– Sytuacja Viníciusa rzeczywiście jest trochę sprzeczna. Klub mówi: „Prawdopodobnie nie będzie żadnego problemu, ponieważ chcemy przedłużyć z nim kontrakt, chcemy, żeby został i wierzymy, że do tego dojdzie”. Kiedy rozmawiasz z ludźmi Viniego, słyszysz z kolei: „Jego jedynym pragnieniem jest pozostanie w Realu Madryt. W ogóle nie myśli o odejściu i praktycznie jesteśmy skazani na osiągnięcie porozumienia”. Co jednak ciekawe, od ośmiu czy dziewięciu miesięcy – i nie przesadzam – nie odbyło się żadne spotkanie. Ostatnim razem doszło bowiem do ogromnej różnicy zdań w kwestiach finansowych. Przynajmniej początkowym żądaniem Viníciusa, gdy rozpoczęto negocjacje w sprawie przedłużenia umowy, było zarabianie tyle samo co Mbappé. Real Madryt jasno mu jednak zakomunikował, że nie będzie otrzymywał takiej samej pensji jak Mbappé.
– Jeżeli więc Vinícius i jego agenci zadzwonią do klubu i powiedzą: „Słuchajcie, zgadzamy się zarabiać, powiedzmy, o pięć, sześć czy siedem milionów mniej od Mbappé”, to prawdopodobnie dojdzie do przedłużenia kontraktu. Jeśli jednak pozostaną przy warunkach, na jakich początkowo stali Vinícius i jego agent, to wydaje mi się, że porozumienia nie będzie.
– Chcę wierzyć obu stronom, gdy mówią, że dojdzie do porozumienia, ale to oznaczałoby, że Vinícius obniży swoje oczekiwania finansowe. Uważam zresztą, że byłoby to rozsądne. Absurdem jest domaganie się takich samych zarobków. Wiem, że Vinícius odegrał kluczową rolę przy zdobyciu czternastego i piętnastego Pucharu Europy, ale trzeba rozumieć hierarchię ról w klubie, tak samo jak w przedsiębiorstwie Nie ulega wątpliwości, że obecnie twarzą Realu Madryt jest Mbappé. Na mistrzostwach świata, choć nie dotarł dalej niż do półfinału, został najlepszym strzelcem w historii mundiali. Zdobył Złotego Buta na mistrzostwach świata, w tym sezonie był najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów i zdobył Trofeo Pichichi w La Lidze. Bronią go więc jego indywidualne statystyki. Vini jest zawodnikiem bardzo lubianym przez niemal całe środowisko Realu, ale ostatnio nie błyszczał aż tak bardzo. Musi zatem zrozumieć, że nie może zarabiać tyle samo co Mbappé. To takie proste.
– Vini za rok może odejść za darmo? Oczywiście, ale uważam, że Real Madryt chce uniknąć takiego scenariusza. Właśnie dlatego naprawdę chce, aby doszło do przedłużenia kontraktu. Nie mówią tego tylko dla samego mówienia. Być może będzie to nawet strategiczne przedłużenie umowy, prowadzące w przyszłości do transferu, dzięki któremu klub będzie mógł zażądać większych pieniędzy. Byłyby oczywiście większe niż w sytuacji, gdy zawodnikowi pozostanie tylko rok kontraktu
– Real Madryt już jednak wykonał swój ruch. Dla mnie sprowadzenie Diomande jest wyraźnym komunikatem: „Wiemy, że istnieje scenariusz, w którym Vinícius nie zostanie”. Gdyby było inaczej, nie byłoby takiego pośpiechu. Mówimy o wydaniu 110–120 milionów euro na 19-letniego zawodnika. Tak odważna inwestycja ma sens tylko wtedy, gdy – mówiąc w cudzysłowie – zabezpieczasz sobie również tyły. Vini chce zostać, ale nie chce przedłużyć kontraktu? Dobrze, w takim razie przez rok wszyscy grają razem: Diomande, Vinícius, Mbappé, Brahim, Endrick i cała reszta. Będziemy mieli najlepszy atak w historii futbolu. Jeśli jednak Vinícius nie przedłuży umowy i za rok odejdzie, to Diomande zostanie podstawowym zawodnikiem. Będzie miał już wtedy dodatkowy rok doświadczenia, większą dojrzałość oraz lepszą znajomość Realu Madryt i związanych z tym klubem wymagań. Tyle.
– Czy jestem zaniepokojony? Nie. Gdybym mógł porozmawiać z Vinim, powiedziałbym mu: „Vini, Real Madryt jest rajem. Jeśli twoi agenci próbowali cię przekonać, że musisz odejść dla pieniędzy, bo powinieneś zarabiać więcej, to jest to absurd”. Powiedziałbym mu też: „Jesteś tak młody, że kiedy będziesz w moim wieku, pomyślisz: »Ależ byłem głupi«”. Przepraszam, ale z Realu Madryt nie można odchodzić dla pieniędzy. On jest bogaty. Jeśli będzie trochę mniej bogaty, jakie to ma znaczenie? Myślicie, że nie spłacił jeszcze kredytu hipotecznego? Jakie to ma znaczenie, Vini? Ciesz się życiem. Jest szczęśliwy w Madrycie. To najlepszy klub w historii, by cieszyć się futbolem. Może zdobyć kolejne Ligi Mistrzów, pewnego dnia wygrać Złotą Piłkę i pozbyć się ciernia po tej nagrodzie, której niesprawiedliwie go pozbawiono.
– To piłkarz, do którego część kibiców czasami podchodzi z pewną rezerwą, ale w głębi duszy wszyscy go lubią. Przyszedł tu jako dzieciak, z którego robiono memy, a stał się spektakularnym zawodnikiem – dla mnie jednym z pięciu najlepszych na świecie. Odegrał kluczową rolę przy zdobyciu czternastego i piętnastego Pucharu Europy. Ma więc tak wiele osobistych i sportowych powodów, by zostać, że gdyby odszedł przez różnicę pięciu milionów euro w jedną czy drugą stronę, byłoby mi naprawdę bardzo przykro. Uważałbym, że ktoś źle mu doradził. Jeżeli rzeczywiście chodzi właśnie o to, to otrzymuje złe rady. Wtedy jeśli odszedłby z Realu, to nie chodzi o to, że nie byłbym zasmucony, ale zawsze kieruję się zasadą, że Real Madryt jest ponad wszystkim. Z klubu odchodzili najlepsi piłkarze świata, a my nadal zdobywaliśmy Ligi Mistrzów.
– Trzeba więc powiedzieć: „Vini, nie bądź głupi. Zostań i ciesz się tym wszystkim”. Nie wiem, czy widział Bellinghama i Mbappé – dwóch z trzech najlepszych zawodników mundialu. Real Madryt ma najlepszych piłkarzy na świecie. Zostań więc na tej imprezie, bo będziemy się doskonale bawić.
– Zapamiętajcie też tę informację pochodzącą z jego otoczenia. Vinícius ma w Madrycie przyjaciół, dobrych przyjaciół, a przyjaciele również mają swoich przyjaciół. W ostatnich tygodniach Vinícius opowiadał, że jeśli odejdzie, to nie chce opuszczać klubu, nie pozostawiając Realowi Madryt ani jednego euro. Kiedy ludzie, zwłaszcza przyjaciele, pytają go – bo takie rozmowy przy wzajemnym zaufaniu są przecież czymś naturalnym – „Słuchaj, czyli za rok odejdziesz za darmo?”, odpowiada: „Nie, nie mogę odejść z Realu Madryt za darmo”. Mówi: „Real Madryt sprowadził mnie, gdy miałem 16 lat. Pochodziłem ze skromnej rodziny i znajdowałem się w trudnej sytuacji społecznej i życiowej. Klub postawił na mnie i zapłacił 45 milionów euro, gdy byłem tylko obiecującym zawodnikiem. Real Madryt dał mi wszystko. Nie mogę więc odejść, nie pozostawiając klubowi ani jednego euro”. Powtarzam wam to, co mówi swoim przyjaciołom.
– Więc zobaczymy. Agenci są chłodniejsi i kierują się negocjacyjnymi kalkulacjami, ale Vinícius mówi, że nie może zrobić Realowi Madryt czegoś takiego i odejść za darmo. To mnie uspokaja, ponieważ czasami człowiek mówi przyjaciołom prawdę, a cała reszta to interesy. Zobaczymy więc, czy podtrzyma swoje słowa. Wkrótce wszystko stanie się jasne.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się