Hiszpania wygrała finał mundialu 1:0 po golu Ferrana Torresa w 106. minucie. Argentyna kończyła spotkanie w dziesiątkę, po ostatnim gwizdku straciła kolejnego zawodnika, a następnie zamieniła murawę MetLife Stadium w miejsce serii żenujących awantur. Zamiast pogratulować lepszemu rywalowi, część piłkarzy postanowiła bić, kopać, łapać za szyję i przewracać Hiszpanów, którzy chcieli tylko rozpocząć świętowanie zdobycia mistrzostwa świata.
Sposób gry Argentyńczyków przez całe spotkanie był zapowiedzią tego, co wydarzyło się po jego zakończeniu. Zespół Lionela Scaloniego nie oddał żadnego strzału aż do 117. minuty, ale regularnie przerywał akcje rywali faulami. Albicelestes obejrzeli sześć żółtych kartek, a Leandro Paredes prawdopodobnie powinien opuścić murawę na długo przed ostatnim gwizdkiem. Pomocnik został napomniany już w 52. minucie, a później dopuścił się kolejnych przewinień. Eduardo Iturralde González ocenił, że choć pojedyncze faule nie musiały oznaczać następnej kartki, ich nagromadzenie powinno zakończyć jego występ.
Sędzia wyrzucił za to z boiska Enzo Fernándeza. Pomocnik najpierw został ukarany w 82. minucie za ostentacyjne protesty, a w doliczonym czasie spóźnił się z interwencją i wyciął Pau Cubarsíego. Hiszpański stoper po brutalnym wejściu wyleciał w powietrze, a Enzo zobaczył drugą żółtą kartkę. Pomimo oczywistego przewinienia Argentyńczycy natychmiast otoczyli arbitra i rozpoczęli kolejną awanturę.
Chwilę później Leo Messi próbował przekonać Slavka Vinčicia, że Marc Cucurella odezwał się do niego, zasłaniając usta, i domagał się interwencji VAR-u oraz wyrzucenia Hiszpana z boiska. Powtórki pokazały jednak, że sytuacja przedstawiana przez kapitana Argentyny w ogóle nie miała miejsca.
Prawdziwy pokaz bezsilności rozpoczął się po ostatnim gwizdku. Rezerwowi Hiszpanii wbiegli na murawę, aby świętować z kolegami, a Rodri przebiegał obok Nahuela Moliny. Argentyńczyk bez żadnego powodu uderzył kapitana mistrzów świata pięścią w klatkę piersiową. Rodri zatrzymał się i zapytał, dlaczego został zaatakowany, na co Molina odpowiedział kolejnymi prowokacjami i napieraniem na Hiszpana.
Do rozdzielenia zawodników ruszył Eric García. Wtedy pojawił się Paredes, który popchnął Hiszpana na ziemię, a następnie chwycił go za szyję i zaczął przesuwać do tyłu. Na dodatkowych ujęciach widać również, że przed złapaniem rywala za gardło Argentyńczyk kopnął leżącego Garcíę.
Na pomoc koledze ruszył Gavi. Paredes, wspierany przez Thiago Almadę, przewrócił go na murawę, trzymając za znacznik treningowy. Następnie dociskał dłonią twarz leżącego Hiszpana. Dopiero interwencja zawodników obu drużyn powstrzymała dalszą eskalację. Paredes został po zakończeniu spotkania ukarany czerwoną kartką.
W innym miejscu murawy Dani Olmo zobaczył, że kilku Argentyńczyków otacza Erica Garcíę, i również próbował uspokoić sytuację. Spotkał wtedy Roberto Ayalę, członka sztabu szkoleniowego Albicelestes. Kamery kibiców uchwyciły moment, w którym 53-letni były piłkarz najpierw kłóci się z Olmo, a następnie uderza go pięścią w twarz. Hiszpan patrzył na niego z niedowierzaniem.
Nicolás Otamendi także nie zamierzał pogratulować przeciwnikom. Podszedł do Rodriego i rzucił w jego kierunku: „Zacznij mniej gadać, idioto, bo przez cały tydzień płakaliście. Ty i Laporte”. Kapitan Hiszpanii był wyraźnie zaskoczony i dopytywał, co takiego miał wcześniej powiedzieć. Całą rozmowę zarejestrowały kamery DAZN.
Scaloni próbował rozdzielać zawodników i uspokajać własnych podopiecznych, a Messi nie uczestniczył w bójce po ostatnim gwizdku. Nie zmienia to jednak obrazu pozostawionego przez całą drużynę. Podczas ceremonii wręczenia nagród Argentyńczycy ustawili się plecami do sceny i nie patrzyli, jak Hiszpanie odbierają medale oraz podnoszą Puchar Świata. Zamiast zachować się jak wicemistrzowie świata i okazać zwycięzcom podstawowy szacunek, odwrócili się w stronę własnych kibiców.
Światowe media nie miały dla Argentyńczyków litości. The Telegraph podsumował finał słowami „Futbol 1 – przestępcy 0”, przedstawiając zwycięstwo Hiszpanii jako triumf sportu nad argentyńskim bandytyzmem. The Times pisał o zwycięstwie metody nad szaleństwem, a Daily Mail stwierdził, że po końcowym gwizdku finał zamienił się w brutalną bójkę.
Jeszcze dosadniejsza była La Gazzetta dello Sport. Włoski dziennik ocenił, że zwycięstwo Argentyny byłoby „zniewagą dla futbolu”, a samą drużyną nazwał „nieznośną”. Portugalczycy z A Boli pisali o nierozpoznawalnym mistrzu, który praktycznie zrezygnował z gry, natomiast francuski L’Équipe podkreślał, że Hiszpania przez cały wieczór próbowała grać w piłkę, podczas gdy jej rywal pozostawał całkowicie bezradny. Nawet argentyńskie Olé, Clarín i La Nación musiały przyznać, że Hiszpanie byli zdecydowanie lepsi i zasłużyli na mistrzostwo.
„Obrzydliwe zachowanie Argentyńczyków, zwłaszcza Paredesa. Banda paskudnych, brutalnych bandytów i hańba dla futbolu” – napisał Piers Morgan, dodając, że nigdy wcześniej tak bardzo nie cieszył się z porażki jakiejś drużyny. Gary Neville nazwał zachowanie Paredesa „hańbą”, a Alan Shearer podkreślał, że takie sceny nie powinny mieć miejsca po finale mistrzostw świata.
Hiszpanie wygrali więc nie tylko 1:0. Wygrała drużyna, która chciała grać, atakować i pozostać wierna własnym zasadom. Przegrał zespół, który przez większą część finału jedynie się bronił, faulował i prowokował, a gdy zabrakło mu argumentów piłkarskich, sięgnął po pięści. Na szczęście chamstwo przegrało.
Komentarze (111)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się