działania Lipska, stawiane przez niego trudności oraz kolejne przeszkody. Niemiecki klub wydaje się obecnie działać z pozycji siły i napinać linę na tyle mocno, że nawet brak sprzedaży Diomandé – pomimo gigantycznych pieniędzy oferowanych przez Real – może być realną możliwością.
– Jak na tę sytuację reaguje zawodnik? Powiedziano mi, że jest bardzo zniecierpliwiony. Zawodnik wręcz szaleje z niecierpliwości, czekając na zielone światło, by móc polecieć do Madrytu, przejść badania medyczne i dołączyć do przygotowań Realu Madryt prowadzonego przez José Mourinho. Jest niesamowicie podekscytowany i zniecierpliwiony. Próbuje radzić sobie z tą sytuacją najlepiej, jak potrafi, ale oczywiście brakuje mu doświadczenia. Nie twierdzę, że zamierza się zbuntować. Szczerze mówiąc, nie chciałbym również, żeby do tego doszło. Przekazano mi jednak, że zawodnik jest gotowy na wszystko.
– Istnieje też dodatkowe zamieszanie związane z agentami. Wiecie już, że reprezentującą go agencją jest Roc Nation, która osiągnęła porozumienie z Realem Madryt. Jest jednak także poprzednia agencja i nie wiadomo do końca, czy nadal ma jakieś prawa do zawodnika oraz czy może uczestniczyć w tej operacji. Real Madryt stara się podchodzić do podobnych spraw niezwykle skrupulatnie. Nie sądzę jednak, by mogło to w jakikolwiek sposób zablokować transfer tego rodzaju, ponieważ tę kwestię będą musiały rozwiązać między sobą same agencje. To po prostu kolejna specyfika tej operacji.
– Nie chodzi nawet o to, że negocjacje trwają przesadnie długo. W rzeczywistości Real Madryt wkroczył do gry stosunkowo niedawno, około 15–18 dni temu. Istnieją przecież negocjacje ciągnące się znacznie dłużej. Od momentu, w którym wszyscy uznaliśmy transfer za dopięty, a Real Madryt uważał, że spełniono już wszystkie warunki pozwalające w każdej chwili ogłosić porozumienie, minęło jednak wystarczająco dużo dni, byśmy zaczęli przyglądać się tej sytuacji z większą uwagą. Fabrizio Romano nadal utrzymuje, że osiągnięto pełne porozumienie, a wszystko, co teraz obserwujemy, jest jedynie przedstawieniem. Według niego Lipsk po prostu zyskuje czas, by dopiąć transfer innego zawodnika w Niemczech. Niemieckie media nadal twierdzą natomiast, że pełnego porozumienia jeszcze nie ma.
– Mogę wam powiedzieć, że w Realu Madryt panuje całkowity spokój i nadal istnieje przekonanie, że transfer dojdzie do skutku. Niektóre wydarzenia zaczynają jednak budzić pewne zdziwienie. Uważam, że należy to podkreślić. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja. Moim zdaniem Diomandé zostanie zawodnikiem Realu Madryt. Uważam to za przesądzone, ponieważ taka jest wola piłkarza, Real Madryt jest gotowy zainwestować ogromną kwotę, a różnica między oczekiwaniami Lipska a propozycją Królewskich nie może być zbyt duża.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się