– Jesteśmy rozczarowani. Byliśmy bardzo blisko, ale po strzeleniu gola staliśmy się zbyt pasywni i pozwoliliśmy rywalom stworzyć wiele sytuacji. Nie potrafiliśmy odwrócić obrazu gry poprzez dłuższe utrzymywanie się przy piłce, a później dopuściliśmy do zbyt wielu dośrodkowań, okazji i strzałów. Byliśmy blisko, ale po zdobyciu bramki nie zdołaliśmy utrzymać odpowiedniego poziomu.
– Defensywne zmiany? W poprzednich meczach również dokonywałem ofensywnych zmian. Po prostu próbowaliśmy pomóc zawodnikom. Od razu po golu dopuściliśmy do sytuacji i zdecydowaliśmy się przejść na grę piątką obrońców, ponieważ między formacjami powstawały zdecydowanie zbyt duże przestrzenie. Wygrywali każdą piłkę w powietrzu i cały czas dośrodkowywali, więc przeszliśmy na ustawienie z piątką obrońców, żeby zamknąć przestrzenie w środku i lepiej radzić sobie w pojedynkach powietrznych. Zaraz po naszym golu, jeszcze przed jakimikolwiek zmianami, pozwoliliśmy rywalom na zdecydowanie zbyt wiele dośrodkowań i sytuacji, dlatego próbowaliśmy pomóc zespołowi. Oczywiście odpowiedzialność spoczywa na trenerze, a kiedy coś nie wychodzi, łatwo jest powiedzieć, że podjął błędną decyzję.
– Należało szukać drugiego gola? Tak, ale trudno o tym mówić, kiedy nie jest się w stanie odzyskać piłki. Nie potrafiliśmy wyjść spod pressingu. Oczywiście chcieliśmy zdobyć drugą bramkę, ale nie miałem poczucia, że ofensywne zmiany by nam w tym pomogły. Pozostaliśmy przy ustawieniu 4-4-2, ale stawaliśmy się coraz bardziej pasywni. Nie potrafiliśmy odzyskać piłki ani się przy niej utrzymać, dlatego nie sądzę, żeby był to problem strukturalny. Niczego nie zmieniliśmy, ale mecz całkowicie się odmienił. Nie mam z tym problemu. Rozumiem to, że takie dyskusje się pojawiają i że po meczu są miliony trenerów, którzy wiedzą lepiej.
– Zmiany wywarły większy nacisk na naszą obronę? Można o tym dyskutować z milionem trenerów, ale to ja muszę podejmować decyzje przy linii bocznej. Przeanalizowałem przebieg spotkania i zdecydowałem się na konkretne rozwiązanie, więc to ja ponoszę za nie odpowiedzialność. W tej chwili niczego nie żałuję. Zespół dał z siebie wszystko i byliśmy naprawdę bardzo, bardzo blisko. Zasłużyliśmy na prowadzenie 1:0. Rozegraliśmy jeden z naszych lepszych meczów, a biorąc pod uwagę okoliczności, być może nawet najlepszy. Zespół spisał się znakomicie. Nie zdołaliśmy postawić kropki nad i, ale niczego nie żałuję. Myślę, że przez całe spotkanie było widać naszą mentalność i siłę tej grupy. Mierzyliśmy się z tym, co przynosił nam turniej. Graliśmy z mocnymi zespołami w fazie grupowej, pokonaliśmy wiele kilometrów, występowaliśmy na dużej wysokości, graliśmy w dziesięciu, mierzyliśmy się z upałem i pokonywaliśmy każdą przeszkodę. Dzisiaj byliśmy bardzo blisko. To nie jest moment na analizowanie całego turnieju. Po prostu odpadliśmy, ponieważ przegraliśmy kluczowy mecz.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się