REKLAMA
REKLAMA

Borja Valero: Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, czym jest bycie zawodnikiem Realu Madryt

Borja Valero swoje pierwsze kroki w karierze stawiał w Castilli, ale większą część swojego zawodowego życia spędził w Fiorentinie. Teraz w przeddzień towarzyskiego meczu swoich dwóch byłych klubów udzielił wywiadu dziennikowi AS.

REKLAMA
REKLAMA
Borja Valero: Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, czym jest bycie zawodnikiem Realu Madryt
Borja Valero w barwach Fiorentiny. (fot. Getty Images)

Jak życie?
Mieszkam we Włoszech. Razem z żoną postanowiliśmy zostać we Florencji, w której był mój ostatni klub i w której nasze dzieci spędziły większość swojego życia. Są coraz starsze i przenoszenie ich gdzie indziej… To było trudne, dlatego woleliśmy zostać. Teraz współpracuję z włoską telewizją, komentuję futbol… Ale też bez przesady, w ramach zdrowego rozsądku. Oddaję się temu, aby być dla dzieci. To coś, co robiła moja żona, gdy grałem, dlatego teraz moja kolej.

REKLAMA
REKLAMA

Wykluczasz zostanie trenerem? Lub dyrektorem?
Trenerem… Prawie na pewno nim nie zostanę. Maksymalnie coś w szkółce lub praca z młodymi chłopakami. Ale ten temat praktycznie całkowicie odrzuciłem. Na 100%. (śmiech) A jako dyrektor czy coś w tym stylu… Myślę, że potrzebowałbym wykształcenia. Gdy dzieci trochę podrosną i będą miał więcej czasu, to może wtedy się nad tym zastanowię.

Jeśli ktoś tego nie wie, to jesteś Hiszpanem z największą liczbą meczów w historii Fiorentiny (233). Jak wspominasz ten etap?
Z wielką dumą. To historyczny klub. Wszyscy mogą pamiętać Batistutę, Rui Costę… Tego rodzaju zawodników, których jak byliśmy mali, oglądaliśmy w Lidze Mistrzów. To zawsze była szczególna drużyna, a gdy tutaj przyjechałem, to poznałem to miasto, tutejszych ludzi… I do razu zakochałem się w tym miejscu i w charakterze tych ludzi. Ponieważ zdałem sobie sprawę z tego, że jestem do nich bardzo podobny i od samego początku bardzo to docenili.

Porównywanie tamtej Fiorentiny z tym Como to przesada? Biorąc pod uwagę, że to też atrakcyjny klub, swego rodzaju rewelacja…
Nie. Ale prawda jest też taka, że Fiore to klub z dużo większą historią niż Como. Zawsze była określona jako ten siódmy wielki włoskiego futbolu. Mamy tych największych, a później jest Fiorentina. My byliśmy bardzo blisko Ligi Mistrzów, trochę poszkodowani tym, co się wówczas wydarzyło – liga włoska straciła jedno miejsce w Lidze Mistrzów. Przez trzy lata z rzędu zajmowaliśmy czwarte miejsce i nie mogliśmy się tam dostać. Ale praktykowaliśmy bardzo widowiskowy i odważny futbol. Bardzo w hiszpańskim stylu. Chcieliśmy mieć piłkę. Byliśmy rewelacją, ponieważ przed naszym przyjściem Fiorentina walczyła o utrzymanie. To było pięć lat, w trakcie których dobrze się bawiliśmy grą w piłkę i byliśmy naprawdę blisko od osiągnięcia pięknych rzeczy.

REKLAMA
REKLAMA

Mimo to w poprzednim sezonie Fiore nie była tak pewna utrzymania… To boli oglądając ją w takim stanie?
To nie było to, czego oczekiwaliśmy przed startem ligi. Przychodził trener, który bardzo dobrze znał to miasto, który był zawodnikiem tego klubu, który trenował Milan, z którym wygrał Serie A, który był w półfinale Ligi Mistrzów… Wokół tego projektu panowała duża ekscytacja, ale czasami, gdy coś się źle zaczyna, to trudno jest to zastopować. Tak się czasami dzieje w futbolu. Ale na szczęście Fiorentina się utrzymała. Oczekiwania były bardzo duże, a to wzbudziło rozczarowanie. To był bez wątpienia bolesny rok. Ale tutaj nadzieje bardzo szybko się odbudowują. Przyszedł nowy dyrektor sportowy i znów zapanowała ekscytacja wokół tego, kogo może sprowadzić i jaką drużynę może zbudować. Chcemy wierzyć w nowego trenera, Fabio Grosso, który ma za sobą bardzo dobry etap w Sassuolo. Oby to był dobry początek. Niektórzy tej Fiorentinie za wzór stawiają właśnie moją Fiorentinę. Oby tak było.

Przejdźmy do Realu Madryt i jeśli ktoś tego nie wie, to zaczynałeś pokazywać się w tej Castilli, która awansowała do Segunda. Spędziłeś trochę czasu w tamtej szatni…
Ileż tam było talentu…

REKLAMA
REKLAMA

Wyobrażam sobie. W czym tkwił sekret?
Właśnie w tym, że były tam niewyobrażalne pokłady talentu. 90% z nas, którzy przez te trzy, cztery lata byliśmy w tej drużynie, zanotowało bardzo dobre kariery. Nawet w tych wielkich drużynach. To była kwestia talentu. Mieliśmy bardzo dobrze się rozumiejącą grupę, ale to był po prostu wielki, wielki talent. Naciskam i dalej będę naciskał na to słowo. Oczywiście gdy jesteś tak młody, to jest ciężko – widać to było po tym, jak kilka lat później spadliśmy do Segunda B. Ale ostatecznie ta mieszanka młodości i talentu, poparta wieloletnią ciężką pracą, sprawiła, że to pokolenie piłkarzy było niesamowite. I wraz z biegiem czasu tylko to potwierdziliśmy.

„Talent“. Ale jak trudno jest zawsze wyważyć te drzwi do pierwszego zespołu. Ty musiałeś odejść do Mallorki. Jak trudno jest podjąć tę decyzję, aby spakować walizki i wyjechać?
Uff! To jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie musisz podjąć! I do tego w bardzo młodym wieku. Nie jest łatwo, ponieważ możesz nie być gotowy na taką determinację. Mówię tutaj za siebie – jesteś w drużynie swojego życia, w klubie, którego jesteś kibicem, w miejscu, w którym się rozwijałeś i grałeś przez całe życie… I musisz zdecydować, czy spróbować poszukać tej minimalnej szansy na grę w pierwszej drużynie, czy poszukać miejsca gdzie indziej. Po prostu rozpocząć życie poza Realem Madryt. To oczywiste, że oczekiwania w pierwszej drużynie i ogólnie wszystkich kibiców są tak wielkie, że dyrektorzy muszą szukać najlepszych zawodników na świecie, a to sprawia, że jest mniej miejsca dla młodych chłopaków. Ale ja głęboko wierzę i myślę, że w szkółce Realu Madryt jest duża jakość. I że prędzej czy później zobaczymy tych zawodników nie tylko w innych drużynach na świecie, ale również cieszących się grą na Bernabéu. Ponieważ myślę, że na to zasługują. Do głowy przychodzi mi wiele przykładów. Jeśli w kogoś uwierzysz i dasz mu przestrzeń, to jest to możliwe. W La Fábrice jest jakość.

REKLAMA
REKLAMA

Co sądzisz o powrocie Mourinho?
Oczywiście zwróciło to moją uwagę i myślę, że nie tylko moją. Prezes dostrzegł w nim klucz do tego, aby wrócić do drogę zwycięstw. Real Madryt to najbardziej wymagający klub na świecie i tam nie wystarczy wygrać Copa del Rey czy Superpuchar… Przez wszystkie lata musisz być na szczycie. Gdy wygrywasz Ligę Mistrzów, to szybko się o tym zapomina, ponieważ za kilka miesięcy chcesz ją wygrać ponownie. Teraz w Mourinho zidentyfikowano to, co może sprawić, że drużyna znów będzie walczyć o wszystko. I to po skomplikowanym sezonie, z różnymi trenerami… Mam nadzieję, że Mou będzie kluczem do tego, aby znów walczyć. Jako kibic Realu Madryt liczę na to, że znów będę mógł pojechać na finał Ligi Mistrzów. Tak jak zrobiłem to ostatnio.

Nacho powiedział nam, że Mourinho jest tym, czego ten Real Madryt teraz potrzebuje. Zgadzasz się z nim?
Oczywiście. Jest niewielu, którzy tak jak on zarządzają pozaboiskowymi sytuacjami. A później to, co już widzisz na boisku, to subiektywny temat. Ale poza boiskiem to bez wątpienia osoba, która absolutnie może zdominować taką szatnię jak ta Realu Madryt. I dlatego też mówi się o tym, że to właściwy człowiek na ten czas.

REKLAMA
REKLAMA

Rodrigo jest potrzebny temu projektowi?
Po stracie Kroosa Real Madryt potrzebuje jakiegoś wzmocnienia na tej pozycji. Zawodnika, który zdominuje środek pola i który będzie potrafił poprowadzić grę. Rodrigo, poza tym, że niedawno zdobył Złotą Piłkę, wygrał mundial i jest odnośnikiem. To byłby wielki zawodnik dla Realu Madryt, ale nie sądzę, aby łatwo go było sprowadzić. Ale pod kątem jakości i liderowania byłby idealny.

A co sądzisz o transferze Diomandé?
Kolejna niespodzianka! Ale niezależnie od tego, czego dokonałeś w przeszłości, ostatecznie najważniejsze jest to, aby dobrze się zaadaptować do klubu. Ludzie z zewnątrz nie zdają sobie sprawy z tego, czym jest bycie zawodnikiem Realu Madryt. Z czym to się wiąże, jaka to presja. I najważniejsze jest to, aby umieć z tym żyć. Zobaczymy, czy będzie w stanie udowodnić, że jest zawodnikiem na miarę tego klubu. Miejmy nadzieję, że wszystko się dobrze potoczy. Żeby się zaadaptował, dobrze się czuł i mógł pokazać to, co widzieliśmy w innych drużynach. Ale niełatwo jest przenieść do Realu Madryt to wszystko, co robiłeś w innych miejscach. To coś zupełnie innego, to inna presja. I nie wszyscy zawodnicy są w stanie stanąć na wysokości zadania. Nie są gotowi na to wyzwanie.

REKLAMA
REKLAMA

Dzisiaj spodziewasz się powolnego meczu? Czy jednak mniej towarzyskiego spotkania?
Mam nadzieję, że rytm będzie nieco wyższy. Ale to normalne, że w tych pierwszych meczach podczas przygotowań, gdy w nogach odczuwasz dużą dawkę pracy, to chociaż głowa by chciała, to ciało nie może. I to wpływa na rytm meczu. Ale myślę, że wraz z mijaniem kolejnych dni mecze będą coraz bardziej intensywne. Fiorentina już od jakiegoś czasu dobrze pracuje i może być wymagającą drużyną dla Realu Madryt. To z kolei sprawi, że oni będą mieć większą motywację, że będą chcieli pokazać się przed Mourinho. To wszystko odbije się później na meczu.

I na koniec – co byś powiedział tym, którzy z uwagi na obecny czas Fiorentiny nie widzą w niej godnego rywala?
Że prawdą jest to, że poprzedni sezon nie potoczył się tak jak myśleliśmy, ale przyszedł nowy trener z nowymi pomysłami. Prawdą jest też, że Fiorentina gra w systemie 4-3-3, a obecnie nie ma do dyspozycji żadnych skrzydłowych. Tylko 16-letniego chłopaka, który otrzymał powołanie do pierwszego zespołu na tę pretemporadę. Ale skrzydłowych w tym momencie nie mają żadnych, dlatego nie zobaczymy tego, co powinniśmy oglądać w trakcie sezonu. Ale sam mecz… Na pewno będzie w nim rywalizacja. Ponieważ mają wielu zawodników, którzy już od jakiegoś czasu grają w Serie A i dobrze sobie radzą. I jakbyś na to nie patrzył, to na przeciwko siebie będziesz miał Real Madryt, na pewno najlepszą drużynę na świecie. I to doda ci motywacji, aby tego dnia dać z siebie więcej, aby móc się pokazać. To będzie wielkie widowisko, ponieważ zawodnicy będą chcieli zagrać jak najlepiej. I nie ma tutaj znaczenia, że to tylko mecz towarzyski. To starcie z Realem Madryt.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA