– To przeciąganie liny między agencją reprezentującą Viníciusa a wewnętrznymi rozterkami samego piłkarza. Jeśli Vinícius chce zostać w klubie, sprawa jest załatwiona. Przychodzi w poniedziałek do biura i podpisuje umowę. Jeśli mądrze to rozegra, klub da mu 22 czy 23 miliony, ale na pewno nie dostanie tyle samo, co Mbappé.
– Wyjątek w drabince płacowej? Coś takiego w Realu nigdy nie przechodziło. Gareth Bale nigdy nie żądał takich samych zarobków jak Cristiano. Vinícius cieszy się ogromną sympatią madridismo i był kluczową postacią przy zdobyciu dwóch Pucharów Europy przed przyjściem Francuza, ale musi zaakceptować fakt, że flagowym graczem projektu jest Kylian Mbappé. Vini powinien po prostu zapomnieć o tym, ile zarabia Mbappé, i udowodnić swoją wartość na boisku przed kibicami.
– Chciałbym z nim porozmawiać i powiedzieć mu, żeby przestał słuchać swoich agentów. Myślę, że Real zgodziłby się dać mu te 25 milionów, ale nie dostanie tyle, co Mbappé. Pięć milionów w tę czy w tę stronę naprawdę nie zmieni jego życia. Ramos i Cristiano odeszli, bo próbowali dyktować warunki klubowi… i przegrali. W życiu jednak sytuacja potrafi się jednak szybko zmienić. Wyobraźmy sobie, że w listopadzie Mbappé łapie kontuzję – wtedy Real znów będzie bardzo potrzebował Viníciusa.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się