Dziękujemy, że pan do nas wyszedł. Po Miami za cztery dni czeka was jeszcze jeden mecz o trofeum, chociaż nie jest to to trofeum, którego oczekiwaliście.
Brzmi to nie tak źle, ale oczywiście rozczarowanie jest ogromne. Zawodnicy są zdruzgotani, ponieważ mieliśmy wielkie ambicje. Trzeba jednak zachować rozsądek i przyznać, że dzisiaj byliśmy o poziom niżej pod względem technicznym od drużyny, która bardzo dobrze kontrolowała przebieg spotkania. Przede wszystkim była to nasza wina... Nie chcę nikogo oskarżać, ale zadajmy jednak pytanie, na które sam nie odpowiem: czy ten sędzia prezentuje poziom wystarczający do prowadzenia półfinału mistrzostw świata? Mieliśmy kilka takich sytuacji… Ale nie będę na to odpowiadał. Nie mówię też tego dlatego, że dzisiaj przegraliśmy. Było jednak sporo decyzji, które często działały na naszą niekorzyść. Najważniejszym powodem porażki jest jednak to, że byliśmy trochę słabsi i mniej groźni w ofensywie niż mogliśmy być. Popełniliśmy kilka błędów technicznych. Były podania, które mogły doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji i okazji. Trzeba to jednak zaakceptować. Taki jest najwyższy poziom, nawet jeżeli to boli. To był ostatni krok przed możliwym awansem do finału. W efekcie zagramy w meczu o trzecie miejsce i nie chcę teraz przekreślać wszystkiego, co wcześniej zrobiliśmy. W tym spotkaniu Hiszpania pokazała jednak coś więcej od nas.
Z psychologicznego i mentalnego punktu widzenia w pana głowie musi się teraz kłębić mnóstwo emocji. To w pewnym sensie koniec, chociaż za trzy lub cztery dni czeka was jeszcze mecz w Miami.
Tak, za cztery dni. Nie myślę jednak w ten sposób. Byłem całkowicie zaangażowany w ten mecz. Przygotowywałem ten mecz razem z zawodnikami z jednym celem: zrobić wszystko, by dotrzeć do samego końca. Nie udało nam się, więc rozczarowanie jest ogromne. Nie zamierzam jednak odbierać znaczenia temu wszystkiemu, co zrobiliśmy dobrze, a nawet bardzo dobrze, mimo wszystkich komplikacji. Były one w pewnym stopniu związane ze specyfiką tego turnieju i dotyczyły wszystkich drużyn. Myślałem, że zregenerowaliśmy się naprawdę dobrze. Później William Saliba nie był w stanie kontynuować gry. To kolejne rzeczy, które nie układały się po naszej myśli. Nie odbieram jednak niczego reprezentacji Hiszpanii, która jest przyzwyczajona do kontrolowania przebiegu spotkań.
Francji bardzo brakowało dzisiaj ofensywnej agresywności. „Agresywność” może nie jest odpowiednim słowem, ale przeszliście od ofensywnych festiwali w poprzednich meczach do bardzo niewielu konkretów w tym spotkaniu.
Zdecydowanie było tego za mało. Wynikało to jednak również z tego, że przeciwnik nam na to nie pozwalał. Brakowało nam precyzji technicznej, a niektórzy zawodnicy mieli być może trochę mniej energii. W takich warunkach nasze akcje były przerywane. Hiszpanie doskonale potrafią przewidywać zagrania i przechwytywać podania. Później zmuszali nas do bronienia, dlatego nie byliśmy w stanie stworzyć im w ofensywie tylu problemów, ile chcieliśmy.
Dziękujemy, Didier. Naprawdę dziękujemy, że pan przyszedł.
Nie ma za co.
Komentarze (44)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się