To oznacza, Xabi, że nie będziesz mógł pojawić się na meczu?
Nie, nie będę mógł tam być. Gdybym nie miał żadnych obowiązków, oczywiście bardzo chciałbym pojechać. Wiem, że zrobi to wielu moich byłych kolegów, bo to historyczne spotkanie. Ja obejrzę je stąd.
Jak zamierzasz oglądać finał? Przygotowujesz coś specjalnego, spotykasz się ze znajomymi albo z rodziną? A może jako profesjonalista usiądziesz sam przed telewizorem i będziesz maksymalnie skupiony?
Obejrzę go w niewielkim gronie, z kilkoma osobami ze sztabu. Cały czas jesteśmy w hotelu w Londynie, więc zapowiada się bardzo spokojnie.
Denerwujesz się przed takim meczem jako kibic? Czy po tylu latach w futbolu traktujesz go już jak każde inne spotkanie?
Nie, nie jestem zdenerwowany. Raczej wyczekuję tego meczu i bardzo się nim ekscytuję. Cieszę się, że ta drużyna może zagrać w finale i ma szansę dokonać czegoś wielkiego. Mam nadzieję, że wynik ułoży się po naszej myśli, ale nie powiedziałbym, że się denerwuję.
Jak oceniasz szanse obu zespołów? Powiesz, że jest idealne 50 na 50, czy dostrzegasz jednak nieznacznego faworyta?
Jeśli spojrzeć na to racjonalnie, głowa może podpowiadać, że faworytem jest Hiszpania. Kiedy jednak dochodzą emocje, widzę bardzo wyrównany, zacięty finał. Widzieliśmy, jak Argentyna reaguje w trudnych sytuacjach. Ten zespół ma serce, ale ma też dużo jakości i świetnych piłkarzy. Bardzo podoba mi się jego gra i naprawdę dobrze się ją ogląda. Niech wydarzy się to, co ma się wydarzyć, choć oczywiście mam nadzieję, że wynik ułoży się po naszej myśli. Obie drużyny w pełni zasłużyły na miejsce w finale.
Przyznam, że przed półfinałem uważałem, iż Argentyna nie znajduje się w najlepszym momencie. Po meczu z Anglią, przepraszam za wyrażenie, trochę się przestraszyłem. W drugiej połowie pokazała ogromną siłę. Argentyńczycy mają to, o czym mówiłeś, czyli, nie owijając w bawełnę, wielkie jaja. Ale mają również futbol.
Nigdy w to nie wątpiłem. Wystarczy spojrzeć na zawodników, których mają w środku pola i w ataku, oraz na możliwości, z których może korzystać Scaloni. Wchodzą Nico González czy Rodrigo de Paul, a to piłkarze, którzy wiedzą, jak się wygrywa. Wiedzą również, że droga do finału nie zawsze jest usłana różami. Czasami trzeba zacisnąć zęby, mocniej popracować i przetrwać trudniejszy moment. Oni potrafią to robić. W półfinale Scaloni także podjął bardzo dobre decyzje. To będzie bardzo wyrównany i piękny finał.
Uważasz, że to obecnie najlepszy mecz, jaki można zobaczyć w światowym futbolu, a może nawet jeden z najlepszych w historii?
Trudno powiedzieć, że coś jest najlepsze, ponieważ nie da się łatwo porównywać różnych okresów. Ludzie zawsze uważają, że najważniejsze jest to, co dzieje się właśnie teraz. Cztery lata temu mówiono zapewne dokładnie to samo. W tym momencie jest to jednak najpiękniejszy mecz, jaki można rozegrać.
Hiszpania i Argentyna nigdy wcześniej nie spotkały się w takim meczu. Ludzie z naszego pokolenia nie widzieli ich rywalizacji w żadnej wielkiej fazie pucharowej. To również nadaje temu finałowi szczególnego, wręcz ikonicznego charakteru. Można powiedzieć, że czekaliśmy na niego przez całe życie.
Dla mnie każdy finał mundialu jest wydarzeniem ikonicznym. Interesuję się piłką od dziecka i pamiętam wszystkie finały, które oglądałem. To największy mecz, jaki może rozegrać piłkarz. Zawodnicy obu drużyn całkowicie zasłużyli na to, by się w nim znaleźć. Niech się nim cieszą. Są na niezwykle wysokim poziomie i na pewno zagrają bardzo dobrze. Później zadecydują skuteczność oraz odrobina szczęścia, które pozwolą jednej z drużyn podnieść puchar. To wyjątkowe uczucie.
Jak wyobrażasz sobie ten mecz? Najprostszy scenariusz zakłada, że Hiszpania będzie miała piłkę, a Argentyna spróbuje przenieść rywalizację na inny teren. Rzeczywiście może to tak wyglądać?
Mecz będzie miał różne fazy. Nie spodziewam się jednostronnego monologu. Argentyna także ma odpowiednie środki, by dobrze czuć się przy piłce. Hiszpania z kolei nie czuje się źle, kiedy musi bronić, ponieważ ma bardzo inteligentnych i niezwykle konkurencyjnych zawodników. Najbardziej podoba mi się to, że Hiszpanie praktycznie niczego nie oddają rywalom za darmo. Grają z pełną koncentracją. Właśnie dlatego stracili tylko jednego gola i we wszystkich spotkaniach wyglądali niezwykle solidnie.
Jak oceniasz występy Rodriego?
To po prostu Rodri. Jest dokładnie takim zawodnikiem, jakiego znamy. W każdej chwili rozumie, co dzieje się na boisku. Ma w głowie pełną mapę sytuacji, wie, co znajduje się na północy, południu, wschodzie i zachodzie. Piłkarze wokół niego bardzo mu ufają. Rodri jest jednym z fundamentów tej drużyny, choć oczywiście można wymienić znacznie więcej zawodników. Dużo myślę również o tych, którzy nie grają, bo oni też są niezwykle ważni. Jedenastu, dwunastu czy trzynastu najczęściej wykorzystywanych przez Luisa de la Fuente zawodników występuje, ponieważ prezentuje się bardzo dobrze i trudno cokolwiek zmieniać. Pozostali także mają jednak ogromne znaczenie. Żyją z drużyną, wspierają ją i przekazują dobrą energię. Grimaldo, Eric García, Pubill… Nie widać u nich niezadowolonych min ani złych gestów. To fundamentalna sprawa.
Co ja mogę ci o tym opowiadać? Po golu Pedro Porro zwróciłem uwagę na jedną rzecz: jako pierwsi podbiegli do niego wszyscy rezerwowi. W tamtej chwili to oni byli najszczęśliwsi. Zachwyca mnie, że w tej drużynie nie ma egoizmu ani szaleństwa związanego z ciągłym myśleniem wyłącznie o sobie.
To jest drużyna przez wielkie „D”. Naprawdę. Cieszymy się również, że możemy z nimi przebywać. Bardzo przypomina mi to atmosferę, którą mieliśmy z wami w 2010 roku.
Obserwuję ich z dystansu i nie chodzi wyłącznie o grę. Takie rzeczy funkcjonują, ponieważ w zespole powstała odpowiednia chemia i wewnętrzna kultura: „Tacy jesteśmy i nikt tego nie zmieni”.
Największą zasługę ma oczywiście Luis de la Fuente. Potrafi zarządzać grupą i podejmuje bardzo dobre, czasami trudne decyzje. Zawsze najważniejszy pozostaje jednak interes zespołu i wszyscy to czują. Dla tych z nas, którzy przeżyli mundial w 2010 roku, ta drużyna rzeczywiście ma podobny charakter i atmosferę.
Niewiele brakuje, aby powtórzyli wasz sukces. Ja jestem jednak bardzo zdenerwowany. Chyba nawet bardziej niż w 2010 roku. Nie wiem, czy znowu pojawi się jakiś De Jong, który kopnie któregoś z naszych zawodników tak, jak ciebie w środku pola. Jestem pozytywnie nastawiony i wierzę, że wszystko zakończy się dobrze, ale w niedzielę na pewno również będą leciały kopniaki. W waszym finale dostał Iniesta, dostałeś ty.
Nikt nie będzie rozdawał cukierków. Przechodziłeś przecież obok sklepu M&M’s na Times Square i zapewne nie widziałeś żadnego Argentyńczyka kupującego słodycze, żeby później rozdawać je Hiszpanom.
Dokładnie, nie było ani jednego. Gwarantuję. Jak wspominasz dni poprzedzające wasz finał? Jak wyobrażasz sobie atmosferę panującą teraz w szatni? Piłkarze i ich przyzwyczajenia bardzo się od tamtej pory zmienili? Jak czuliście się wy i jak czułeś się ty?
Towarzyszyła nam zupełnie inna energia. Myśli nieustannie uciekały w kierunku finału. Ja często wyobrażałem sobie ikoniczne sceny związane z tym pucharem: Pelégo, Maradonę, Matthäusa i innych ludzi, którzy go podnosili. Myślałem sobie: „Kurczę, może my też możemy to zrobić?”. Obecna reprezentacja znajduje się już w przedsionku tego osiągnięcia. Mam nadzieję, że wszyscy będą mogli podnieść puchar.
Skoro mówisz o ikonicznych obrazach, pokażę ci coś. Wiem, że mnie widzisz, chociaż ja ciebie nie widzę. Jestem teraz na Trafalgar Square. Widzisz zdjęcia, które ci pokazuję? Naprzeciwko najdroższych sklepów wystawiono obrazy z waszego mundialu: strzał Iniesty, Iker podnoszący puchar, Busquets, Mata, Llorente, Ramos, Piqué i oczywiście interwencja Ikera po strzale Robbena. Coś spektakularnego. Staliście się częścią ikonicznych obrazów w historii futbolu.
Tak, wszyscy, którzy uczestniczyliśmy w tamtym turnieju, pozostajemy częścią tej grupy. Mam nadzieję, że teraz się ona powiększy. Każdy mundial, a szczególnie jego finał, pozostawia po sobie obrazy, które zapamiętuje się na zawsze. To wydarzenie obserwowane na całym świecie.
Pokażę ci kolejne zdjęcie: Messi całujący puchar w 2022 roku. Wszyscy błyskawicznie przypominamy sobie również interwencję Dibu Martíneza z tamtego finału. Spodziewałeś się, że Messi w wieku 39 lat rozegra taki mundial? Moim zdaniem jest nawet lepszy niż w Katarze.
Szczerze mówiąc, prezentuje się lepiej, niż chyba wszyscy oczekiwaliśmy. Ma w sobie ogromną świeżość. Zawsze był liderem, ale teraz jest również niezwykle decydujący. Gra bardzo inteligentnie. Kiedy widzi, że nie ma miejsca w środku, schodzi na bok i zamiast strzelać gole, zaczyna rozdawać asysty. Zrobił to przeciwko Egiptowi i powtórzył również w półfinale. Trzeba się nim cieszyć, dopóki możemy go oglądać.
Miguel chce cię jeszcze o coś zapytać. Dzień dobry wam obu. Xabi, z całego serca dziękuję ci za tę wspaniałą rozmowę. Chciałem zapytać o pewną historię. Szesnaście lat temu szukałem różnych sekretów reprezentacji i miałem szczęście opisać część z nich w książce. Jedna historia ujrzała światło dzienne dopiero po dwunastu latach. Jeden z naszych kolegów opisał latem 2022 roku to, co przydarzyło ci się w dniu półfinału z Niemcami. Chciałbym, żebyś opowiedział o tym wszystkim słuchaczom COPE.
To jedna z tych nietypowych rzeczy, które czasami się zdarzają. Tuż przed odprawą Vicente del Bosque brałem prysznic. Szklana kabina nagle się rozpadła, a jeden z jej elementów bardzo głęboko przeciął mi udo. Mocno krwawiłem i myślałem: „To niemożliwe. Nie mogło mi się to przytrafić tuż przed półfinałem mundialu”. Zawołałem doktora Cotę, który okazał się moim wybawcą. Założył mi coś w rodzaju opaski uciskowej na udzie. Błagałem go: „Nie mów jeszcze nic trenerowi. Gdybym nie był w stanie zagrać, sam mu powiem, ale na razie niczego mu nie przekazuj”. Doktor Cota, któremu do dziś jestem za to bardzo wdzięczny, zachował wszystko w tajemnicy. Później zszył mnie w szatni. Założył mi pięć albo sześć szwów, a ja powiedziałem mu, że wychodzę na rozgrzewkę. Nie wiem, jakim cudem szkło nie uszkodziło żadnego mięśnia ani ważniejszej tkanki. Mogłem zagrać bez problemów i prawdopodobnie był to mój najlepszy występ na całym mundialu. Nie lubię za bardzo opowiadać o takich rzeczach. Po prostu się wydarzyły. Teraz ta historia wyszła na jaw i tyle.
Miałeś zapewne opatrunek na szwach, żeby nie było widać rany?
Tak, miałem opatrunek i całe udo było zabandażowane. Bandaż zrobił się jednak czerwony od krwi.
Niesamowita historia. Davidowi Villi przydarzyło się kiedyś coś podobnego w Valencii. Był na coś wściekły, kopnął w szybę i omal nie przeciął sobie ścięgna Achillesa. Sam mówi, że przez jeden wybuch złości prawie zniszczył sobie karierę. Cañizares również przeżył podobny wypadek.
Tak, przez taki wypadek stracił mundial. Ja naprawdę cudem uniknąłem opuszczenia półfinału z Niemcami.
To szaleństwo. Na koniec przeprowadzimy kilka piłkarskich porównań między reprezentacjami z 2010 i 2026 roku. Zapytam cię o trzy pozycje. Sergio Busquets czy Rodri? Kto jest lepszy?
Nie da się odpowiedzieć. To niemożliwe.
Czyli idealny remis?
Absolutny. Nie jestem w stanie wybrać. Obaj są na najwyższym poziomie.
Kolejne porównanie w środku pola: Xavi Hernández czy Dani Olmo?
To inni zawodnicy, ale wybieram Xaviego.
I ostatnie: Xabi Alonso czy Fabián Ruiz?
Bardzo podoba mi się gra Fabiána, ale nie chcę porównywać go ze sobą. Fabián jest fantastycznym, naprawdę znakomitym zawodnikiem.
Baena powiedział nam niedawno, że jesteście różnymi piłkarzami, ale bardziej podoba mu się styl Fabiána niż twój. Od razu pomyślałem wtedy o tobie.
Ja w porównaniu z Baeną również wybrałbym własny styl.
Odważysz się wytypować wynik niedzielnego finału?
Nie. Chcę tylko, żeby Hiszpania wygrała i zagrała tak, jak robiła to do tej pory. Wszyscy, którzy kochamy futbol, czerpiemy ogromną przyjemność z oglądania tego zespołu. Przebywam teraz w Anglii i widzę, jak wielkie uznanie Hiszpanie zdobyli również poza swoim krajem.
Przesyłam ci ogromny uścisk i bardzo dziękuję za udział w programie.
Pozdrawiam wszystkich. Dziękuję.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się