Leganés bardzo uważnie śledzi rozwój sytuacji Yana Diomande. Ogórki sprzedały go rok temu do Lipska, ale nigdy nie przestały obserwować ruchów transferowych dotyczących zawodnika, który choć nie jest już częścią zespołu, to teraz może zapewnić klubowi od 10 do 11 milionów euro, w zależności od kwoty zapłaconej przez jego przyszłego pracodawcę.
Wszystko dlatego, że Leganés zachowało prawo do 10% zysku, jaki RB Leipzig osiągnie na transferze (w tym wypożyczeniu) piłkarza do innego klubu. Rok temu zawodnik odszedł z Butarque za 20 milionów euro. Oznacza to, że teraz od całkowitej kwoty operacji należy odjąć 20 milionów euro zapłacone przez Niemców, a następnie wyliczyć 10% od otrzymanej różnicy. Właśnie tyle otrzyma Leganés, które w normalnych warunkach może liczyć na co najmniej 8 milionów euro. Na razie wydaje się, że Leipzig chce rozpocząć negocjacje od 100 milionów euro i taką ofertę miał już przedstawić Real Madryt. W takim scenariuszu zysk wyniósłby 80 milionów euro, a zatem należne Leganés 10% oznaczałoby 8 milionów.
Od początku okna transferowego w Niemczech podkreśla się jednak, że Leipzig nie pozwoli Diomande odejść za mniej niż 120–130 milionów euro. Gdyby transfer zamknął się w górnych granicach tych widełek, Leganés otrzymałoby od 10 do 11 milionów euro, co zwiększyłoby łączną wartość sprzedaży zawodnika do około 30–31 milionów euro. W takim scenariuszu – a nawet przy niższej kwocie wynoszącej 8 milionów – Diomande stałby się najdrożej sprzedanym piłkarzem w historii Leganés, wyprzedzając Youssefa En-Nesyriego. Marokańczyk został sprzedany do Sevilli za 20 milionów euro na podobnych warunkach do tych ustalonych w przypadku Diomande, ale w jego przypadku następny transfer nie przyniósł żadnego zysku do rozliczenia z madryckim klubem.
Rok temu Leganés zajęło twarde stanowisko i odmówiło zgody na odejście Diomande, jeśli nie zostanie wpłacona jego klauzula odstępnego wynosząca 20 milionów euro. – Dopiero kiedy Leipzig poinformował nas, że jest gotowy ją wpłacić, zgodziliśmy się negocjować z nimi ułatwienia dotyczące płatności za transfer – opowiadał niedawno dyrektor generalny Martín Ortega przy okazji eksplozji formy Diomande na mundialu.
Ostatecznie ustalono wartość zawodnika na 20 milionów euro, ale Lipsk zamiast zapłacić całą kwotę od razu – jak odbywa się to w przypadku wpłacenia klauzuli odstępnego – chciał uregulować ją w ratach. Pierwszą z nich, wynoszącą 5 milionów euro, Leganés otrzymało w 2025 roku. Z powodu zmian tych warunków klub zagwarantował sobie dodatkowe 10% zysku z ewentualnego przyszłego transferu, które teraz najpewniej przyniosą mu kolejne miliony euro.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się