REKLAMA
REKLAMA

Trent i Carreras bez marginesu błędu

Anglik i Hiszpan rozpoczynają okres przygotowawczy w trudnym położeniu. Obaj mają za sobą nieregularny pierwszy sezon na Santiago Bernabéu, a teraz do tego dochodzą transfery Dumfriesa i Cucurelli. Mourinho oczekuje maksymalnej rywalizacji na bokach obrony.

REKLAMA
REKLAMA
Trent i Carreras bez marginesu błędu
Trent Alexander-Arnold. (fot. Getty Images)

Kiedy Real Madryt zdecydował się wyłożyć 55 milionów euro na Marca Cucurellę i jednocześnie kolejne 20 milionów na Denzela Dumfriesa, wysłał jasny sygnał nie tylko do rywali, ale także do własnych piłkarzy, stwierdza AS. Obrońcy Królewskich są świadomi, że wywalczenie miejsca na bokach obrony w sezonie 2026/27 będzie piekielnie trudne. Najmocniej „poszkodowani” przez te ruchy transferowe są Trent Alexander-Arnold i Álvaro Carreras, którzy od pierwszego dnia pretemporady pracują bez jakiegokolwiek marginesu na błąd. Muszą wejść na najwyższy poziom od samego początku.

Mourinho oczekuje bezwzględnej walki o miejsce na bokach obrony i właśnie dlatego domagał się zatrzymania Carrerasa, dodaje AS. Chce, aby Cucurella, mimo że jest faworytem do wyjściowego składu, czuł na plecach oddech zmotywowanego i wymagającego rywala. Takim graczem ma być właśnie Carreras. Jego pierwszy rok na Bernabéu był skomplikowany, do tego stopnia, że Álvaro Arbeloa w pewnych momentach wolał stawiać na Frana Garcíę. Z tego powodu w drugim sezonie wymagania wobec niego drastycznie wzrosną, zwłaszcza że w pamięci wciąż tkwi 50 milionów euro, które Real musiał za niego zapłacić Benfice.

REKLAMA
REKLAMA

23-latek będzie musiał wznieść się na wyżyny swoich możliwości, ponieważ Cucurella nie zwykł oddawać miejsca bez walki. W swoich dwóch ostatnich sezonach w barwach Chelsea opuścił zaledwie pięć meczów z powodu kontuzji i cztery przez zawieszenia. Do walki o pierwszy skład może się również włączyć Ferland Mendy, choć akurat w przypadku Francuza szanse na grę są na ten moment najmniejsze.

Z podobnymi demonami musi uporać się Trent. Mourinho chce wykorzystać jego nieprzeciętną jakość w fazie ofensywnej, ale Anglik musi przede wszystkim uporać się z urazami i zapomnieć o pierwszym sezonie w Madrycie, który nawet w Anglii określono mianem rozczarowującego. Portugalczyk osobiście mógł przyglądać się rozwojowi młodego obrońcy, gdy ten występował w Premier League. Jako ówczesny trener Manchesteru United, a później Tottenhamu, The Special One wielokrotnie odczuwał jego jakość na własnej skórze. Tam też mógł dokładnie przeanalizować jeden z jego największych mankamentów, czyli braki w grze obronnej.

Hiszpański dziennik podkreśla, że kluczowe jest to, aby wszystko, co 27-latek daje zespołowi z przodu, nie było natychmiast niwelowane przez jego błędy, gdy piłkę mają rywale. Wszystko zależy jednak od niego samego. Brak powołania na Mistrzostwa Świata okazał się ostatecznym ostrzeżeniem i wygląda na to, że boczny obrońca wyciągnął z tego wnioski. Być może właśnie dlatego był pierwszym, który w poniedziałek stawił się w Valdebebas.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA