– Uważam, że jako osoby zarządzające klubem mamy powody do zadowolenia. Czternasty sezon z rzędu występowaliśmy w Lidze Mistrzów. Dotarliśmy do finału Pucharu Króla, który niestety przegraliśmy po rzutach karnych. Znaleźliśmy się również wśród czterech najlepszych drużyn Europy w Lidze Mistrzów, a osiągnięcie czegoś takiego jest naprawdę trudne. To prawda, że dwa ostatnie mecze, zarówno finał Pucharu Króla, jak i spotkanie z Arsenalem w Londynie, mogły rozczarować wielu kibiców. Dobrze, że wszyscy jesteśmy ambitni, ale w żadnym wypadku nie można uznać tego sezonu za porażkę. Ogólnie rzecz biorąc, mamy powody do zadowolenia.
– Liczby Antoine’a Griezmanna mówią same za siebie. Jest najlepszym strzelcem w historii Atlético Madryt. W pełni zasłużenie stał się legendą. Kibice Atlético mogli cieszyć się jego magią, grą i bramkami. Przede wszystkim przedstawił jednak niepodważalny dowód na to, że lepiej być w Atlético niż poza nim. Sam przyznał, że popełnił błąd, i mam nadzieję, że w przyszłości posłuży to za lekcję również innym.
– Álex Baena jest znakomitym piłkarzem. Dlatego rozgrywa tak dobry mundial i dlatego selekcjoner bez żadnych wątpliwości na niego stawia. My na początku sezonu robiliśmy dokładnie to samo. Miał jednak pecha. Najpierw doznał kontuzji w pierwszym meczu ligowym, a później dopadło go zapalenie wyrostka robaczkowego. W pewnym stopniu go to zahamowało, ale nie mam żadnych wątpliwości, że w następnym sezonie w Atlético utrzyma poziom prezentowany na mundialu.
– W przypadku Koke najważniejsze jest dla mnie to, że przedłużenie jego kontraktu wynika wyłącznie z poziomu sportowego, a nie z tego, kim jest dla klubu. Nadal będzie umacniał swoją pozycję legendy Atlético Madryt. Osiemnaście sezonów w jednym klubie i prawie 750 rozegranych spotkań to coś niesamowitego. Mimo to każdego roku zapracowuje na nową umowę swoją grą, zachowaniem i sposobem, w jaki pełni funkcję kapitana.
– Moje zdanie jest jasne i stanowisko klubu również jest jasne. Przekazaliśmy je piłkarzowi, jego agentowi oraz prezesowi Barcelony. Nie mam żadnych wątpliwości, że Atlético jest dla Juliána najlepszym miejscem na świecie, a Julián jest idealnym środkowym napastnikiem dla Atlético Madryt. Chcemy, żeby nadal z nami grał. Niedawno usłyszałem wypowiedź prezesa Barcelony, który stwierdził, że oferta złożona Atlético Madryt nie będzie obowiązywała w nieskończoność. Jedyna możliwa odpowiedź jest taka, że nasze stanowisko jest niezmienne. Nie chcemy go sprzedawać. Nie przyjęliśmy oferty opiewającej na 100 milionów euro i nie przyjmiemy również 150 ani 200 milionów.
– Znam Joana Laportę na tyle dobrze, by uważać, że cały czas gra pod media, kibiców i swój prywatny cyrk. Nie obraża mnie to. Mamy dobre relacje osobiste. Rozmawiałem z nim bezpośrednio i powiedziałem: „Joan, proszę, zostaw ten temat. Nie chcemy go sprzedawać i nie sprzedamy go. Przestań naciskać”. Laporta podtrzymuje tę sytuację, ponieważ częściowo mu się ona podoba. Traktuje ją niepoważnie i uwielbia prowadzić tę grę z kibicami oraz mediami. Doskonale jednak wie, że Julián nie będzie w następnym sezonie piłkarzem Barcelony. Mimo to lubi podtrzymywać tę grę z kibicami, dziennikarzami, a co najgorsze, również z samym Juliánem.
– Znamy Juliána i pracujemy z nim od dwóch sezonów. Nie mamy żadnych wątpliwości dotyczących jego charakteru i profesjonalizmu. Od zakończenia sezonu otrzymywał złe rady, ale właśnie dlatego mogę wierzyć, że jego postawa i poziom sportowy pozostaną takie jak do tej pory. To bardzo dobry piłkarz, dobry człowiek i wielki profesjonalista. Zarówno piłkarz, jak i kibice mają przed sobą prostą drogę. Wszystko zależy od jego zachowania oraz, oczywiście, poziomu sportowego. Kibice Atlético Madryt doskonale wiedzą, czego oczekują. Chcą zaangażowanych zawodników, którzy zapewniają odpowiednią jakość. Marzeniem każdego kibica Atlético, również moim, jest oglądanie Juliána strzelającego gole i zdobywającego trofea dla naszego klubu. Wierzę, że tak właśnie będzie.
– Najlepszym określeniem jest duma. Jako zarządzający i jako kibic Atlético Madryt jestem dumny, że 80% naszej kadry stanowią reprezentanci swoich krajów, a połowa zawodników pojechała na mundial. To powód do ogromnej satysfakcji. W finale zagrają dwie reprezentacje, w których mamy, zależnie od sposobu liczenia, dziewięciu lub dziesięciu piłkarzy. To bardzo znaczący dowód na to, że od dłuższego czasu dobrze wykonujemy swoją pracę.
– Nie znałem wcześniej tej statystyki. Przypomniano mi o niej wczoraj w klubie. To zaskakujące, że w trzech ostatnich finałach mundialu Atlético było klubem, który dostarczył najwięcej zawodników. To bardzo mocno potwierdza jakość wykonywanej tutaj pracy.
– Pablo Barrios, Johnny Cardoso i Robin Le Normand nie pojechali na mundial z powodu kontuzji. To część futbolu. Chciałbym jednak szczególnie docenić to, co zrobił Johnny. Zrezygnował z udziału w mundialu, chociaż w życiu ma się bardzo niewiele okazji, żeby wystąpić w takim turnieju. Zrobił to, aby poddać się operacji i być z nami od początku okresu przygotowawczego. Johnny trenuje już od tygodnia, czyli rozpoczął pracę wcześniej od pozostałych. Przynajmniej dla mnie ma to bardzo duże znaczenie.
– Mamy obowiązek być ambitni. Rozsądnym celem jest poprawienie wyniku osiągniętego w poprzednim sezonie ligowym oraz próba zdobycia trofeum. To ważne i potrzebne naszym kibicom. Przede wszystkim chcemy jednak, aby klub nadal rozwijał się dzięki wynikom drużyny.
– Akademia jest dla nas niezwykle ważna. Fernando Torres nadał dodatkowe znaczenie i profesjonalizm temu, co określaliśmy wcześniej jako futbol amatorski. Zamienił drużynę, która była amatorska, w zespół całkowicie profesjonalny pod każdym względem: organizacyjnym, pod względem sztabu, treningów i oczywiście rozgrywania meczów. Dlatego uważam, że praca Fernando będzie odgrywać coraz większą rolę również w kontekście pierwszej drużyny i zawodowego futbolu.
– Jeżeli chodzi o kobiecą drużynę Atlético, wejście funduszu Pau Gasola w pewien sposób wzmocni kobiecy futbol i chciałbym mu za to podziękować. Z drugiej strony musimy być wymagający i ambitni. Nie możemy zaakceptować żadnego innego wyniku niż awans do Ligi Mistrzyń w kolejnym sezonie, szczególnie że kwalifikują się trzy zespoły. W tym sezonie graliśmy w tych rozgrywkach, a w następnym nas zabraknie. Nie możemy tego akceptować. Musimy podnieść poziom wymagań i wiedzieć, podobnie jak w przypadku drużyny męskiej, że powinniśmy stale znajdować się wśród najlepszych.
– Po wejściu Apollo praktycznie nic się dla mnie nie zmieniło. Obowiązuje ten sam system raportowania, który miałem w relacjach z poprzednimi akcjonariuszami. Od pierwszego spotkania nowi właściciele zawsze przekazywali nam to samo. Oni nie są ludźmi zajmującymi się bezpośrednio zarządzaniem. Inwestują pieniądze innych osób w aktywa, które mają już odpowiednie kierownictwo. Jako fundusz zajmują się przede wszystkim długiem, a kiedy wchodzą do akcjonariatu jakiejś spółki, szukają istniejącej struktury zarządzającej. W tym przypadku postawili na dalszą pracę Enrique Cerezo jako prezesa, moją jako dyrektora generalnego oraz całego zespołu dyrektorów, który mi towarzyszy. Nasze relacje są doskonałe. Jestem przekonany, że wyniki nadal będą dobre zarówno dla akcjonariuszy, jak i kibiców. Najważniejszą pracą, którą oni szczególnie doceniają, jest znalezienie równowagi pomiędzy zarządzaniem pasją kibiców, szatnią oraz wynikami finansowymi. Utrzymywanie równowagi pomiędzy tymi trzema filarami jest podstawą dalszego rozwoju klubu.
– 7 lipca zwołaliśmy walne zgromadzenie na 7 sierpnia. Jego celem będzie zatwierdzenie podwyższenia kapitału o 100 milionów euro. Pieniądze przeznaczymy zarówno na rynek transferowy, jak i na dalszą budowę naszego Miasta Sportu i Rozrywki. Nie mam żadnych wątpliwości, że ten projekt zmieni historię Atlético Madryt.
– Od dłuższego czasu mam obsesję na punkcie pokazania światu, że futbol to coś więcej niż 90 minut. Branża sportowa przekształca się w przemysł rozrywkowy ze względu na rozwój nowych technologii oraz sposób myślenia nowych pokoleń. Uważam, że dzięki Miastu Sportu staniemy się pionierami i przykładem dla innych. Wielu klubom nie będzie łatwo znaleźć 115 hektarów w centrum stolicy. Atlético Madryt stanie się jednak zupełnie innym klubem, ponieważ będzie mogło oferować różne usługi i nowe doświadczenia. Będziemy w stanie zmienić nie tylko fragment Madrytu, lecz cały ten rejon miasta oraz wizerunek klubu.
– Przede wszystkim chciałbym podziękować tym, którzy nam zaufali, czyli członkom Komitetu Wykonawczego UEFA głosującym za przyznaniem naszemu stadionowi finału Ligi Mistrzów w 2027 roku. Bardzo trudno, aby ten sam stadion dwukrotnie w ciągu jednej dekady organizował finał. Jeżeli UEFA ponownie nam zaufała, to dlatego, że potrafiliśmy wyjaśnić, co chcemy pokazać światu podczas wydarzenia oglądanego przez setki milionów ludzi. Chcemy pokazać, że klub piłkarski może tworzyć ofertę obejmującą rozrywkę, kulturę oraz różne dyscypliny sportu. Zamierzamy zaprezentować to światu 5 czerwca 2027 roku. Zainwestowaliśmy w Metropolitano ponad 50 milionów euro. Przyświecał nam podwójny cel. Chcemy, aby stadion był miejscem organizacji wydarzeń korporacyjnych, których w ubiegłym roku odbyło się 265, oczywiście meczów piłkarskich oraz koncertów. Chcemy organizować takie serie występów jak dziesięć kolejnych koncertów Bad Bunny’ego, ale interesują nas również wydarzenia innego rodzaju. Gościliśmy mistrzostwa świata, rozgrywki rugby, finały Ligi Mistrzów, spotkania reprezentacji oraz finał kobiecej Ligi Narodów. Przede wszystkim nasze inwestycje mają jednak poprawić doświadczenia, bezpieczeństwo oraz jakość usług oferowanych kibicom.
– Rywalizacja z Realem Madryt i Barceloną zmusza nas do bycia lepszymi, konkurowania w inny sposób oraz ciągłego zwiększania wysiłków. Jeszcze jakiś czas temu były dwa wielkie kluby, Real Madryt i Barcelona, a za nimi znajdowała się grupa siedmiu, ośmiu lub dziewięciu zespołów. Dzisiaj odskoczyliśmy praktycznie wszystkim. Nie wiem, czy znaleźliśmy się na ziemi niczyjej, ale jesteśmy bliżej dwóch największych klubów niż pozostałych.
– To prawda, że podczas 38 ligowych kolejek, kiedy poświęca się wiele energii i zaangażowania rozgrywkom takim jak Liga Mistrzów, niektóre mecze ligowe mogą tracić na znaczeniu. To ludzkie. Mamy jednak obowiązek rywalizować i myśleć na wielką skalę. Uważam, że Atlético dobrze sobie z tym radzi.
– Coraz bardziej powiększamy przewagę nad pozostałymi klubami pod względem budżetu, jakości piłkarzy, możliwości wypłacania wynagrodzeń oraz inwestowania w transfery. Dzięki temu stopniowo zbliżamy się do trwałego umieszczenia Atlético Madryt wśród 12 największych klubów Europy.
– To wręcz zawstydzające, że dwa kluby, które stale wywierają presję bezpośrednio poprzez media lub inne dostępne im narzędzia, skarżą się na sędziowanie, chociaż same są jego największymi beneficjentami. Jasno pokazaliśmy, że nie będziemy milczeć. Nadal będziemy protestować, czasami z ironią, a czasami w poważny sposób. Nie zamierzamy jednak siedzieć cicho, ponieważ uważamy działania tych dwóch wielkich klubów za całkowicie niedopuszczalne.
– Uważam, że zarówno kibice, jak i osoby zarządzające klubem powinny doceniać drogę przebytą przez Diego Simeone, wykonaną przez niego pracę oraz cele osiągane sezon po sezonie. Jednocześnie musimy każdego miesiąca i po każdym sezonie oceniać jego pracę, wyniki, zaangażowanie oraz pasję, których wymaga to stanowisko. Diego cały czas je w sobie ma. Zależy mi na stabilizacji i Diego nam ją zapewnił. Stabilizacja musi jednak oznaczać dalszy rozwój. Nie ma innej możliwości. Poziom wymagań jest maksymalny. Jego zaangażowanie oraz nasze zaangażowanie również muszą być maksymalne.
– Maksymalny jest także poziom inwestycji w piłkarzy, aby zapewnić trenerowi narzędzia pozwalające dalej rozwijać drużynę. Dopóki wszyscy będziemy funkcjonować na tak wysokim poziomie, naturalnym rozwiązaniem będzie kontynuowanie wspólnej pracy. Na poziomie osobistym mam tyle samo albo nawet więcej zapału niż wcześniej. Uważam, że udało nam się zbudować i umocnić odpowiednią strukturę klubu. Czuję również większe wsparcie. Nie chodzi tylko o akcjonariuszy, lecz także o zespół dyrektorów pracujących u mojego boku. Czuję się także szanowany przez kibiców. Rozwinęliśmy się w ogromnym stopniu. Mamy już ponad 100 milionów obserwujących oraz ponad 160 tysięcy członków klubu.
– Nie możemy przyjąć więcej posiadaczy karnetów. Mamy ich 61 tysięcy, a na liście oczekujących znajduje się ponad 11 tysięcy osób.
– Czuję, że moja praca jest doceniana. Nadal mam ogromny zapał i widzę potrzebę ukończenia projektu, który rozpoczęliśmy wiele lat temu. Chcę widzieć Atlético zawsze rywalizujące z największymi, dysponujące infrastrukturą, jakiej mało kto na świecie może się pochwalić, oraz posiadające niesamowitą społeczność zarówno pod względem liczebności, jak i jakości. Chcę także widzieć filie Atlético w Kanadzie, Meksyku, a teraz również w Ekwadorze, których przedstawiciele z pasją i zaangażowaniem bronią naszych barw. To jest obecnie moja największa motywacja.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się