Rodri Hernández dzięki własnym zasługom stał się jednym z najgłośniejszych nazwisk letniego okna transferowego. I trudno się temu dziwić. Mundial w wykonaniu madryckiego pomocnika był po prostu spektakularny, dzięki czemu został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju. To sprawiło, że defensywny pomocnik Manchesteru City ponownie znalazł się w kręgu zainteresowań Realu Madryt. Taka sytuacja trwa już od kilku sezonów i będzie się utrzymywać, dopóki Królewscy nie zdecydują się wykonać konkretnego ruchu.
Jednak mimo że jego transferu domaga się wiele osób, Real Madryt wciąż nie jest do końca przekonany do sprowadzenia Rodriego do stolicy Hiszpanii z dwóch zasadniczych powodów, donosi El Debate.
Pierwszym z nich jest jego stan fizyczny. Niemal dwa lata temu Hiszpan zerwał więzadło krzyżowe przednie w prawym kolanie, przez co stracił cały sezon. Następnie w tym ostatnim przegapił 24 mecze przez różnego rodzaju urazy. To właśnie budzi największe obawy Realu Madryt, który nie chce podejmować związanego z nim ryzyka, chociaż 30-latek powinien mieć przed sobą jeszcze co najmniej cztery lata gry na najwyższym poziomie.
Drugi powód jest związany z jego pozycją na boisku. Real Madryt ma już silnego fizycznie defensywnego pomocnika w osobie Auréliena Tchouaméniego, a niektórzy ludzie w klubie uważają, że Rodri nie będzie dobrze współgrał z Francuzem, ponieważ obaj występują na tej samej pozycji.
Wobec tego, o ile nie wydarzy się nic niespodziewanego, wszystko wskazuje na to, że na ten moment Rodri nie trafi do Realu Madryt, odpowiada El Debate. Trzeba jednak podkreślić, że do zamknięcia okna transferowego pozostało jeszcze dużo czasu, a wszystko może też zależeć od tego, czy Królewskim uda się dokonać dużej sprzedaży w środku pola. Na liście zawodników, którzy mogą odejść, znajdują się Eduardo Camavinga i Fede Valverde.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się